Czy Biedronka płaci podatki w Polsce?

Tak, i robi to w skali, która plasuje jej właściciela – Jeronimo Martins Polska – wśród największych płatników podatku dochodowego od osób prawnych w całym kraju. W 2024 roku spółka przekazała polskiemu fiskusowi 883 miliony euro z tytułu różnych danin, a według danych Ministerstwa Finansów za ten sam okres Jeronimo Martins Polska zapłaciła prawie 751 milionów złotych samego CIT przy przychodach przekraczających 102 miliardy złotych i dochodzie na poziomie ponad 4 miliardów złotych. To nie jest wyjątek, lecz konsekwentny obraz firmy, która od lat zajmuje czołowe pozycje w oficjalnych rankingach fiskusa.

Te kwoty obejmują nie tylko podatek od zysków, ale też podatek od sprzedaży detalicznej, składki na ubezpieczenia społeczne za ponad 85 tysięcy pracowników oraz olbrzymie sumy VAT-u od codziennych transakcji milionów klientów. W przeciwieństwie do niektórych zagranicznych sieci, które poprzez ceny transferowe i opłaty licencyjne przesuwają część zysków poza Polskę, Biedronka ewidencjonuje zdecydowaną większość dochodów lokalnie i rozlicza się tu w pełnej wysokości. Efekt? Realny wkład w budżet państwa idący w miliardy złotych rocznie, setki nowych sklepów i miejsc pracy oraz współpraca z ponad 1400 polskimi dostawcami, od których pochodzi zdecydowana większość towarów na półkach.

Przyjrzyjmy się więc dokładnie, jak wygląda ten mechanizm – bez uproszczeń i bez powtarzania utartych opinii.

Jakie podatki realnie płaci duża sieć handlowa w Polsce

Sieci dyskontów działają w specyficznym modelu: ogromne obroty przy relatywnie niskich marżach. Dlatego ich obciążenia podatkowe rozkładają się inaczej niż w bankach czy spółkach energetycznych. Podstawowe daniny to:

  • CIT (podatek dochodowy od osób prawnych) – 19% od zysku (dla dużych firm). Biedronka płaci go od dochodu osiągniętego w Polsce.
  • Podatek od sprzedaży detalicznej (tzw. podatek handlowy) – obowiązuje od 2021 roku. Płaci się go dopiero po przekroczeniu 17 milionów złotych obrotu miesięcznie. Stawka 0,8% od nadwyżki do 170 milionów i 1,4% powyżej tej kwoty. Duże sieci wpadają w wyższy próg już w pierwszych dniach miesiąca.
  • VAT – stawki 23% na większość towarów i obniżone 5–8% na żywność. Sieć pobiera go od klientów i odprowadza do urzędu, pomniejszając o VAT naliczony od dostawców i inwestycji. To największa pozycja pod względem kwot, choć nie jest to podatek „z własnej kieszeni” firmy w takim samym stopniu jak CIT.
  • Składki ZUS i PIT od wynagrodzeń – pracodawca płaci swoją część składek (emerytalne, rentowe, wypadkowe, chorobowe) oraz zaliczki na PIT za pracowników. Przy 85–88 tysiącach osób to setki milionów złotych miesięcznie.
  • Podatki lokalne – od nieruchomości (sklepy, magazyny, centra dystrybucyjne), podatek od środków transportowych i inne opłaty gminne.

W praktyce dla Biedronki największe znaczenie mają CIT i podatek handlowy – obie daniny trafiają bezpośrednio z zysku i obrotu firmy. VAT i składki ZUS to ogromne kwoty, ale ich charakter jest inny: pierwszy to podatek konsumpcyjny, drugi – koszt pracy.

Ile dokładnie wpłaca Biedronka – najnowsze liczby

Oficjalne dane Ministerstwa Finansów za 2024 rok pokazują Jeronimo Martins Polska na wysokiej pozycji wśród wszystkich polskich podatników CIT. Przychody spółki wyniosły ponad 102 miliardy złotych, dochód do opodatkowania przekroczył 4 miliardy, a sam CIT zamknął się kwotą prawie 751 milionów złotych. To więcej niż wiele banków czy spółek przemysłowych w poszczególnych latach.

Do tego dochodzi podatek handlowy – Biedronka należy do ścisłej czołówki jego płatników w Polsce. W całym sektorze wpływy z tej daniny w 2023 roku zbliżyły się do 4 miliardów złotych, a w 2024 i 2025 roku utrzymywały się na podobnym lub nieco wyższym poziomie. Przy kilkudziesięciu tysiącach sklepów i codziennym obrocie rzędu setek milionów złotych sieć szybko osiąga progi, przy których obowiązuje wyższa stawka 1,4%.

Całkowita kwota podatków przekazanych polskiemu państwu w 2024 roku – według oświadczeń samej grupy – wyniosła 883 miliony euro (w tym CIT, podatek handlowy, składki i inne daniny). Dla porównania: w latach wcześniejszych (2021–2023) kwoty CIT oscylowały wokół 700–750 milionów złotych rocznie przy rosnących przychodach. Firma nie tylko płaci, ale płaci regularnie i w kwotach, które widać w budżecie państwa.

Rodzaj daniny Charakterystyka Przybliżona skala dla Biedronki (dane orientacyjne na podstawie raportów MF i grupy)
CIT 19% od zysku osiągniętego w Polsce ~751 mln zł w 2024 r. (jedna z najwyższych kwot wśród sieci handlowych)
Podatek od sprzedaży detalicznej 0,8–1,4% od obrotu powyżej 17 mln zł miesięcznie Setki milionów złotych rocznie; jedna z największych pozycji w sektorze
Składki ZUS (pracodawca) + PIT Koszt zatrudnienia 85–88 tys. osób Wcześniejsze lata pokazywały poziomy rzędu 1,5–2 mld zł łącznie z PIT
VAT (odprowadzony) Pobrany od klientów, pomniejszony o naliczony Miliardy złotych rocznie – największa pozycja pod względem wolumenu

Źródło danych: Ministerstwo Finansów (indywidualne dane podatników CIT za 2024 r.) oraz raporty grupy Jeronimo Martins.

Dlaczego Biedronka płaci więcej niż część zagranicznych konkurentów

Nie wszystkie sieci handlowe rozliczają się identycznie. Kluczowa różnica leży w sposobie ewidencjonowania zysków. Niektóre grupy międzynarodowe stosują rozbudowane struktury cen transferowych: spółka polska płaci centrali wysokie opłaty za know-how, licencje na markę, usługi zarządcze czy towary po zawyżonych cenach. Efekt jest prosty – zysk w Polsce spada, a CIT zostaje zapłacony w kraju macierzystym lub w jurysdykcji o niższym opodatkowaniu.

Biedronka (i podobnie Dino) należy do tych graczy, którzy większą część dochodu zostawiają w Polsce i rozliczają go lokalnie. Portugalska grupa nie stosuje agresywnej optymalizacji w takim stopniu jak niektóre francuskie czy niemieckie podmioty w przeszłości. Potwierdzają to zarówno dane Ministerstwa Finansów, jak i analizy niezależnych ekspertów podatkowych – Jeronimo Martins Polska regularnie pojawia się wysoko na listach płatników, podczas gdy niektóre inne sieci spadają znacznie niżej mimo porównywalnej skali działalności.

To nie jest kwestia „dobrej woli”, lecz modelu biznesowego i decyzji zarządczych. Polska spółka generuje realny zysk operacyjny, inwestuje go w rozwój (nowe sklepy, centra dystrybucyjne, modernizacje) i płaci od niego podatek tutaj.

Nie tylko podatki – miejsca pracy, inwestycje i polski łańcuch dostaw

W 2025 roku Biedronka zakończyła rok z 3882 sklepami na terenie Polski (otwarto 181 nowych placówek, zmodernizowano 200). Zatrudnia ponad 85 tysięcy osób – więcej niż jakikolwiek inny prywatny pracodawca w kraju. W 2024 roku grupa zainwestowała w Polsce 438 milionów euro, a plany na 2025 i 2026 zakładają kolejne setki milionów na ekspansję i modernizację (w tym ponad 120 nowych sklepów netto w 2026 roku).

Współpraca z polskimi dostawcami to kolejny istotny element. Zdecydowana większość produktów na półkach (ok. 95%) pochodzi od krajowych producentów – ponad 1400 firm. To nie tylko podatki od zysku, ale też VAT i CIT generowane w całym łańcuchu dostaw: od rolników i przetwórców, przez transport, aż po opakowania i logistykę.

Te inwestycje i zakupy generują dodatkowy efekt mnożnikowy dla budżetu – nowe miejsca pracy, rozwój lokalnych firm, wpływy z podatków dochodowych i VAT w sektorze MŚP.

Mit o „supermarketach, które nie płacą podatków” – skąd się wziął

Przekonanie, że duże zagraniczne sieci omijają polski fiskus, ma swoje korzenie w kilku źródłach. Po pierwsze – stare interpelacje sejmowe z lat 2012–2016, kiedy dane były mniej transparentne. Po drugie – wybiórcze porównania obrotów z zapłaconym CIT-em bez uwzględnienia marż i kosztów. Po trzecie – rzeczywiste przypadki optymalizacji stosowane przez niektóre grupy międzynarodowe, które rzutowały na całą branżę.

Rzeczywistość wygląda inaczej. Ministerstwo Finansów od lat publikuje listy największych płatników CIT, a na nich regularnie pojawiają się Jeronimo Martins, Lidl, Dino czy Żabka. Biedronka od wielu lat należy do ścisłej czołówki nie tylko wśród sieci handlowych, ale wśród wszystkich podatników w Polsce. Kwoty, które wpłaca, są porównywalne lub wyższe niż te, które trafiają od niektórych banków czy spółek przemysłowych w poszczególnych latach.

Oczywiście każdy duży podmiot optymalizuje podatki w granicach prawa – to normalne działanie biznesowe. Różnica polega na tym, czy optymalizacja odbywa się w Polsce, czy poza nią, i czy firma jednocześnie inwestuje oraz tworzy miejsca pracy na miejscu.

Co to oznacza dla klienta i całej gospodarki

Podatki płacone przez Biedronkę trafiają do budżetu państwa i finansują szkoły, szpitale, drogi czy świadczenia społeczne. Jednocześnie są elementem ceny każdego produktu – tak jak u każdego innego sprzedawcy. Konkurencja między dyskontami sprawia jednak, że marże pozostają pod presją, a ceny dla klientów często niższe niż w hipermarketach czy mniejszych sklepach.

Dla gospodarki obecność takiej firmy oznacza stabilne wpływy podatkowe, dziesiątki tysięcy miejsc pracy i rozwój infrastruktury handlowej w mniejszych miejscowościach. Biedronka nie jest „zagranicznym intruzem”, który tylko wyciąga zyski – to podmiot, który od trzydziestu lat buduje swoją pozycję w Polsce, płaci tu podatki i reinwestuje znaczną część zysków.

W 2026 roku, przy dalszej ekspansji i planach przekroczenia 4000 sklepów, trudno spodziewać się spadku tych kwot. Wręcz przeciwnie – wraz ze wzrostem obrotów i ewentualnymi zmianami w prawie (globalny minimalny podatek CIT na poziomie 15% dla największych grup międzynarodowych) rozliczenia będą jeszcze bardziej transparentne.

Codzienne zakupy w Biedronce to nie tylko wypełnienie lodówki. To także mały, ale realny wkład w polski budżet – większy niż u wielu podmiotów, o których publicznie mówi się znacznie rzadziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *