PLAYER ->

radiospacja

Teraz gra/my

Tytuł

Wykonawca


NOBODY IS PERFECT – POŻEGNANIE Z ZESPOŁEM

Opublikowany przez dnia 25 maja 2021

– Miałem takie marzenie, by chociaż jeden jedyny raz Perfect wystąpił współcześnie w składzie ze Zbyszkiem i Grześkiem RAZEM – tym marzeniem Staszek Trzciński żegna zespół Perfect.

Stało się. Zespół Perfect nie zagra więcej koncertów, zaplanowanych mimo odejścia Grzegorza Markowskiego. 24 maja wieczorem poinformował o zakończeniu działalności. W oficjalnym oświadczeniu czytamy:

„Graliśmy dla Was wiernie przez ostatnich 40 lat. Wszystko musi mieć jednak swój koniec. Perfect też. Nie żegnamy się z Wami ze sceny, tak jak tego chcieliśmy, bo czas pożegnania nadszedł niespodziewanie – Grzegorz Markowski podjął decyzję o odejściu z zespołu. Nic i nikt nie może już tego zmienić. Dziękujemy Wam za te wszystkie wspólne lata. Zespół Perfect odchodzi do historii, ale nasza muzyka pozostanie z Wami na zawsze.”

Aby napisać dłużej, to trzeba by właśnie napisać kawał historii, może kiedyś? Nie da się jednak przejść nad taką wiadomością do porządku dziennego. Skorygowałem więc plany i chociaż mam inny format muzyczny w PINACOLADZIE 2.0 zawarłem krótkie muzyczne pożegnanie Perfectu. Funku wiele nie grali, ale dzięki basówce Andrzeja Nowickiego znajdą się w mojej audycji 3-4 kawałki tej jakże kultowej i bliskiej wielu z nas kapeli rockowej, w tym dwa w wersji koncertowej sprzed ponad 30 lat.

Miałem takie marzenie, by chociaż jeden jedyny raz Perfect wystąpił współcześnie w składzie ze Zbyszkiem i Grześkiem RAZEM. Próbowałem i nic. Obydwu poznałem nie tak najgorzej i bardzo lubię. Najpierw ileś lat współpracowałem z Grzegorzem Markowskim i zespołem w dwóch, może trzech składach, ostatni zresztą także szalenie lubię. Wszak w ostatnich 20 latach bliższej znam się i lubię ze Zbychem, którego w latach 90. poznałem a ostatnio łapiemy się w rozmaitych sprawach i rozumiemy. Rów ten – między nimi – nie do zakopania na dzisiaj. I to szalenie żywy, palący się żywym ogniem. Dlatego chciałbym to zrobić z należytym szacunkiem dla obydwu.

Nawiasem mówiąc, opisywałem kiedyś tę noc, kiedy na Stadionie X-Lecia w 1987 roku podczas 3-godzinnego Perfect Day, który także kończył jego działalność na lata; gdy poraniłem sobie całkiem poważnie dłonie o kolce płotu, przez który skakałem z trybun na płytę; no i tak wielka ulewa na koniec.

Perfect wg mnie, reasumując wszystko – od muzyki, przez znaczenie i oddziaływanie społeczne, aż do repertuaru i popularności – to bezwzględnie najważniejszy polski zespół rockowy w historii. Zostawiam na boku Brygadę Kryzys i Dezertera – pozostaną dla mnie gigantami na zawsze. Pozostaję z największym szacunkiem, a nawet miłością, do szalenie bliskich mi Republiki czy Maanamu, a także mojego ulubionego Lady Pank, który zostaje teraz w swoim mocnym składzie i formie sam na placu boju; a także do Kultu, OZ, SBB, Laboratorium, Budki, Bajmu, Lombardu, które przecież jak najbardziej szanuję. Nie wymieniłem kilku (Czerwone Gitary, Skaldowie i wiele innych z tamtej epoki), bo to jednak nie była moja młodość – przepraszam.

Słowem, żal wielki, ale chyba dobra decyzja. Kolejny krok – takie pożegnanie na dobre – to powinno być jednorazowe OSTATNIE re-united, jak kilka razy zrobili to Led Zeppelin z Plantem i Page’em po śmierci Bonhama, np. w 2007 roku.

Co się marzy, to się zdarzy, wbrew logice kalendarzy – więc marzyć nie przestaję.

Autor: Stanisław Trzciński