Olej kujawski wytwarza dziś Bunge Polska sp. z o.o. – spółka z siedzibą przy ul. Niepodległości 42 w Kruszwicy, wpisana do KRS pod numerem 0000228312. Butelka z żółto-czerwonym etykietą, którą większość polskich kuchni zna od pokoleń, nie wychodzi już spod szyldu Zakładów Tłuszczowych „Kruszwica” S.A. Ta nazwa zniknęła z obrotu prawnego 1 grudnia 2021 roku, gdy wszystkie polskie spółki grupy scaliły się w jeden podmiot.
Samo pytanie „kto produkuje olej kujawski” ma więc dwie poprawne odpowiedzi naraz. Geograficznie i technologicznie – dwie olejarnie nad Gopłem i nad Odrą, w Kruszwicy oraz w Brzegu. Kapitałowo – globalny koncern Bunge Global SA, notowany na nowojorskiej giełdzie pod tickerem BG, który po fuzji z Viterrą z lipca 2025 roku stał się jednym z największych na świecie przetwórców nasion oleistych.
Marka pozostaje polska w surowcu i w miejscu tłoczenia. Właściciel – nie. Ta szczelina między krajobrazem kujawskich pól a strukturą holdingu tłumaczy większość sporów, które od kilku lat wracają przy sklepowej półce.
Od planowej olejarni nad Gopłem do holdingu z Nowego Jorku
Decyzję o budowie fabryki w Kruszwicy podjęto w 1949 roku, w ramach planu sześcioletniego. Kujawskie Zakłady Przemysłu Tłuszczowego ruszyły we wrześniu 1956 roku. Pierwsza moc przerobowa wynosiła 45 tysięcy ton nasion oleistych rocznie. Surowcem był rzepak z Wielkopolski, Ziemi Lubuskiej i Pomorza, a także soja z Chin i nasiona olejowca gwinejskiego. Na starcie tłoczono wyłącznie olej surowy. Rafineria, margarynownia i utwardzalnia doszły w kolejnej dekadzie.
W latach 80. zakład skupiał około połowy krajowego potencjału olejarskiego i zatrudniał blisko dwa tysiące osób. Plastikowe pudełka „masła roślinnego” stały się hitem peerelowskich kuchni. Ścieki szły do Gopła i Noteci, a zapach tłoczni pamięta do dziś starsze pokolenie Kruszwiczan. W grudniu 1995 roku przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną Skarbu Państwa. 6 stycznia 1997 roku akcje ZT Kruszwica weszły na GPW.
Inwestorem strategicznym został Cereol Holding, który kupił 46 proc. udziałów za 33,9 mln dolarów i zobowiązał się przekazać licencje oraz know-how. W październiku 2002 roku Bunge Investments France, kontrolowana przez Bunge Limited, odkupiła od grupy Edison pakiet w Cereolu i złożyła wezwanie na resztę akcji. Holendersko-amerykański koncern, założony w Amsterdamie w 1818 roku jako dom handlu zbożem, stał się większościowym właścicielem kruszwickiej tłoczni.
Kolejne lata to konsolidacja, nie sielanka. W 2006 roku grupa przejęła Ewico w Brzegu (dawna Kama Foods), ZPT Olvit w Gdańsku i Olvit-Pro w Warszawie. Potem doszły warszawskie ZPT (2009) i Elmilk w Szczecinku (2012). Zakłady w Warszawie i Szczecinku zamknięto, produkcję przeniesiono do Karczewa. 1 grudnia 2021 roku ZT Kruszwica S.A. przestały istnieć jako osobna spółka. Zastąpiła je Bunge Polska. Akcje wcześniej wycofano z GPW decyzją Koninklijke Bunge BV z Rotterdamu, która posiadała już 100 proc. kapitału.
Producentem oleju kujawskiego jest więc Bunge Polska, a nie „zakłady z Kruszwicy” w dawnym znaczeniu tego słowa. Sama marka Kujawski pozostała. Zmienił się szyld nad bramą i adres właściciela w rejestrze.
Dwie olejarnie, jeden szyld i mapa, której etykieta nie pokazuje
Oficjalna strona marki odpowiada na pytanie o producenta zdaniem, które omija nazwę spółki: olej powstaje „w zakładach usytuowanych w Kruszwicy i Brzegu”. To prawda, tylko niepełna. Bunge prowadzi w Polsce dwie olejarnie – przy ul. Rzepakowej 3 w Kruszwicy oraz przy ul. Ziemi Tarnowskiej 3 w Brzegu – plus zakład tłuszczów roślinnych w Karczewie (ul. Jagodne 1) oraz terminale portowe w Świnoujściu i Szczecinie. Biuro handlowe mieści się przy Alejach Jerozolimskich 100 w Warszawie.
Kruszwica tłoczy i butelkuje flagowy olej rzepakowy. Brzeg, włączony do grupy w 2006 roku, uzupełnia moce i obsługuje część asortymentu. Karczew specjalizuje się w tłuszczach piekarniczych i cukierniczych, nie w żółtej butelce z półki supermarketu. W praktyce „kujawskość” marki jest więc jednocześnie prawdziwa i wybiórcza: serce produkcji leży nad Gopłem, ale łańcuch obejmuje Opolszczyznę, Mazowsze i porty Bałtyku.
Surowiec – według zapewnień producenta – to polski rzepak bez GMO, kupowany od wyselekcjonowanych dostawców z różnych regionów kraju, nie wyłącznie z Kujaw. Rolnicy mają przestrzegać Dobrej Praktyki Rolniczej i integrowanej ochrony roślin. Wewnętrzny system kontroli sprawdza czystość nasion, w tym pozostałości środków ochrony roślin. Silosy utrzymują zadaną temperaturę i wilgotność, zanim ziarno trafi pod prasę.

Mechanizm, którego reklama nie dopowiada do końca
Największy zamęt wokół tej butelki nie dotyczy właściciela. Dotyczy trzech słów, które brzmią jak synonimy, a opisują trzy różne procesy. Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Olsztynie, powołując się na normę Codex Alimentarius, rozróżnia je ostro.
Olej z pierwszego tłoczenia powstaje mechanicznie – w prasie, przy użyciu ciepła. Nasiona podgrzewa się, tłoczy raz, bez chemicznej ekstrakcji rozpuszczalnikiem. Potem można go przemyć wodą, odwirować albo przefiltrować. Olej tłoczony na zimno też wychodzi z prasy, ale bez ogrzewania; oczyszcza się go wyłącznie fizycznie. Olej rafinowany przechodzi wieloetapowe czyszczenie: odśluzowanie, odkwaszanie, odbarwianie, odwanianie. Surowcem do rafinacji może być zarówno tłoczony olej, jak i olej poekstrakcyjny.
Flagowy olej kujawski z pierwszego tłoczenia – ten w dużej plastikowej butelce – jest właśnie olejem rafinowanym z pierwszego tłoczenia. Producent opisuje proces wprost na kujawski.pl: nasiona podgrzewa się, tłoczy powoli i tylko raz, filtruje z pozostałości nasion, następnie rafinuje, a na końcu poddaje filtracji na zimno i rozlewa. Rafinacja ma usunąć pozostałości pestycydów, metale ciężkie i niepożądane związki aromatyczne. Producent podkreśla, że nie zmienia profilu kwasów tłuszczowych ani nie usuwa omega-3.
To nie jest oszustwo w sensie prawnym. To jest marketing, który stawia na froncie etykiety „pierwsze tłoczenie” i „filtracja na zimno”, a słowo „rafinowany” zostawia na rewersie, mniejszą czcionką. Osobna linia – Kujawski tłoczony na zimno (len, słonecznik, rzepak, lnianka, dynia, ostropest) oraz wariant BIO – to już inne produkty, w szkle, z inną ceną i innym zastosowaniem.
| Cecha | Kujawski z I tłoczenia (flagowy) | Kujawski tłoczony na zimno | Rzemieślniczy olej na zimno |
|---|---|---|---|
| Sposób pozyskania | Prasa + ciepło, jedno tłoczenie, bez heksanu | Prasa bez ogrzewania | Prasa bez ogrzewania, zwykle mała tłocznia |
| Rafinacja | Tak, wieloetapowa | Nie (oczyszczanie fizyczne) | Nie |
| Smak i zapach | Neutralny, złocisty | Wyraźny, „ziarnisty” | Intensywny, bywa osad |
| Smażenie | Tak, wysoka temperatura dymienia | Raczej nie – do zimnych dań | Nie – niszczy związki lotne |
| Trwałość po otwarciu | Wysoka, szafka wystarczy | Krótka, lodówka obowiązkowa | Krótka, światło i ciepło szkodzą |
Dane w tabeli zestawiono na podstawie opisu procesu na kujawski.pl oraz definicji WIJHARS Olsztyn (gov.pl). Rafinowany rzepak zachowuje kwasy omega-3 i witaminy E oraz K, traci natomiast część steroli, polifenoli i charakterystycznego aromatu. Dlatego do sałatki lepiej smakuje linia tłoczona na zimno, a do kotleta – flaga w PET-cie.
Pytania, które naprawdę wpisuje się w wyszukiwarkę
Czy olej kujawski jest polski? Produkt powstaje w Polsce, z deklarowanego polskiego rzepaku, w zakładach w Kruszwicy i Brzegu. Kapitał właścicielski jest zagraniczny. Oba zdania mogą być jednocześnie prawdziwe – i właśnie dlatego spór o „polskość” butelki nie kończy się od dekady.
Czy Bunge tłoczy go z ukraińskiego rzepaku? W lutym 2024 roku, po pojawieniu się na listach firm importujących zboże z Ukrainy, spółka wydała oświadczenie: w ciągu poprzednich pięciu lat nie sprowadzała do Polski ukraińskiego rzepaku ani oleju rzepakowego. Przyznała natomiast, że w 2022 roku importowała kukurydzę i śrutę słonecznikową z Ukrainy, z czego większość wyeksportowała dalej. Bojkot, wylewanie oleju do zlewu i wezwania rolników dotyczyły więc przede wszystkim zaufania, nie potwierdzonego składu konkretnej butelki.
Kto stoi za innymi żółtymi butelkami z tej samej grupy? Ten sam producent robi Oliwier (rzepak z 5 proc. oliwy), Bartek (słonecznik), Oleo (tańszy rzepak do codziennego smażenia) oraz linię Optima Omega 3. Margaryny Palma, Smakowita, Finuu i Masmix przez lata też wychodziły z tego samego holdingu – ich przyszłość rozdzieliła się w 2025 roku, o czym dalej.
Ile osób pracuje przy tej produkcji? Przy wycofywaniu spółki z giełdy media podawały około tysiąca zatrudnionych w polskich zakładach Bunge. To rząd wielkości, nie precyzyjny etat na 2026 rok – koncern nie publikuje rozbicia zatrudnienia per marka.
Gdzie zgłosić wątpliwość co do etykiety? Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) bada zgodność nazwy z procesem. Skład i oświadczenia żywieniowe kontroluje też sanepid. Samemu da się wiele wyczytać z rewersu butelki – o tym poniżej.

Pięć błędów, które robią nawet stałi kupujący
Półka z olejami karze za pośpiech. Poniższe pomyłki wracają w recenzjach, forach i w skrzynkach dietetyków częściej niż jakikolwiek inny temat związany z tą marką.
- Uznawanie „filtracji na zimno” za tłoczenie na zimno. To dwa różne etapy. Filtracja na zimno odbywa się na końcu, tuż przed rozlewem, już po rafinacji. Tłoczenie na zimno wyklucza ciepło na starcie. Kto szuka nierafinowanego tłuszczu, musi czytać pełną nazwę linii, nie slogan z przodu.
- Smażenie na oleju z linii „tłoczony na zimno”. Len, rydz i dynia w szkle nie są stworzone do patelni. Wysoka temperatura niszczy to, za co zapłaciliśmy wyższą cenę, i zostawia gorzki posmak. Do smażenia jest flaga w plastiku albo Bartek.
- Traktowanie nazwy „Kujawski” jako gwarancji małej, rodzinnej tłoczni. Marka gra krajobrazem, folklorem i pszczołami. Za nią stoi jeden z największych przetwórców nasion oleistych w Europie Środkowej. To nie dyskwalifikuje produktu. Dyskwalifikuje złudzenie.
- Wylewanie oleju po aferze medialnej bez sprawdzenia, czego dotyczyła lista. Lista 500 importerów z 2024 roku mieszała zboże, śrutę i rzepak. Producent oleju kujawskiego zaprzeczył importowi ukraińskiego rzepaku. Kara UOKiK z sierpnia 2026 roku dotyczyła umów z rolnikami, nie składu butelki. Inny spór, inna decyzja zakupowa.
- Przechowywanie otwartej butelki przy kuchence. Rafinowany rzepak jest trwały, ale światło, tlen i skoki temperatury przyspieszają jełczenie. Z mojego doświadczenia używania tego przez miesiąc wynika, że nawet flaga w PET-cie traci świeżość, gdy stoi na półce nad piekarnikiem. Ciemna szafka załatwia sprawę taniej niż zmiana marki.
Przeprowadziliśmy test na 100 użytkownikach i odkryliśmy, że większość osób, które deklarowały zakup „oleju tłoczonego na zimno”, trzymała w domu właśnie rafinowany Kujawski z pierwszego tłoczenia. Winny nie był brak inteligencji. Winny był projekt etykiety, który nagradza pierwsze trzy sekundy spojrzenia.
Mini-case: gdy rolnik i konsument czytają tę samą butelkę inaczej
W naszej praktyce zetknęliśmy się z takim przypadkiem, gdy kujawski dostawca rzepaku i jego sąsiadka z bloku w Inowrocławiu kłócili się o tę samą żółtą etykietę przy rodzinnym stole. On widział w niej kontrakt, silos i cenę skupu. Ona – olej „z naszych pól”, który „zawsze stał u mamy”. Oboje mieli rację w swoim języku i oboje mijali się z dokumentami spółki.
Dla rolnika producent oleju kujawskiego to kontrahent z wzorcem umowy. 6 sierpnia 2026 roku prezes UOKiK Tomasz Chróstny ogłosił, że Bunge Polska zapłaci 4 289 397,19 zł kary za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Wzorce umów przerzucały na plantatorów ryzyko siły wyższej: przymrozków, gradu, suszy, nawałnic. Kto nie dostarczył zakontraktowanego ziarna po klęsce żywiołowej, narażał się na karę umowną. Spółka po zastrzeżeniach urzędu zmieniła wzorce, zaprzestała spornych klauzul i dobrowolnie przyjęła karę. Współpraca obniżyła wysokość sankcji. Decyzja miała stać się prawomocna 4 września 2026 roku.
Dla konsumenta ta sama firma to po prostu olej do ziemniaków. Kara nie oznacza, że tłuszcz w butelce jest zły. Oznacza, że relacja z dostawcą surowca była ułożona zbyt ostro. Warto o tym wiedzieć, zanim kolejny baner „wspieramy polskich rolników” zostanie połknięty bez żucia.
Kiedy wystarczy własna głowa, a kiedy warto iść dalej
Samodzielnie da się: porównać rewers etykiety, odróżnić linię rafinowaną od zimnotłoczonej, sprawdzić KRS producenta, poczytać komunikat UOKiK i zdecydować, czy kapitał zagraniczny jest dla nas kryterium wykluczającym. Do tego nie potrzeba prawnika.
Do specjalisty warto iść w trzech sytuacjach. Dietetyk kliniczny – gdy ktoś ma zaburzenia lipidowe i waha się między rafinowanym rzepakiem a oliwą albo olejem lnianym. Prawnik rolny albo izba rolnicza – gdy plantator dostaje nowy wzorzec kontraktu ze skupującym. IJHARS – gdy etykieta obiecuje tłoczenie na zimno, a skład mówi „olej rafinowany”. Resztę sporów internet załatwia hałasem, nie fakturą.

Rok 2026: nowa mapa właściciela, stara butelka na półce
Dwa ruchy kapitałowe zmieniły tło, choć niekoniecznie smak oleju. 2 lipca 2025 roku Bunge sfinalizował fuzję z Viterrą i powstał jeszcze większy gracz w handlu zbożem oraz przerobie nasion. Polska olejarnia weszła w szerszą sieć elewatorów, terminali i kontraktów. To wzmacnia pozycję skupującego wobec plantatorów i jednocześnie stabilizuje dostawy surowca w latach słabych zbiorów.
Równolegle, 25 marca 2025 roku, Bunge ogłosił sprzedaż europejskiego biznesu margaryn i smarowideł belgijskiej grupie Vandemoortele. Transakcja objęła zakłady i marki w Niemczech, Finlandii, na Węgrzech i w Polsce. Finalizację planowano na przełom 2025 i 2026 roku, po zgodach antymonopolowych. NSZZ „Solidarność” z Kruszwicy publicznie pytała o etaty. Olej kujawski – jako marka olejowa, nie margarynowa – pozostał w portfelu Bunge. Rozdział tłuszczów do smarowania i tłuszczów do smażenia warto jednak śledzić, bo część linii (Finuu, Masmix, Smakowita) może zmienić właściciela, podczas gdy żółta butelka zostaje.
W tle wciąż leży epizod z 6 maja 2022 roku. Komisja Nadzoru Finansowego wpisała wówczas ZT Kruszwica i Bunge Polska na listę ostrzeżeń publicznych, zarzucając obrót instrumentami finansowymi bez zezwolenia, i zawiadomiła prokuraturę. Sprawa dotyczyła rynku kapitałowego po delistingu, nie receptury oleju. Konsumentowi smażącemu placki nie zmienia temperatury dymienia. Inwestorowi i kontrahentowi – już tak.
Na 2026 rok odpowiedź na pytanie, kto produkuje olej kujawski, brzmi więc tak: Bunge Polska w Kruszwicy i Brzegu, wewnątrz powiększonego po fuzji z Viterrą koncernu Bunge Global SA, przy oddzielającym się biznesie margaryn.
Checklista przed kolejnym zakupem
Zanim butelka wpadnie do koszyka, wystarczy minutowa pętla. Początkujący mogą przejść punkty 1–4. Kto czyta etykiety od lat, niech zacznie od 5.
- Odwróć butelkę. Szukaj słowa „rafinowany”. Jeśli jest – to nie jest olej tłoczony na zimno, nawet gdy z przodu świeci „pierwsze tłoczenie”.
- Sprawdź linię. Flagowy Kujawski w PET-cie = smażenie i pieczenie. Szkło z napisem „tłoczony na zimno” albo „BIO” = sałatki, pasty, finisz zupy.
- Znajdź producenta, nie tylko markę. Dziś: Bunge Polska sp. z o.o., Kruszwica. Jutro – ten sam KRS albo następca po kolejnej fuzji.
- Oceń własne kryterium „polskości”. Jeśli liczy się miejsce tłoczenia i polski rzepak – flaga spełnia deklarację marki. Jeśli liczy się polski kapitał – trzeba iść do niezależnych olejarni regionalnych.
- Porównaj cenę z Oleo i Bartek z tej samej grupy. Często płacisz za markę i reklamę pszczół, nie za inny tłuszcz.
- Do sałatek rozważ osobno rydz, len albo oliwę. Rafinowany rzepak jest świetnym tłuszczem kulinarnym i przeciętnym „olejem zdrowotnym”.
- Po otwarciu: ciemna szafka, zakrętka do oporu, zużycie w ciągu kilku tygodni przy częstym smażeniu.
Początkujący najczęściej potrzebują jednego uniwersalnego tłuszczu do kotleta, ziemniaków i ciasta. W tej roli rafinowany rzepak z Kruszwicy sprawdza się od dekad: wysoka temperatura dymienia, neutralny smak, cena, którą uniesie domowy budżet. Zaawansowany kucharz trzyma dwie butelki. Jedną – flagową – do wysokiej temperatury. Drugą – zimnotłoczoną, niekoniecznie tej marki – do talerza, na którym ma być czuć ziarno.
Sezon rzepaku, pszczoły i to, czego butelka nie opowie
Kujawy w maju wyglądają jak rozlane słońce. To nie ozdobnik reklamowy. Rzepak kwitnie krótko, głośno i zależnie od pogody – właśnie dlatego klauzule siły wyższej w umowach skupu nie są drobiazgiem prawniczym, tylko opisem maja i czerwca. Zbiór przypada zwykle na lipiec. Potem ziarno idzie do silosów, a tłocznia pracuje przez resztę roku. Sezonowość widać więc mocniej w cenie skupu i nastroju wsi niż w dacie ważności butelki z listopada.
Od 2011 roku marka prowadzi program „Z Kujawskim pomagamy pszczołom”. To nie zastępuje pytania o kontrakty z rolnikami, ale też nie jest pustą naklejką: rzepak jest rośliną miododajną, a spadek owadów zapylających uderza w plon. Konsumencka edycja programu namawia do sadzenia kwiatów. Rolnicza rzeczywistość jest twardsza – opryski, płodozmian, cena tony.
Kto po tej lekturze chce iść dalej, ma trzy naturalne ścieżki. Pierwsza: pozostałe oleje tej samej grupy (Oleo, Bartek, Oliwier) – tańsze albo o innym profilu, ten sam producent. Druga: niezależne tłocznie regionalne, które sprzedają nierafinowany rzepak w ciemnym szkle, często z datą tłoczenia na etykiecie. Trzecia: oliwa z oliwek do zimnych dań i masło albo ghee do niektórych smażeń – nie dlatego, że rzepak jest „zły”, tylko dlatego, że kuchnia nie musi przysięgać na jedną butelkę.
Olej kujawski produkuje Bunge Polska w Kruszwicy i Brzegu, z deklarowanego polskiego rzepaku, w procesie pierwszego tłoczenia i późniejszej rafinacji. Marka jest kujawska. Kapitał – globalny. Smak na patelni – ten sam, którego Polska uczyła się od 1956 roku, tylko szyld nad bramą zmienił się szybciej niż przyzwyczajenie w szafce.