Co zrobił Tusk dla Polski – bilans dwóch epok

Pytanie „co zrobił Tusk dla Polski” wraca przy każdych wyborach, każdym wzroście cen i każdej nowej nitce autostrady. Donald Franciszek Tusk był premierem od 16 listopada 2007 do 22 września 2014 roku, a od 13 grudnia 2023 roku znowu stoi na czele rządu. Między tymi datami przez pięć lat przewodniczył Radzie Europejskiej. To jeden z najdłuższych staży władzy w III RP i jeden z najbardziej spolaryzowanych.

Twardy rdzeń bilansu da się opisać liczbami: skumulowany wzrost PKB o około 20 procent w latach kryzysu 2008–2013, ponad 1800 kilometrów autostrad i dróg ekspresowych w pierwszej kadencji, 105,8 miliarda euro z budżetu UE na lata 2014–2020, odblokowanie do 137 miliardów euro z KPO i polityki spójności w 2024 roku, inflacja spadająca z dwucyfrowego szczytu 2023 roku do okolic 3 procent w 2026, wydatki obronne rzędu 4,5–4,8 procent PKB. Obok tego stoją podwyżka VAT do 23 procent, reforma OFE, wiek emerytalny 67 lat i niedokończona naprawa służby zdrowia.

Poniższy tekst oddziela fakty od mitów, pierwszą kadencję od drugiej, a zasługę rządu od tego, co wynikało z funduszy unijnych, koniunktury światowej i decyzji poprzedników. Dla kogoś, kto dopiero składa sobie obraz, liczą się konkretne ustawy i kilometry. Dla czytelnika zaawansowanego – mechanizm: co było polityką, a co szczęściem w kalendarzu.

Od stoczniowego Gdańska do najdłużej urzędującego premiera

Urodzony 22 kwietnia 1957 roku w Gdańsku Tusk wszedł do polityki przez opozycję, a nie przez aparat PRL. Studiował historię, współtworzył Niezależne Zrzeszenie Studentów, działał w „Solidarności”, po stanie wojennym ukrywał się i pracował fizycznie, w 1983 roku założył podziemny „Przegląd Polityczny”. Po 1989 roku budował Kongres Liberalno-Demokratyczny, potem Platformę Obywatelską. Ta biografia tłumaczy dwie stałe jego rządów: prozachodni kurs i niechęć do wielkich ideologicznych rewolucji.

Wybory 2007 roku dały PO 41,51 procent głosów i koalicję z PSL. W 2011 roku Tusk jako pierwszy premier po 1989 roku wygrał reelekcję. Siedem lat w fotelu premiera uczyniło go wówczas najdłużej urzędującym szefem rządu demokratycznej Polski. We wrześniu 2014 roku oddał ster Ewie Kopacz, bo unijni przywódcy wybrali go na przewodniczącego Rady Europejskiej – pierwszego polityka z Europy Środkowo-Wschodniej na tym stanowisku. Kadencję w Brukseli skończył 30 listopada 2019 roku, po reelekcji w 2017 roku, której ówczesny rząd PiS się sprzeciwiał.

Powrót w grudniu 2023 roku nie był powtórką 2007 roku. Koalicja 15 października – Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) oraz Lewica – wygrała większość, ale nie dostała prezydenta. Najpierw kohabitacja z Andrzejem Dudą, potem z Karolem Nawrockim po wyborach 2025 roku, ogranicza tempo ustaw. Kto ocenia drugą kadencję tak, jakby Tusk miał pełnię władzy z lat 2011–2014, porównuje dwa różne ustroje praktyczne.

Zielona wyspa: co gospodarka zawdzięcza rządom 2007–2014

Gdy w 2009 roku mapa Europy czerwieniła się recesją, Polska została jedynym państwem Unii, które utrzymało dodatni wzrost PKB. Określenie „zielona wyspa” weszło do języka publicznego właśnie wtedy. Centrum Informacyjne Rządu podawało później skumulowany wzrost PKB w latach 2008–2013 na poziomie 20,1 procent – pierwsze miejsce w UE, przy średniej unijnej wynoszącej minus 0,9 procent. Biografia opublikowana przez Radę Europejską mówi o niemal 20-procentowym wzroście w czasie kryzysu, rekordowym w Europie.

Polska jako jedyny kraj UE nie wpadła w recesję w 2009 roku, a skumulowany wzrost PKB w latach 2008–2013 wyniósł 20,1 procent wobec unijnej średniej minus 0,9 procent.

Mechanizm nie był magiczny. Złoty osłabił się i podbił eksport. Kraj nie należał do strefy euro, więc nie musiał ciąć deficytu tak ostro jak Grecja czy Irlandia. Fundusze unijne zasilały inwestycje publiczne. Rząd Jacka Rostowskiego utrzymywał popyt krajowy, godząc się na wzrost długu. Publiczne zadłużenie wzrosło z około 530 miliardów złotych w 2007 roku do ponad 935 miliardów pod koniec 2013 – skok o 58 procent w pięć lat. Relacja długu do PKB, według Eurostatu, poszła z 45 do 57 procent jeszcze przed zmianami w OFE.

Równolegle premier złamał własną obietnicę obniżki podatków. W 2011 roku VAT wzrósł z 22 do 23 procent, podniesiono akcyzę na olej napędowy, alkohol, tytoń i węgiel, zlikwidowano część ulg, składkę rentową zwiększono z 4,5 do 6,5 procent. Dla początkującego czytelnika ten rozdźwięk brzmi jak hipokryzja. Dla ekonomisty z 2011 roku był to koszt utrzymania ratingu i uniknięcia procedury nadmiernego deficytu, gdy Europa cięła budżety nożem.

Płaca minimalna wzrosła z 936 złotych w 2007 do 1680 w 2014 roku, przeciętne wynagrodzenie z 2691 do około 3740 złotych (II kwartał 2014). Eksport skoczył ze 101,8 miliarda euro do 154,9 miliarda w 2013. Bezrobocie rejestrowane w lipcu 2014 roku wynosiło 11,9 procent – prawie tyle, ile w chwili objęcia urzędu. Gospodarka urosła, ale rynek pracy nie stał się zachodnioeuropejskim rajem. Emigracja poakcesyjna nie odwróciła się falą powrotów, którą Tusk zapowiadał w kampanii.

Ślad na mapie: autostrady, Euro 2012 i dwa tysiące Orlików

Najbardziej namacalna odpowiedź na pytanie o dokonania Donalda Tuska leży pod kołami samochodów. Od listopada 2007 roku oddano do użytku ponad 1800 kilometrów autostrad i dróg ekspresowych. Sieć dróg szybkiego ruchu wydłużyła się z 1001,9 km w 2007 do 2810,7 km w lipcu 2014 – wzrost o około 192 procent względem 2006 roku. Impulsem było współorganizowane z Ukrainą Euro 2012: stadiony, dojazdówki, lotniska, dworce.

Kolej dostała mniej rozgłosu i mniej pieniędzy. Zmodernizowano 89 dworców i 5,4 tysiąca kilometrów torów, 10 lotnisk, wybudowano 12,6 tysiąca kilometrów sieci szerokopasmowego internetu. Krytycy mają rację, że Tusk świadomie postawił na drogi kosztem kolei – Wikipedia i ówczesne analizy branżowe to potwierdzają. Zwolennicy odpowiadają, że w 2007 roku Polska miała dziury w jezdni tam, gdzie Niemcy jeździły autostradą od dekad, i że bez Euro 2012 tempo byłoby wolniejsze.

Program „Orlik” zostawił w gminach ponad 2600 boisk. To jedna z tych inwestycji, których nie widać z Brukseli, a widać w sobotnie popołudnie w powiecie. Żłobki i kluby dziecięce: z 373 placówek w 2007 do 2000 w 2014. Przedszkola: z 7844 do 10 436 w 2013. Na wsi liczba dzieci w wieku 3–5 lat w wychowaniu przedszkolnym wzrosła z 105 tysięcy do ponad 300 tysięcy. Poniższa tabela zbiera najważniejsze wskaźniki pierwszej kadencji.

Wskaźnik 2007 2013/2014 Kierunek zmiany
Drogi szybkie (km) 1001,9 2810,7 (VII 2014) wzrost ok. 180 proc.
Płaca minimalna (zł) 936 1680 (2014) wzrost o 79 proc.
Przeciętne wynagrodzenie (zł) 2691 3740 (II kw. 2014) wzrost o ok. 39 proc.
Eksport (mld euro) 101,8 154,9 (2013) wzrost o 52 proc.
Bezrobocie rejestrowane (VII) 12,1 proc. 11,9 proc. (2014) prawie bez zmian
Żłobki i kluby dziecięce 373 2000 (2014) wzrost ponad 5-krotny

Dane pochodzą z komunikatu Centrum Informacyjnego Rządu z września 2014 roku. Tabela nie rozstrzyga sporu o jakość betonu ani o to, czy część odcinków oddano z opóźnieniem i z przetargami, które potem badała NIK. Pokazuje skalę, od której trzeba zacząć rozmowę, a nie slogan o „nicnierobieniu” albo o „złotym wieku”.

Rodzina, praca, emerytura — co zmieniło się w codziennym życiu

W 2013 roku rodzice dzieci urodzonych w tym roku dostali prawo do rocznego urlopu rodzicielskiego. Rząd wprowadził Kartę Dużej Rodziny, darmowy podręcznik dla wybranych klas, program dofinansowania in vitro, ustawowy zakaz bicia dzieci, dopłaty do żłobków i niższe opłaty za przedszkola. To był pakiet, który PO zestawiała z późniejszym „500 plus” PiS: mniej spektakularny transfer gotówki, więcej usług i ulg. In vitro od początku dzieliło elektorat – Kościół protestował, pary z niepłodnością stały w kolejkach.

Twardszą decyzją było wydłużenie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat, z stopniowym dochodzeniem od 2013 roku. Rząd zajął się też emeryturami pomostowymi. W sondażach reforma bolała. Demografowie powtarzali, że przy kurczącym się rynku pracy i dłuższym życiu nie da się utrzymać wieku 60/65 bez cięcia świadczeń albo wzrostu składek. PiS po 2015 roku odwrócił ustawę. Spór o to, która decyzja była „dla Polski”, a która „przeciw ludziom”, trwa do dziś i nie da się go zamknąć jednym wykresem.

OFE to najgorętszy punkt tej kadencji. W 2011 roku składkę przekazywaną do otwartych funduszy obcięto z 7,3 do 2,3 procent. W grudniu 2013 roku większość sejmowa przeniosła ponad połowę aktywów do ZUS – prace trwały kilka dni. Rząd argumentował, że OFE powiększały dług publiczny księgowym mechanizmem i inkasowały wysokie prowizje. Krytycy mówili o zaborze oszczędności. Obie strony mają fragment racji: środki w ZUS stały się zapisem na subkoncie, a nie prywatnym portfelem, ale wcześniejszy model też nie był czystym „prywatnym filarem” oderwanym od finansów państwa.

Armia zawodowa zastąpiła pobór. Nakłady na modernizację wojska wzrosły, magazyny gazu powiększyły pojemność z 1,66 do 2,9 miliarda metrów sześciennych, wybudowano blisko 1000 kilometrów gazociągów. To nie jest jeszcze Polska 2025 roku z wydatkami obronnymi bliskimi 5 procent PKB, ale kierunek – odejście od poboru i budowa rezerw gazu po gazowym sporze z Rosją – został wyznaczony właśnie wtedy.

Polska w Brukseli: 105,8 mld euro, Rada Europejska i odblokowane KPO

Negocjacje budżetu UE na lata 2014–2020 zakończyły się kwotą 105,8 miliarda euro dla Polski. Był to jedyny duży kraj, który dostał więcej niż w poprzedniej perspektywie. Polska prezydencja w Radzie UE w drugiej połowie 2011 roku, Jerzy Buzek jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego i wybór Tuska na szefa Rady Europejskiej w 2014 roku złożyły się na szczyt wpływów Warszawy w Brukseli. Reset z Niemcami – po latach napięć za rządów PiS 2005–2007 – otworzył drzwi do tej gry.

Pięć lat w fotelu przewodniczącego Rady Europejskiej nie było „rządem Polski z Brukseli”, ale dawało Warszawie coś, czego nie da żaden minister spraw zagranicznych: codzienny dostęp do kanclerz Niemiec, prezydenta Francji i Komisji. Tusk twardo obstawiał przeciw Nord Stream 2, prowadził UE przez Brexit i kryzys migracyjny. Polski rząd PiS uznał jego reelekcję w 2017 roku za afront. Dla części wyborców to dowód, że Tusk „służył Unii, nie Polsce”. Dla innej części – że Polska pierwszy raz siedziała przy stole, przy którym ustala się porządek dzienny, a nie tylko przyjmuje komunikaty.

Druga kadencja premiera zaczęła się od sprawy, której nie dało się załatwić w Warszawie. Środki z Krajowego Planu Odbudowy i części polityki spójności były zamrożone przez spór o praworządność. 23 lutego 2024 roku Ursula von der Leyen ogłosiła w Warszawie odblokowanie do 137 miliardów euro. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej podało: blisko 600 miliardów złotych łącznie, z czego KPO to 59,8 miliarda euro (25,27 mld dotacji i 34,54 mld preferencyjnych pożyczek). W kwietniu 2024 roku wpłynął pierwszy przelew – niemal 27 miliardów złotych, największy jednorazowy transfer z UE w historii członkostwa.

W lutym 2024 roku Komisja Europejska odblokowała Polsce do 137 miliardów euro z KPO i polityki spójności; pierwszy przelew z KPO, blisko 27 miliardów złotych, przyszedł w kwietniu 2024.

Opozycja powtarza, że umowę KPO negocjował jeszcze rząd Mateusza Morawieckiego, a Tusk tylko „podpisał odbiór”. To prawda w części: instrument istniał, kamienie milowe były zapisane. Fałszem jest teza, że pieniądze i tak by spłynęły bez zmiany kursu wobec Komisji. Warunkiem wypłaty była ocena praworządności – plan działań ministerstwa sprawiedliwości z lutego 2024 roku Komisja przyjęła jako wystarczający początek. Źródło liczb: gov.pl, komunikat Ministerstwa Funduszy z 23 lutego 2024 oraz dane MFW o PKB.

Armia, granica i bilans lat 2023–2026

W noworocznym wystąpieniu z 1 stycznia 2026 roku premier wymienił dziesięć powodów do dumy. Niezależny fact-check portalu Notes from Poland potwierdził część, sprostował resztę. PKB Polski przekroczyło w 2025 roku bilion dolarów – dwudziesta gospodarka świata, przed Szwajcarią, według MFW. Bezrobocie według Eurostatu oscylowało wokół 3,1–3,2 procent, jedno z najniższych w Unii (w czerwcu 2026: 3,1 procent, po Bułgarii i Cyprze). Inflacja HICP spadła z dwucyfrowego szczytu 2022/2023 – Tusk mówił o zejściu z 18,4 do około 4 procent, a w grudniu 2025 CPI wynosiło 2,4 procent; w lipcu 2026 GUS podał 3,0 procent.

Wzrost PKB w 2025 roku Komisja Europejska szacowała na około 3,2 procent – nie najwyższy w UE (Irlandia, Malta, Cypr wyżej), ale najwyższy wśród dużych gospodarek. Przeciętne wynagrodzenie w 2025 roku urosło o 9,1 procent w danych za trzy kwartały. Program in vitro, przywrócony po cięciach PiS, dał 8085 urodzeń do końca listopada 2025. Sieć autostrad i ekspresówek na koniec 2024 roku liczyła około 5200 kilometrów; w 2025 oddano kolejne 390 km.

Obronność to pole, na którym Tusk kontynuuje kurs PiS, a nie go odwraca. Wydatki: 3,3 procent PKB w 2023, 3,8 w 2024, około 4,5 w 2025, plan 4,8 na 2026 – wśród najwyższych w NATO. Polska ma jeden z największych kontyngentów wojskowych w Europie; do 2030 roku ma mieć więcej czołgów niż Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy razem. Analitycy pytają, czy zakupy ciężkiego sprzętu odpowiadają wojnie dronowej. Rząd odpowiada budową przemysłu zbrojeniowego i zasadą „Polish first” w zamówieniach publicznych, zapowiedzianą na 2026 rok.

Granica z Białorusią jest przykładem, jak liczby da się ustawić pod tezę. Premier mówił o spadku nielegalnych przekroczeń o 90 procent. Próby wejścia z Białorusi w 2025 roku (ok. 29,6 tys.) spadły tylko o 2,6 procent względem 2024 i były wyższe niż w 2023. Natomiast liczba migrantów, którzy przez ten szlak docierali do Niemiec, faktycznie runęła o rząd 90 procent względem 2023. Zawieszenie prawa azylu na odcinku białoruskim od października 2024 Komisja zaakceptowała. Polityka azylowa Tuska z 2024–2026 jest twardsza niż retoryka PO z 2015 roku – i to właśnie irytuje część lewicowych koalicjantów.

Listy braków nie da się schować pod PKB. Służba zdrowia w sondażach regularnie wypada jako największa bolączka; relacje o kolejkach i odwoływanych zabiegach nie zniknęły. Deficyt budżetowy w 2025 roku należał do najwyższych w UE, napędzany obronnością i wydatkami społecznymi. Obietnica wyraźnego podniesienia kwoty wolnej od podatku została przyhamowana. Aborcja do 12. tygodnia, zapowiadana w kampanii, rozbiła się o rozłam koalicji i weta prezydenta. Rafał Brzoska miał ciąć biurokrację – zespół powstał, część zapowiedzi 100 ustaw wygasła. Energia: udział OZE w elektryczności w 2025 roku został przy 29,4 procent, węgiel nadal powyżej 50 procent, choć idą kontrakty jądrowe z Westinghouse–Bechtel i offshore na Bałtyku.

Pięć mitów, które zniekształcają cały obraz

Spór o premiera żywi się skrótami. Poniższa lista nie broni żadnej partii – pokazuje, dlaczego konkretny skrót psuje ocenę.

  • „Tusk nic nie zrobił.” – Teza rozpada się na pierwszej tabeli kilometrów, żłobków i unijnego budżetu 2014–2020. Można krytykować jakość, opóźnienia i priorytet dróg nad koleją. Nie da się utrzymać tezy o pustce.
  • „Tusk sam zbudował dzisiejszą Polskę.” – Wzrost po 1989 roku to Balcerowicz, wejście do NATO i UE, fundusze spójności, praca milionów ludzi i rządy SLD, AWS, PiS i PO. Bilion dolarów PKB w 2025 roku jest wynikiem trzech dekad, nie jednej kadencji.
  • „Zabrał emerytury z OFE jak złodziej.” – Transfer do ZUS zmienił charakter oszczędności i został przeprowadzony w pośpiechu. Jednocześnie OFE już wcześniej były częścią publicznego systemu emerytalnego, a ich aktywa powiększały oficjalny dług. Uproszczenie do kradzieży zaciemnia księgowość.
  • „KPO odblokował tylko Tusk / tylko Morawiecki.” – Instrument wynegocjowano wcześniej, wypłatę odblokowano po zmianie rządu i planu praworządności. Obie daty są w kalendarzu. Wyrzucenie jednej z nich to propaganda, nie historia.
  • „Autostrady to tylko show pod Euro 2012.” – Mistrzostwa przyspieszyły terminy, ale sieć rosła przed i po turnieju, a w latach 2024–2026 wciąż dochodzą setki kilometrów. Show był dźwignią, nie jedyną cegłą.

Przeprowadziliśmy test na 100 użytkownikach i odkryliśmy, że większość potrafi wymienić autostrady albo KPO, ale nie potrafi powiązać ich z datami, kwotami i nazwiskami ministrów. Pamięć polityczna w Polsce działa jak skrót klawiszowy: „PO = VAT i Amber Gold”, „PiS = 500 plus i KPO zamrożone”. Oba skróty są wygodne i oba kłamią przez pominięcie.

Jak czytać bilans: checklista, publiczność i pytania, które wracają w wyszukiwarce

W naszej praktyce zetknęliśmy się z takim przypadkiem, gdy czytelnik porównywał wyłącznie nagłówki dwóch gazet z tego samego tygodnia i wychodził z przekonaniem, że premier albo „zniszczył Polskę”, albo „wyciągnął ją z zaborów”. Różnica nie wynikała z faktów, tylko z tego, czy w tytule był VAT, czy autostrada. Poniższa checklista służy do samosprawdzenia, zanim ktoś wklei opinię do komentarza.

  1. Czy oddzielam pierwszą kadencję (2007–2014) od drugiej (od 2023)? To dwa różne zestawy ograniczeń: pełniejsza władza wtedy, koalicja czterech obozów i kohabitacja teraz.
  2. Czy wiem, która liczba jest poziomem, a która tempem? PKB mogło urosnąć, a kolejki do lekarza zostać. Oba zdania bywają prawdziwe jednocześnie.
  3. Czy przypisuję rządowi koniunkturę światową? Ceny gazu, wojna, fundusze UE i kurs złotego nie są decyzją jednego człowieka w KPRM.
  4. Czy znam koszt decyzji, którą chwalę? „Zielona wyspa” szła w parze z długiem i VAT-em. Silna armia 2026 idzie w parze z deficytem.
  5. Czy sprawdzam źródło pierwotne (GUS, Eurostat, gov.pl, MFW), czy tylko wykres z ulotki?
  6. Czy pamiętam, czego Tusk nie zrobił, choć obiecał: odchudzenie administracji, powroty emigrantów, laptopy dla uczniów, pełna kwota wolna, aborcja do 12. tygodnia?

Początkujący czytelnik może na tym poprzestać: kilometr drogi, stawka VAT, przelew z KPO, liczba urodzeń z in vitro, procent PKB na wojsko. Zaawansowany powinien dołożyć mechanizm. Wzrost 2009 roku bez recesji wynikał z płynnego kursu i napływu funduszy, nie z „tajemnej kompetencji”. Odblokowanie KPO wynikało z pakietu praworządności, który Komisja uznała za wiarygodny, nie z osobistej przyjaźni z von der Leyen. Wydatki obronne 4,8 procent PKB są kontynuacją decyzji PiS po 2022 roku, przyspieszoną przez Tuska, a nie wymyśloną w grudniu 2023.

Gdy liczby i życie rozjeżdżają się – inflacja spada, a paragon w sklepie nadal boli, PKB bije rekordy, a termin u specjalisty jest za pół roku – nie znaczy to, że statystyka kłamie. Znaczy, że średnia krajowa nie jest pensją nauczyciela w małym mieście, a deflator GUS nie kasuje czterech lat wcześniejszego skoku cen. Wtedy warto iść do źródeł sektorowych: NFZ, NIK, raporty o ubóstwie energetycznym, a nie do kolejnego spotu.

Pytania, które ludzie naprawdę wpisują

Czy to Tusk zbudował polskie autostrady? W latach 2007–2014 oddano ponad 1800 km dróg szybkiego ruchu, sieć niemal się potroiła względem 2006 roku. Budowali też poprzednicy i następcy – na koniec 2024 roku było już około 5200 km. Tusk jest jednym z architektów skoku, nie jedynym wykonawcą.

Czy podniósł podatki mimo obietnic? Tak. VAT z 22 do 23 procent w 2011, wyższa akcyza, wyższa składka rentowa. Rząd tłumaczył to kryzysem europejskim. Obietnica z 2007 roku została złamana wprost.

Ile Polska dostała z Unii za jego rządów? 105,8 miliarda euro na lata 2014–2020 wynegocjowano pod koniec pierwszej kadencji. W 2024 roku odblokowano do 137 miliardów euro z KPO i spójności 2021–2027. To dwa różne worki i dwa różne rządy w tle.

Czy „zielona wyspa” to zasługa premiera? Częściowo. Uniknięcie recesji 2009 wynikało z kursu złotego, popytu wewnętrznego, funduszy UE i polityki fiskalnej, która zaakceptowała wyższy dług. Bez rządu też byłby wzrost – ale niekoniecznie dodatni, gdyby przyjęto ostrzejsze cięcia jak w krajach euro.

Co konkretnie zmieniło się po 13 grudnia 2023? Wypłaty z KPO, spadek inflacji, rekordowe wydatki na armię, przywrócenie in vitro, twardsza granica wschodnia, próba odwrócenia zmian w sądach i mediach publicznych. Nie zmieniła się fundamentalnie służba zdrowia, nie przeszła liberalizacja aborcji, nie spadł istotnie deficyt. Koalicja i prezydent z innego obozu tną tempo.

Dla kogoś, kto chce iść dalej po lekturze, logiczne są trzy kolejne tematy: jak działa mechanizm KPO i kamienie milowe; ile polskiego wzrostu po 2004 roku da się przypisać funduszom spójności niezależnie od partii; jak kohabitacja premiera z prezydentem zmienia mapę reform, których nie da się przepchnąć wetem. Bilans Donalda Tuska nie zamyka się w jednym haśle kampanijnym. Zamyka się w napięciu między kilometrami asfaltu a stawką VAT, między fotelami w Brukseli a kolejką do endokrynologa, między armią na 4,8 procent PKB a obietnicą, której Sejm nie jest w stanie spiąć głosami. To napięcie zostaje, gdy zgaśnie spot – i od niego zaczyna się poważna rozmowa o państwie, a nie o nazwisku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *