Relacja między Jarosławem Kaczyńskim a Zbigniewem Ziobrą należy do najbardziej burzliwych i jednocześnie najbardziej wpływowych w najnowszej historii polskiej prawicy. Zaczynała się od wspólnej walki z postkomunistycznymi układami i wizji silnego państwa, przeszła przez bolesny rozłam w 2011 roku, by potem zaowocować ośmioma latami współrządzenia, podczas których Ziobro jako minister sprawiedliwości przeprowadził najdalej idące zmiany w wymiarze sprawiedliwości od 1989 roku. Dziś, w połowie 2026 roku, Kaczyński publicznie staje w obronie swojego dawnego współpracownika, który zmaga się z ciężką chorobą nowotworową przełyku i 26 zarzutami prokuratury dotyczącymi Funduszu Sprawiedliwości, nazywając je „bredniami i bzdurami” oraz polityczną zemstą.
Ich historia to nie tylko opowieść o dwóch ambitnych politykach. To lustro, w którym odbija się cała ewolucja obozu Zjednoczonej Prawicy – od triumfu w 2015 roku, przez wewnętrzne napięcia i konflikty o kształt reform, aż po obecną próbę lojalności w obliczu przegranej 2023 roku i ofensywy prokuratury. Ziobro, niegdyś uważany za jednego z najbardziej dynamicznych i bezkompromisowych graczy, stał się centralną postacią narracji o „upolitycznieniu sądów” z jednej strony i o „walce z kastą” z drugiej. Kaczyński, mimo dawnych sporów i listu ostrzegawczego z 2019 roku, nie zostawia go w potrzebie – podkreśla, że Ziobro „w wielu sprawach miał rację” i że PiS będzie go bronić.
Ta relacja pokazuje, jak w polityce lojalność bywa silniejsza niż osobiste urazy, a wspólne cele potrafią przetrwać nawet najcięższe kryzysy. Jednocześnie ujawnia mechanizmy władzy, w których ambicja, kontrola nad instytucjami i narracja o wrogu zewnętrznym splatają się w jedną, trudną do rozsupłania całość.
Początki i pierwszy rozłam – 2011 rok jako polityczne trzęsienie ziemi
W 2011 roku Prawo i Sprawiedliwość poniosło drugą z rzędu porażkę w wyborach parlamentarnych. Jarosław Kaczyński, lider partii, stanął przed falą krytyki ze strony części prominentnych polityków. Wśród nich wyróżniał się Zbigniew Ziobro – wówczas europoseł, wcześniej bliski współpracownik Lecha Kaczyńskiego, gwiazda sejmowej komisji ds. afery Rywina i minister sprawiedliwości w latach 2005–2007. Razem z Jackiem Kurskim i Tadeuszem Cymańskim Ziobro publicznie zarzucił kierownictwu PiS zbytnią koncentrację na „religii smoleńskiej” i niewystarczająco dynamiczną strategię.
Reakcja była natychmiastowa. Komitet Polityczny PiS wykluczył trio z partii. W odpowiedzi grupa 16 posłów, wybranych z list PiS, utworzyła w Sejmie klub Solidarna Polska. To był moment, w którym polityczna „rodzina” PiS pękła. Ziobro założył partię pod własną nazwą – Solidarną Polskę – która miała być alternatywą dla „autorytarnego” stylu Kaczyńskiego. Dla wielu obserwatorów wyglądało to na koniec politycznej kariery Ziobry. Partia nie weszła do Sejmu w 2011 roku, a w eurowyborach 2014 roku ledwo przekroczyła próg.
Kaczyński nie ugiął się pod szantażem. Historycy i komentatorzy polityki podkreślają, że prezes PiS rzadko wybacza publiczne buntu, szczególnie gdy dotyczą one jego autorytetu. Ziobro został zapamiętany jako „zdrajca”, a Solidarna Polska – jako efemeryda, która prędzej czy później zniknie.
Pojednanie i złote lata 2015–2023 – powrót na szczyt
Latem 2014 roku doszło do zaskakującego zwrotu. Kaczyński zaprosił Ziobro i Jarosława Gowina (Polska Razem) do stołu. Podpisano porozumienie o wspólnych listach w ramach Zjednoczonej Prawicy. Dla Ziobry był to powrót z politycznego czyśćca. Dla Kaczyńskiego – pragmatyczna decyzja: prawica musiała się zjednoczyć, by mieć szansę na zwycięstwo.
Wybory parlamentarne 2015 roku przyniosły historyczny sukces. Ziobro otrzymał tekę ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – jedną z najpotężniejszych pozycji w rządzie. Rozpoczął się okres, który do dziś dzieli Polskę. Ziobro wszedł do resortu z hasłem naprawy „zepsutego” wymiaru sprawiedliwości. W jego ocenie sądy były opanowane przez postkomunistyczne układy, działały zbyt wolno, a niektóre wyroki budziły wątpliwości co do bezstronności.
Kluczowe zmiany obejmowały:
- nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa – sędziów do KRS zaczęli wybierać posłowie;
- reformę Sądu Najwyższego – utworzenie nowych izb (m.in. Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej);
- zmiany w procedurze powoływania prezesów sądów i wprowadzenie systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.
Zwolennicy reform mówili o „demokratyzacji” sądów i przywróceniu im legitymacji społecznej. Przeciwnicy – o „upolitycznieniu” i łamaniu konstytucyjnych zasad trójpodziału władzy. Spór trafił na forum Unii Europejskiej, która uruchomiła procedury o naruszenie praworządności. Ziobro stał się twarzą tego starcia – zarówno w kraju, jak i za granicą.
Równolegle rosły napięcia wewnątrz obozu władzy. Ziobro i jego ludzie często krytykowali premiera Mateusza Morawieckiego, zarzucając mu zbytnią miękkość i biurokratyzację. Frakcja „ziobrystów” w Sejmie i w rządzie działała jak państwo w państwie – lojalna wobec Kaczyńskiego, ale gotowa walczyć o własne wpływy. Kaczyński balansował między oboma obozami, czasem przywołując Ziobro do porządku.
Fundusz Sprawiedliwości – od pomocy ofiarom do politycznego narzędzia?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów działalności Ziobry jako ministra był sposób zarządzania Funduszem Sprawiedliwości. Powstały z myślą o wsparciu ofiar przestępstw, finansowaniu organizacji pozarządowych i programów prewencyjnych, pod kierownictwem Ziobry rozrósł się do kilkuset milionów złotych rocznie. Pieniądze trafiały m.in. do fundacji i stowarzyszeń związanych ze środowiskiem Solidarnej Polski – na projekty edukacyjne, medialne czy pomocowe.
W 2019 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, Jarosław Kaczyński wysłał do Ziobry tajny list. Ostrzegał w nim przed wykorzystywaniem środków Funduszu do celów kampanijnych kandydatów Solidarnej Polski i groził konsekwencjami – utratą subwencji i problemami wizerunkowymi. List, odnaleziony później podczas przeszukań u Marcina Romanowskiego, stał się jednym z kluczowych dowodów w śledztwie.
Po przegranej PiS w 2023 roku i zmianie władzy prokuratura (już pod nowym kierownictwem) ruszyła z ofensywą. Śledztwo ws. Funduszu Sprawiedliwości ujawniło, według prokuratury, mechanizm przekazywania dziesiątek milionów złotych do organizacji powiązanych z ludźmi Ziobry – często bez transparentnych konkursów lub z naruszeniem procedur. Część tych spraw zakończyła się już skazaniami na niższych szczeblach (m.in. osoby związane z Fundacją Profeto ks. Michała Olszewskiego).
W październiku 2025 roku prokurator generalny Waldemar Żurek skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze i wyrażenie zgody na jego tymczasowe aresztowanie. Postawiono mu 26 zarzutów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i przywłaszczenie ponad 150 milionów złotych. Sejm uchylił immunitet w listopadzie 2025 roku. Ziobro opuścił Polskę – według różnych doniesień udał się na Węgry, a później do Stanów Zjednoczonych, gdzie kontynuował leczenie onkologiczne.
Choroba, ucieczka i obrona Kaczyńskiego – 2025–2026
Zbigniew Ziobro zmaga się z rakiem przełyku zdiagnozowanym w zaawansowanym stadium. Przeszedł rozległą operację (wycięcie około 20 cm przełyku i rekonstrukcję), chemioterapię, radioterapię i immunoterapię. W styczniu 2026 roku publicznie oświadczył, że „pokonał nowotwór”, choć nadal wymaga rehabilitacji i regularnych zabiegów poszerzania przewodu pokarmowego. Kaczyński wielokrotnie podkreślał, że stan zdrowia Ziobry jest tak poważny, iż aresztowanie mogłoby oznaczać dla niego „śmierć bardzo prawdopodobną”.
W listopadzie 2025 roku, podczas spotkań z mieszkańcami, Kaczyński ostro skrytykował działania prokuratury. Nazwał zarzuty „skrajnie nieuczciwymi” i „bredniami”. Porównał logikę oskarżeń do sytuacji, w której za „korzyść osobistą” uznano by wprowadzenie programu 500 plus – bo przyniosło ono PiS korzyści polityczne. Podkreślił, że Ziobro „walczył po naszej stronie” i że PiS będzie go bronić, a osoby odpowiedzialne za „polityczną prowokację” poniosą konsekwencje.
W czerwcu 2026 roku w wywiadzie dla Wirtualnej Polski Kaczyński powtórzył, że Ziobro „pewnego dnia wróci” do Polski – ale tylko wtedy, gdy będą „normalne sądy i normalna prokuratura”. Dodał, że dzisiejsza prokuratura „z punktu widzenia prawnego w ogóle nie istnieje”, bo jest „nielegalna”. Jednocześnie przyznał, że z Ziobrą „nierzadko się nie zgadzał”, ale ocenił, że w wielu sprawach „miał jednak rację”.
Co dalej? Test lojalności i przyszłość prawicy
Sprawa Ziobry w 2025–2026 roku stała się testem dla jedności PiS. Frakcja dawnej Suwerennej Polski (dawniej Solidarnej Polski) została wchłonięta przez PiS, ale napięcia z obozem Mateusza Morawieckiego nie zniknęły. Kaczyński balansuje – z jednej strony broni Ziobry i jego ludzi, z drugiej daje sygnały, że nie wszystko w ich działaniach akceptował.
Dla części opinii publicznej Ziobro pozostaje symbolem twardej, bezkompromisowej prawicy, która nie bała się walczyć z „układami”. Dla innej – uosobieniem nadużyć władzy i instrumentalnego traktowania instytucji państwa. Prokuratura kontynuuje postępowania (m.in. wnioski o Europejski Nakaz Aresztowania), a Ziobro pozostaje za granicą, łącząc leczenie z unikaniem aresztu.
Ich relacja, która przetrwała rozłam, pojednanie i osiem lat wspólnej władzy, dziś przechodzi kolejną próbę. Kaczyński, mimo upływu lat i różnic, nie zostawia Ziobry samego. Ziobro, mimo choroby i zarzutów, nie składa broni – powtarza, że wróci, gdy będzie mógł liczyć na uczciwy proces.
W polskiej polityce lojalność rzadko bywa bezwarunkowa. W przypadku Kaczyńskiego i Ziobry okazała się jednak silniejsza niż wielokrotne kryzysy. Jak długo jeszcze wytrzyma – pokaże najbliższa przyszłość. A rozmowa o tym, co naprawdę wydarzyło się w resorcie sprawiedliwości w latach 2015–2023, dopiero się zaczyna.