Robert Bąkiewicz, często pojawiający się w stenogramach sejmowych i mediach pod fonetycznie zbliżoną formą „Bonkiewicz”, nie zasiada w ławach polskiego parlamentu. W wyborach parlamentarnych 2023 roku wystartował z ostatniego miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu radomskim i mimo wsparcia partyjnego struktury nie zdobył mandatu poselskiego. Jego aktywność polityczna i społeczna pozostaje jednak niezwykle głośna – od organizacji Marszu Niepodległości, przez tworzenie Ruchu Obrony Granic, aż po kolejne zarzuty prokuratorskie w 2025 i 2026 roku.
Kandydatura Bąkiewicza w 2023 roku była próbą wejścia nacjonalistycznego aktywisty do głównego nurtu władzy poprzez sojusz z Suwerenną Polską i listę PiS. Ostatecznie jednak system wyborczy, pozycja na liście oraz siła osobistego poparcia zadecydowały o porażce. Dziś, w połowie 2026 roku, Bąkiewicz kontynuuje działalność poza parlamentem, budując własną partię Niepodległość i angażując się w akcje na granicy polsko-niemieckiej, jednocześnie zmagając się z postępowaniami sądowymi.
Pytanie „czy Bonkiewicz dostał się do Sejmu” wraca regularnie w kontekście jego medialnej obecności, sporów z posłami opozycji oraz prób wpływania na debatę publiczną poprzez wnioski o uchylenie immunitetu. Odpowiedź pozostaje jednoznaczna: nie, i nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie miało się to zmienić.
Kim jest Robert Bąkiewicz – droga od Pruszkowa do radykalnej polityki
Robert Bąkiewicz urodził się 2 maja 1976 roku w Pruszkowie, w dzielnicy Gąsin. Ojciec działał w Solidarności, co wpłynęło na kształtowanie się jego światopoglądu. Ukończył liceum im. Tomasza Zana, próbował studiów w Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego, ale ich nie dokończył. W 1998 założył firmę budowlaną Sir-Bud specjalizującą się w drogach i autostradach. Przedsięwzięcie zakończyło się bankructwem w 2011 roku z siedmiomilionowym długiem. Sądowy proces o umorzenie zobowiązań trwał do 2016 roku.
Po upadku biznesu Bąkiewicz szukał nowej drogi. W 2016 dołączył do Narodowego Pruszkowa, a następnie do Obozu Narodowo-Radykalnego. Szybko awansował – został wiceprezesem, a we wrześniu 2017 prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Przez pięć lat organizował największe patriotyczne manifestacje w Polsce. W 2018 wystartował w wyborach samorządowych na prezydenta Pruszkowa – zdobył 1180 głosów (4,44 proc.), zajmując piąte miejsce. Na radnego miasta uzyskał 248 głosów.
W 2020 założył Straż Narodową – formację mającą „bronić cywilizacji łacińskiej” w odpowiedzi na Strajk Kobiet. Później stworzył Media Narodowe i Fundację Pod Wierzbami. W lutym 2023 walne zgromadzenie odwołało go z funkcji prezesa Marszu Niepodległości, a sąd potwierdził decyzję w marcu. Konflikt z dawnymi współpracownikami z ruchu narodowego stał się faktem.
Sojusz z Suwerenną Polską i start do Sejmu w 2023
We wrześniu 2023 Bąkiewicz wstąpił do Suwerennej Polski i został zgłoszony jako kandydat na ostatniej, „śmiertelnej” pozycji listy PiS w okręgu nr 17 (Radom i okolice). Decyzję tłumaczono chęcią przyciągnięcia radykalnego elektoratu. Marek Suski, szef okręgu, potwierdził przyjęcie dokumentów. Dla wielu obserwatorów było to ryzykowne posunięcie – Bąkiewicz wnosił bagaż kontrowersji, ale jednocześnie energię i rozpoznawalność w środowiskach narodowych.
Kampania w Radomiu szybko stała się jedną z najostrzejszych w całym kraju. Konrad Frysztak z Koalicji Obywatelskiej, ówczesny poseł, publicznie krytykował poglądy Bąkiewicza, nazywając je faszystowskimi i deklarując „obronę Radomia”. Bąkiewicz odpowiadał ostrą retoryką. W studiu telewizyjnym doszło do ostrej wymiany zdań – Frysztak opuścił debatę. Spór przeniósł się później do Sejmu, gdzie Bąkiewicz złożył wniosek o uchylenie immunitetu Frysztakowi za słowa wypowiedziane w kampanii. Komisja sejmowa rozpatrywała sprawę, a stenogramy pełne są odniesień do „pana Bonkiewicza” – tak właśnie transkrybowano nazwisko w niektórych wypowiedziach.
Wyniki wyborów – konkretne liczby i mechanizm porażki
Państwowa Komisja Wyborcza podała ostateczne wyniki. Robert Bąkiewicz uzyskał dokładnie 4354 głosy w okręgu nr 17. Stanowiło to około 1,11 proc. głosów oddanych na listę PiS w tym okręgu. PiS zdobył w sumie sześć mandatów, ale obsadzili je kandydaci z wyższych pozycji: Marek Suski (37 853 głosy), Anna Kwiecień, Radosław Fogiel, Zbigniew Kuźmiuk, Agnieszka Górska i Andrzej Kosztowniak. Bąkiewicz zajął dziewiąte miejsce na liście PiS – za kilkoma innymi kandydatami tej samej partii, którzy również nie weszli do Sejmu.
System proporcjonalny z metodą d’Hondta oraz zamknięte listy sprawiają, że nawet przy dobrym wyniku partii kandydat z ostatniego miejsca ma minimalne szanse, jeśli nie zgromadzi wyjątkowej liczby głosów preferencyjnych.
Oto zestawienie kluczowych wyników wyborczych Roberta Bąkiewicza:
| Rok | Wybory | Komitet / Lista | Wynik | Mandat |
|---|---|---|---|---|
| 2018 | Prezydent Pruszkowa | KWW Porozumienie Narodowo-Patriotyczne | 1180 głosów (4,44%) | Nie |
| 2018 | Radny Pruszkowa | Ten sam komitet | 248 głosów (4,19%) | Nie |
| 2023 | Sejm X kadencji, okręg 17 | Prawo i Sprawiedliwość | 4354 głosy (1,11% na liście) | Nie |
Źródło danych: oficjalne wyniki Państwowej Komisji Wyborczej oraz komunikaty komitetów wyborczych.
Co robił Bąkiewicz po przegranej – Ruch Obrony Granic i nowe inicjatywy
Po 2023 roku Bąkiewicz nie zniknął z przestrzeni publicznej. W marcu 2024 ogłosił powstanie partii Niepodległość (wcześniej zarejestrowanej jako Droga Niepodległości) i objął jej prezesurę. W 2025 założył Ruch Obrony Granic – inicjatywę mającą monitorować i „bronić” granicy polsko-niemieckiej przed nielegalną migracją. Aktywiści organizowali pikiety, blokady i transmisje na żywo.
Działalność ta ściągnęła na niego kolejne problemy prawne. W czerwcu i lipcu 2025 podczas akcji na moście w Słubicach miał znieważyć funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała w grudniu 2025 akt oskarżenia o cztery przestępstwa. W lutym 2026 Warszawska Prokuratura Regionalna postawiła mu trzy kolejne zarzuty – w tym publiczne nawoływanie do pozbawienia życia premiera Donalda Tuska oraz nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym. Bąkiewicz nie przyznał się do winy i złożył jedynie oświadczenie.
W lipcu 2025 prezydent Andrzej Duda częściowo ułaskawił go w sprawie z 2023 roku – uchylił obowiązek prac społecznych za naruszenie nietykalności cielesnej aktywistki Katarzyny Augustynek podczas protestu aborcyjnego pod kościołem Świętego Krzyża w Warszawie w 2020. Nawiązkę 10 tysięcy złotych komornik ściągnął z jego konta. Część mediów i polityków opozycji uznała ułaskawienie za kontrowersyjne.
Kontrowersje, które definiują postać
Bąkiewicz od lat budzi skrajne emocje. Z jednej strony – dla części prawicy jest symbolem bezkompromisowego patriotyzmu i obrońcą tradycyjnych wartości. Z drugiej – organizacje monitorujące mowę nienawiści, jak „Nigdy Więcej”, wielokrotnie wskazywały na antysemickie, antyukraińskie i homofobiczne treści w mediach, które współtworzył.
Do najważniejszych punktów spornych należą:
- Poparcie dla budowy bariery na granicy polsko-białoruskiej w 2021.
- Podpisanie Konfederacji Gietrzwałdzkiej Grzegorza Brauna.
- Wypowiedzi z 2017 roku o demokracji jako „jednym z najgłupszych systemów” oraz pikieta w obronie Janusza Walusia.
- Finansowanie działalności przez wpływy z 1,5% podatku na konto Fundacji „Mieszko” – sprawa trafiła do prokuratury w 2025.
- Konflikt z dawnymi sojusznikami z Konfederacji i ONR.
Te elementy sprawiają, że Bąkiewicz pozostaje postacią marginalną w głównym nurcie, ale niezwykle widoczną w niszach radykalnej prawicy.
Czy w 2027 roku szanse się zmienią?
Wybory parlamentarne zaplanowano na 2027 rok. Bąkiewicz, mając 50 lat w 2026, wciąż jest aktywny i buduje własne struktury. Jednak seria zarzutów prokuratorskich – od znieważenia funkcjonariuszy po nawoływanie do zbrodni – może poważnie ograniczyć jego możliwości startu lub skuteczność kampanii. Część obserwatorów uważa, że jego rola polega raczej na mobilizowaniu twardego elektoratu niż na realnym zdobywaniu mandatów.
Polska scena polityczna pokazuje, że postaci o tak wyrazistym, polaryzującym profilu rzadko wchodzą do Sejmu z list dużych partii, chyba że zajmują wysokie miejsca i potrafią zebrać masowe poparcie preferencyjne. Bąkiewicz w 2023 roku tego nie osiągnął. Dziś, obciążony procesami i działający poza głównym nurtem, stoi przed jeszcze większymi wyzwaniami.
Jego historia to opowieść o determinacji, kontrowersjach i granicach, które w polskiej polityce wciąż pozostają wyraźne. Czy w przyszłości przekroczy próg Sejmu – pokażą najbliższe lata. Na razie odpowiedź na pytanie postawione w tytule brzmi jasno i opiera się na faktach: nie, Robert Bąkiewicz nie zasiada w Sejmie.