W październiku 2023 roku ostatnie sondaże partyjne malowały obraz Polski głęboko podzielonej, lecz jednocześnie gotowej na przełom. Prawo i Sprawiedliwość utrzymywało lekką przewagę, oscylując wokół 32–36 procent, podczas gdy zjednoczona opozycja – Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Nowa Lewica – zbliżała się do progu pozwalającego na odebranie władzy po ośmiu latach rządów PiS. Te procenty nie były jedynie suchymi liczbami. Odzwierciedlały realne napięcia społeczne, zmęczenie inflacją sięgającą w szczycie blisko 18 procent, spory wokół praworządności i nadzieje na odmrożenie unijnych funduszy.
Sondaże z pierwszych dwóch tygodni października pokazywały, że PiS zachowuje twardy, zdyscyplinowany elektorat, ale traci dynamikę. Jednocześnie Koalicja Obywatelska zyskiwała dzięki powrotowi Donalda Tuska i lepszej mobilizacji miejskich oraz młodszych wyborców. Trzecia Droga, mimo wahań, trzymała się stabilnie powyżej progu, a Konfederacja balansowała na krawędzi, przyciągając protestujący głos młodych. Najważniejsze jednak, że w wielu badaniach suma mandatów dla ugrupowań opozycyjnych przekraczała 231 – magiczną liczbę dającą większość w Sejmie. To właśnie te liczby budziły największe emocje w sztabach i w domach.
Wysoka frekwencja, która ostatecznie osiągnęła rekordowe 74,38 procent, okazała się czynnikiem, którego żadne badanie nie przewidziało w pełni. Sondaże zakładały zwykle 58–67 procent, co oznaczało, że setki tysięcy dodatkowych osób – głównie młodszych i z większych miast – poszło zagłosować. To one przechyliły szalę.
Jak rodzą się liczby – mechanika polskich sondaży
Za każdym procentem stoi konkretna praca. Większość firm badawczych w 2023 roku stosowała metodę CATI – wywiady telefoniczne wspomagane komputerowo – lub łączyła ją z CAWI, czyli ankietami online. Próbę dobierano warstwowo, tak aby odzwierciedlała strukturę społeczeństwa pod względem wieku, płci, wykształcenia i województwa. Po zebraniu danych nakładano wagi, korygując ewentualne odchylenia.
Błąd statystyczny przy próbie tysiąca osób wynosi zwykle około trzech punktów procentowych. Oznacza to, że jeśli PiS ma w sondażu 34 procent, rzeczywisty wynik z 95-procentowym prawdopodobieństwem mieści się między 31 a 37 procent. Różnice między pracowniami wynikają nie tylko z błędu losowego, ale też z efektu „domu” – specyfiki doboru próby, sposobu zadawania pytań czy modelu ważenia. IBRiS, Kantar czy United Surveys często dawały nieco inne odczyty tego samego nastroju społecznego.
Dlatego doświadczeni obserwatorzy nigdy nie traktują pojedynczego badania jako wyroku. Patrzy się na trendy z kilku tygodni i na średnią z kilku pracowni. W październiku 2023 ta średnia wskazywała wyraźnie: PiS prowadzi, ale opozycja ma realną szansę na większość.
Ostatnie badania przed ciszą wyborczą – mapa nastrojów z 9–13 października
W dniach poprzedzających ciszę wyborczą opublikowano kilka kluczowych sondaży. Poniższa tabela pokazuje cztery z nich, przeprowadzone między 9 a 13 października.
| Termin badania | Pracownia / media | PiS | KO | Trzecia Droga | Lewica | Konfederacja |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 9–10 października | IBRiS / RMF FM, Rzeczpospolita | 33,5% | 28,0% | 10,9% | 10,1% | 9,2% |
| 10–11 października | IBRiS / Onet | 34,9% | 28,1% | 10,3% | 10,0% | 8,3% |
| 10–12 października | Kantar / TVN, TVN24 | 31,0% | 26,0% | 12,0% | 11,0% | 8,0% |
| 12–13 października | Opinia24 / Gazeta Wyborcza | 32,0% | 27,5% | 11,2% | 7,9% | 8,8% |
Te cztery badania, choć różniły się szczegółami, zgodnie pokazywały jedną rzecz: PiS nie był w stanie samodzielnie rządzić, a opozycja miała realną, choć wciąż kruchą szansę na większość.
Wyniki te publikowano niemal codziennie. Każda zmiana o pół punktu procentowego stawała się tematem wieczornych dyskusji. W sztabie PiS dominował spokój – partia Jarosława Kaczyńskiego przyzwyczaiła się do prowadzenia w sondażach. W obozach opozycyjnych rosło napięcie i determinacja.
Exit poll – najwierniejsze zwierciadło wieczoru wyborczego
Kiedy lokale zamknięto 15 października, Ipsos opublikował exit poll przygotowany dla Polsatu, TVN i TVP. Dał on PiS 36,8 procent, Koalicji Obywatelskiej 31,6 procent, Trzeciej Drodze 13 procent, Lewicy 8,6 procent i Konfederacji 6,2 procent. To badanie, przeprowadzone bezpośrednio po wyjściu z urny, okazało się niezwykle trafne.
Rzeczywiste wyniki podane przez Państwową Komisję Wyborczą były tylko nieznacznie inne: PiS zdobył 35,38 procent (194 mandaty), KO – 30,70 procent (157 mandatów), Trzecia Droga – 14,40 procent (65 mandatów), Nowa Lewica – 8,61 procent (26 mandatów), a Konfederacja – 7,16 procent (18 mandatów). Łącznie partie demokratycznej opozycji uzyskały 248 mandatów – dokładnie tyle, ile potrzeba do stabilnej większości.
Różnica między exit poll a rzeczywistością wyniosła w przypadku największych ugrupowań mniej niż dwa punkty procentowe. To jeden z najbardziej precyzyjnych pomiarów w historii polskich wyborów parlamentarnych.
Dlaczego sondaże czasem „mylą się” – lekcje z 2023 roku
Sondaże nie przewidziały w pełni rekordowej frekwencji. Zakładały raczej 60–67 procent, a przyszło 74,38 procent. Dodatkowe miliony głosów pochodziły głównie od osób młodszych, lepiej wykształconych i mieszkających w miastach – grup, które w większości popierały opozycję. To klasyczny efekt różnicowej frekwencji.
Część wyborców PiS, widząc w sondażach bezpieczną przewagę partii, mogła uznać, że ich głos nie jest niezbędny. Z kolei przeciwnicy rządu zmobilizowali się do maksimum – zarówno ze względu na niechęć do kontynuacji dotychczasowej polityki, jak i nadzieję na realną alternatywę.
Innym czynnikiem była późna decyzja części niezdecydowanych. W badaniach z początku października „nie wiem” deklarowało 7–9 procent respondentów. W dniu wyborów większość z nich opowiedziała się za opozycją. Sondaże uchwyciły więc jedynie część dynamiki ostatniego tygodnia kampanii.
Co naprawdę kryło się za liczbami
Za każdym punktem procentowym stała konkretna historia. Wysoka inflacja i rosnące koszty życia uderzały w tradycyjny elektorat PiS na prowincji, ale jednocześnie nie wystarczały, by całkowicie go zniechęcić – stąd stabilne, choć niewystarczające poparcie. Powrót Donalda Tuska i sprawna kampania Koalicji Obywatelskiej przyciągnęły z powrotem część wyborców, którzy w 2019 roku zostali w domu lub zagłosowali na inne ugrupowania.
Trzecia Droga, łącząc umiarkowanie liberalną agendę Szymona Hołowni z ludowym zapleczem PSL, zdołała zagospodarować przestrzeń między twardym PiS a pełną opozycją. Konfederacja przyciągała młodych mężczyzn rozczarowanych zarówno PiS, jak i „systemem” – ich głosy były jednak rozproszone i mniej przewidywalne.
Sondaże pokazywały też wyraźne różnice regionalne i demograficzne. Na wschodzie i południu kraju PiS zachowywał wyraźną przewagę. W dużych miastach i na zachodzie dominowała opozycja. Młodzi wyborcy (18–29 lat) w exit poll zdecydowanie częściej wybierali KO, Trzecią Drogę lub Konfederację niż PiS.
Dziedzictwo sondaży z jesieni 2023
Jesienne badania partyjne 2023 roku przeszły do historii nie tylko jako precyzyjny barometr nastrojów, ale przede wszystkim jako dowód, że w polskiej demokracji liczby mają moc, lecz nie decydują o wszystkim. Pokazały siłę mobilizacji i znaczenie budowania szerokich koalicji. Uświadomiły też, jak ważna jest wysoka frekwencja – to ona ostatecznie przesądziła o wyniku.
Dziś, patrząc z perspektywy 2026 roku, tamte sondaże przypominają, że polityka bywa bardziej dynamiczna niż najstaranniej przygotowane wykresy. Wystarczy kilka punktów procentowych różnicy w mobilizacji, kilka tysięcy dodatkowych głosów w kluczowych okręgach i cały układ sił może się zmienić. Właśnie dlatego kolejne badania – niezależnie od tego, jak aktualne – zawsze warto czytać z dystansem, ale i z uwagą. One nie mówią, co się stanie. One pokazują, w jakim punkcie jesteśmy tu i teraz.