Miko Marczyk pokonał 2831 km na jednym zbiorniku paliwa

Чоловік у чорній худі Škoda заправляє білий седан на АЗС

„2831 kilometrów, średnie spalanie 2,6 litra na 100 kilometrów. Weźmy jednak pod uwagę, że był to swego rodzaju eksperyment. Chcieliśmy zmaksymalizować zasięg” – powiedział Miko Marczyk. Rajdowy mistrz Europy ma dwa rekordy Guinnessa: 2831 km samochodem spalinowym na jednym tankowaniu oraz 1338 km autem elektrycznym na jednym ładowaniu.

Trasa dieslem i przejazd elektrykiem

W 2025 roku za kierownicą Skody Superb 2.0 TDI Marczyk przejechał na jednym zbiorniku 2831 kilometrów przy średnim spalaniu 2,6 litra na 100 km. Start był w Łodzi, dalej trasa wiodła przez Niemcy do Disneylandu pod Paryżem, a powrót – przez Belgię, Holandię i ponownie Niemcy. Paliwa starczyło do punktu około 50 kilometrów przed Poznaniem. Jazda trwała około 35 godzin, średnia prędkość wyniosła 85 km/h.

Kolejny rekord ustanowił elektrycznym Audi A6 Sportback e-tron Performance, pokonując 1338 kilometrów na jednym ładowaniu. Próba zaczęła się w Zakopanem, potem biegła m.in. przez Kraków, Sandomierz, Warszawę i Toruń na Hel, skąd kierowca wracał na południe.

Rekordowe przejazdy odbywały się w szczególnych warunkach i były nastawione na maksymalne ograniczenie zużycia energii lub paliwa. Marczyk ma też eksperyment hybrydą plug-in na odcinku z Zakopanego do Krakowa: przez pierwsze około 90 kilometrów wykorzystywany był tylko silnik elektryczny, a następne dwadzieścia kilka kilometrów – silnik spalinowy. Średnia wyniosła litr paliwa na 100 kilometrów. Te wyniki traktuje przede wszystkim jako ciekawostkę i pokaz możliwości auta oraz techniki jazdy.

Co da się przenieść na zwykłą jazdę

Część zasad – zaznaczył – może zastosować każdy kierowca. „Jestem przekonany, że samą techniką jazdy jesteśmy w stanie ograniczyć zużycie paliwa naszego samochodu o 20-30 proc., tak naprawdę nie wydłużając czasu dojazdu do miejsca, do którego się wybieramy” – powiedział. Podstawą jest obserwowanie drogi i wczesne reagowanie.

„Starajmy się czytać zdarzenia na drodze. Jeśli jeździmy w ruchu miejskim, obserwujmy sygnalizatory świetlne. Jeżeli zapala się czerwone światło, a mamy jeszcze 200-300 metrów do skrzyżowania, możemy już powoli zmniejszać prędkość. Być może w pewnym momente ponownie zapali się zielone i zachowamy płynność jazdy, nie zatrzymując samochodu do zera” – tłumaczył. Ponowne rozpędzenie wymaga więcej energii niż podtrzymanie ruchu.

Na drogach szybkiego ruchu, gdy ruch jest duży, „liczy się średnia prędkość przejazdu, więc może warto jechać 100-120 km/h, spokojnie, na tempomacie. Nie denerwować się, nie zużywać nadmiernie układu hamulcowego i nie zwiększać zużycia paliwa”. Dodał, że warto sprawdzać ciśnienie w oponach i nie wozić zbędnych kilogramów. Ecodriving to kilka działań naraz: przy średnim zużyciu dziewięciu litrów w mieście, samą techniką jazdy – ocenił – da się zejść do siedmiu czy 7,5 litra. Do świateł „na luzie” nie jest regułą: przy zjeździe z górki lepiej zostawić auto na biegu, wtedy zużycie paliwa może być bliskie zeru. „Te rekordy są ciekawostką. Natomiast rekomenduję wszystkim użytkownikom ruchu drogowego zwracanie uwagi na zużycie” – podsumował.

Przeczytaj wiadomości na stronie internetowej Lutsk News.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *