Piotr Polaszczyk, znany szerzej pod inicjałami Piotr P., przez lata pełnił funkcję wiceprzewodniczącego rady nadzorczej SKOK Wołomin. W grudniu 2025 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał go winnym prania pieniędzy pochodzących z wyłudzonych pożyczek i kredytów w tej kasie i skazał na 14 lat pozbawienia wolności oraz 510 tysięcy złotych grzywny. Według ustaleń sądu kwota wypranych środków w jego sprawie przekroczyła 347 milionów złotych.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst jednej z największych afer finansowych III RP, w której łączne straty szacowane są na ponad 3 miliardy złotych. Mechanizm działania grupy obejmował pozyskiwanie środków na podstawione osoby, a następnie ich legalizację poprzez złożone konstrukcje umów i transfery. Wyrok nie jest prawomocny – obrona zapowiedziała apelację.
System spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK) powstał w Polsce na początku lat dziewięćdziesiątych jako alternatywa dla banków komercyjnych. Kasy te działały na zasadach wzajemności – członkowie wpłacali udziały i wkłady, a w zamian mogli korzystać z pożyczek i kredytów na preferencyjnych warunkach. SKOK Wołomin należał do największych placówek tego typu, zrzeszając pod koniec 2014 roku około 80 tysięcy członków. Dynamiczny wzrost i specyfika nadzoru wewnętrznego stworzyły warunki, w których możliwe stało się długotrwałe wyłudzanie środków.
W 2015 roku sąd ogłosił upadłość SKOK Wołomin. Postępowanie upadłościowe ujawniło skalę problemów, jednak główne wątki karne rozwijały się latami. Na tym tle swoją pozycję budował Piotr Polaszczyk – były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych z początku lat dziewięćdziesiątych. Związał się wówczas z kręgami prawicowymi, założył fundację „ProCivili”, której działalność pojawiała się w raportach dotyczących likwidacji WSI. Później trafił do rady nadzorczej wołomińskiej kasy, gdzie jako wiceprzewodniczący miał dostęp do informacji o sytuacji finansowej i procedurach decyzyjnych.
Z ustaleń prokuratury i sądu wynika, że pozycja ta umożliwiła koordynację działań grupy przestępczej. Polaszczyk nie działał samotnie – prokuratura zarzuciła mu kierowanie zorganizowaną grupą, a w szerszym procesie głównym oskarżono ponad 60 osób. W oddzielnym postępowaniu został prawomocnie skazany na 8 lat więzienia za nakłanianie do brutalnego pobicia ówczesnego wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka.
Jak funkcjonował schemat wyłudzeń pożyczek na słupy i prania środków w SKOK Wołomin
Mechanizm opierał się na pozyskiwaniu pożyczek i kredytów na osoby podstawione, określane potocznie jako „słupy”. Byli to początkowo partnerzy biznesowi Polaszczyka, później także członkowie rodziny, znajomi i nawet kierowcy zatrudnieni w SKOK Wołomin. Najwyższa pojedyncza fikcyjna pożyczka sięgnęła 8 milionów złotych. Osoby te nie otrzymywały środków – pieniądze trafiały bezpośrednio na konta kontrolowane przez grupę.
Kolejnym etapem była legalizacja przepływów. Tworzono fikcyjne umowy inwestycyjne, cesje wierzytelności i porozumienia dłużne, które miały nadać transakcjom pozór normalnych operacji gospodarczych. Środki kierowano następnie na inwestycje w nieruchomości w Polsce i za granicą oraz na konta spółek zarejestrowanych na Cyprze. Część środków służyła do „rolowania” – spłacania rat wcześniej zaciągniętych zobowiązań nowymi wyłudzeniami, co pozwalało utrzymywać płynność i opóźniać wykrycie.
Kluczową rolę w maskowaniu odegrała współpraca z niektórymi pracownikami SKOK Wołomin. Ustalenia śledczych wskazywały na nietypową sprawność w obsłudze dużych kwot – miliony złotych „przechodziły” przez kasę w ciągu minut, choć w rzeczywistości były to jedynie zapisy księgowe. Audyty nie wykazały fizycznej gotówki w oczekiwanej wysokości. Taki model wymagał zarówno dostępu do wewnętrznych procedur kasy, jak i znajomości mechanizmów przeciwdziałania praniu pieniędzy.
Schemat trwał od maja 2006 do października 2014 roku. Jego złożoność polegała na połączeniu elementów oszustwa kredytowego z praniem pieniędzy w skali setek milionów złotych. Sąd podkreślił, że działalność ta stała się stałym źródłem dochodu dla członków grupy.
Oś czasu afery – kluczowe daty od 2006 do grudnia 2025 roku
- Maj 2006 – rozpoczęcie systematycznego wyłudzania pożyczek na słupy w SKOK Wołomin.
- 2014–2015 – zatrzymania i pierwsze akty oskarżenia; Polaszczyk spędza niemal siedem lat w areszcie tymczasowym.
- 2015 – ogłoszenie upadłości SKOK Wołomin przez sąd.
- 2021 – wyjście Polaszczyka z aresztu.
- Październik 2022 – ponowne zatrzymanie; mężczyzna przygotowywał się do wyjazdu za granicę.
- 2020–2025 – trwanie głównego procesu karnego; w oddzielnym wątku prawomocny wyrok 8 lat za nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF.
- 22 grudnia 2025 – wyrok w sprawie prania pieniędzy: 14 lat więzienia, 510 tysięcy złotych grzywny i obowiązek zapłaty blisko 35 milionów złotych na rzecz syndyka masy upadłości SKOK Wołomin.
Proces główny, obejmujący ponad 60 oskarżonych i straty przekraczające 3 miliardy złotych, toczył się równolegle. Akt oskarżenia liczył 29 tomów i ponad 5500 stron.
Wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z 22 grudnia 2025 roku – szczegóły i uzasadnienie
Sąd uznał Piotra Polaszczyka winnym prania pieniędzy pochodzących z wyłudzonych pożyczek i kredytów. Prokuratura żądała 15 lat, obrona domagała się uniewinnienia. Wyrok – 14 lat pozbawienia wolności – zapadł po wielogodzinnym odczytaniu uzasadnienia.
Sędzia Marek Dobrasiewicz w ustnym uzasadnieniu odniósł się do narracji oskarżonego o byciu „wrogiem systemu”. Stwierdził, że nie ma ona związku z rzeczywistością. Piotr Polaszczyk działał wewnątrz systemu, który sam wykorzystywał – „rabował system bankowy, zwykłych ludzi i dawał sobie, swoim znajomym i rodzinie”. Sąd podkreślił, że działalność grupy miała charakter zorganizowany i długotrwały, a rola Polaszczyka polegała na inicjowaniu i koordynowaniu działań.
Obrońca Agnieszka Żebrowska zapowiedziała apelację, oceniając wymiar kary jako „żart” zamiast sprawiedliwości. Prokurator Agnieszka Leszczyńska z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim uznała wyrok za „bardzo dobry” i oparty na wyczerpującym materiale dowodowym.
Skala strat i konsekwencje dla członków SKOK Wołomin oraz systemu nadzoru
Upadek SKOK Wołomin w 2015 roku dotknął bezpośrednio około 80 tysięcy członków. Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił środki do limitu gwarancji (równowartość 100 tysięcy euro), co pozwoliło większości odzyskać depozyty. Jednak 781 osób, które trzymały kwoty powyżej limitu – często oszczędności ze sprzedaży mieszkań lub kapitał firm – straciło łącznie około 119,8 miliona złotych.
Dodatkowo syndyk masy upadłości kierował do członków wezwania do dopłat na pokrycie strat bilansowych. Część osób uiściła wpłaty – według informacji z 2017 roku łączna kwota sięgnęła około 1,2 miliona złotych. Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w obronie członków, wskazując na wątpliwości co do podstaw prawnych żądań syndyka.
W szerszym ujęciu afera ujawniła słabości nadzoru nad sektorem SKOK. Rozpoczęto odrębne postępowania wobec byłych urzędników Komisji Nadzoru Finansowego oskarżonych o niedopełnienie obowiązków służbowych. Cała sprawa stała się impulsem do dyskusji o potrzebie silniejszych mechanizmów kontroli wewnętrznej i zewnętrznej w instytucjach spółdzielczych.
Powszechne nieporozumienia i mity wokół sprawy Piotra P. oraz SKOK Wołomin
W przestrzeni publicznej krążą uproszczone lub błędne interpretacje. Oto najczęstsze z nich wraz z sprostowaniami opartymi na materiale dowodowym.
- Mit: Wszyscy członkowie SKOK Wołomin stracili wszystkie oszczędności.
Fakty: Większość depozytów do limitu gwarancji BFG została wypłacona. Straty poniosła grupa 781 osób z kwotami powyżej progu – łącznie około 120 milionów złotych. Dodatkowo niektórzy członkowie uiścili dopłaty żądane przez syndyka. - Mit: Piotr Polaszczyk działał samodzielnie lub w małej grupie.
Fakty: Prokuratura ustaliła kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. W głównym procesie karnym oskarżono ponad 60 osób, a w wątkach pobocznych blisko tysiąc osób postawiono zarzuty, z czego ponad 600 skazano prawomocnie. - Mit: Afera miała wyłącznie podłoże polityczne i była „polowaniem na wrogów systemu”.
Fakty: Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w uzasadnieniu wyroku z grudnia 2025 roku jednoznacznie odrzucił tę narrację. Podkreślił, że działalność oskarżonego polegała na wyprowadzaniu środków z kasy, której był organem nadzorczym, a nie na walce z systemem. - Mit: Cała kwota 3 miliardów złotych została wyprana przez jedną osobę.
Fakty: Ponad 347 milionów złotych przypisano praniu w sprawie dotyczącej Polaszczyka. Łączna wartość szkód w całej aferze SKOK Wołomin przekracza 3 miliardy złotych i obejmuje działania wielu osób.
Najczęściej zadawane pytania o aferę SKOK Wołomin i rolę Piotra Polaszczyka
Ile lat więzienia otrzymał Piotr Polaszczyk w grudniu 2025 roku?
Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał go na 14 lat pozbawienia wolności, 510 tysięcy złotych grzywny oraz obowiązek zapłaty blisko 35 milionów złotych na rzecz syndyka. Wyrok nie jest prawomocny.
Czy członkowie SKOK Wołomin odzyskali swoje pieniądze?
Większość depozytów do limitu gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego została wypłacona. Osoby z kwotami powyżej limitu (781 osób) straciły łącznie około 120 milionów złotych. Część członków musiała dokonać dodatkowych wpłat na żądanie syndyka.
Na czym dokładnie polegał mechanizm działania grupy?
Grupa pozyskiwała pożyczki i kredyty na osoby podstawione („słupy”), nie przekazując im środków. Pieniądze legalizowano poprzez fikcyjne umowy inwestycyjne i cesje, a następnie inwestowano w nieruchomości oraz spółki zagraniczne. Część środków służyła do spłacania wcześniejszych zobowiązań nowymi wyłudzeniami.
Jaki jest aktualny status sprawy w 2026 roku?
Wyrok z grudnia 2025 roku w wątku prania pieniędzy nie jest prawomocny – obrona złożyła apelację. Główny proces z udziałem ponad 60 oskarżonych toczy się nadal. W oddzielnym postępowaniu Polaszczyk otrzymał prawomocny wyrok 8 lat za nakłanianie do pobicia byłego wiceprzewodniczącego KNF.
Kim był Piotr Polaszczyk przed aferą?
Był oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych na początku lat dziewięćdziesiątych. Związał się z kręgami prawicowymi, założył fundację „ProCivili”. Później objął funkcję wiceprzewodniczącego rady nadzorczej SKOK Wołomin, gdzie – według ustaleń sądu – koordynował działania grupy przestępczej.
Sprawa Piotra P. i SKOK Wołomin pozostaje otwartym rozdziałem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jej przebieg pokazuje, jak złożone mogą być mechanizmy nadużyć w instytucjach finansowych o charakterze spółdzielczym i jak długotrwałe są konsekwencje dla tysięcy osób, które zaufały systemowi kas oszczędnościowo-kredytowych.