Relacje między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim to jedna z najbardziej dynamicznych i wpływowych osi współczesnej geopolityki. Zaczęło się od telefonicznej wymiany zdań w lipcu 2019 roku, która wstrząsnęła Waszyngtonem i doprowadziła do pierwszego impeachmentu amerykańskiego prezydenta. Kontynuowało się przez ostrożne wsparcie w pierwszej kadencji Trumpa, dramatyczną konfrontację w Gabinecie Owalnym 28 lutego 2025 roku oraz serię spotkań, które w drugiej połowie 2025 i na początku 2026 roku przyniosły wyraźny postęp w rozmowach o zakończeniu wojny w Ukrainie. Dziś, w czerwcu 2026, ta sama para prezydentów nadal prowadzi intensywne negocjacje, balansując między twardymi interesami surowcowymi, gwarancjami bezpieczeństwa a wizją trwałego pokoju.
Trump podchodzi do sprawy jak doświadczony negocjator biznesowy – stawia na szybkie rozwiązania, „zwrot” poniesionych kosztów i transakcyjne podejście, w którym Ukraina ma częściowo „spłacić” amerykańską pomoc dostępem do swoich bogactw naturalnych. Zełenski, z determinacją człowieka, który z aktora stał się symbolem narodowego oporu, walczy o godność swojego kraju, realne zabezpieczenia przed kolejną agresją Rosji i przyszłość wolną od rosyjskich wpływów. Ich dialog odsłania fundamentalne różnice w stylu przywództwa, ale też wspólny, choć różnymi drogami realizowany cel: zakończenie konfliktu, który od 2022 roku zmienił mapę Europy i wpłynął na bezpieczeństwo całego kontynentu, w tym Polski.
W połowie 2026 roku rozmowy trwają – Trump po spotkaniach na szczycie G7 podkreślał „bardzo dobre rozmowy” z Zełenskim i Putinem, choć dodał, że „nie lubią się zbytnio”. Postęp jest widoczny, terminy przybliżone, ale kluczowe kwestie terytorialne i gwarancje bezpieczeństwa pozostają najtrudniejsze do rozstrzygnięcia.
Początki burzliwej relacji – rozmowa telefoniczna z lipca 2019 roku
Wszystko zaczęło się 25 lipca 2019 roku. W trakcie rozmowy telefonicznej Donald Trump poprosił Wołodymyra Zełenskiego o „przysługę” – zbadanie spraw związanych z rodziną Bidena na Ukrainie. Transkrypt tej rozmowy, który później ujrzał światło dzienne, ujawnił precyzyjne sformułowania: „Chciałbym, żebyś zrobił nam przysługę, bo nasz kraj przeszedł przez wiele”. Zełenski, wówczas nowy prezydent, świeżo po wyborach, odpowiadał dyplomatycznie, starając się utrzymać dobre relacje z Waszyngtonem.
Ta rozmowa stała się iskrą, która zapaliła polityczny pożar w Stanach Zjednoczonych. Demokraci uruchomili procedurę impeachmentu, zarzucając Trumpowi nadużycie władzy i utrudnianie śledztwa kongresowego. Dla Ukrainy oznaczało to moment ogromnego napięcia – kraj walczył o przetrwanie międzynarodowego wsparcia, a jednocześnie stał się kartą przetargową w amerykańskiej polityce wewnętrznej. Zełenski, mimo presji, zachował ostrożność i nie uległ bezpośrednim naciskom, co pokazało jego charakter już na początku prezydentury.
Relacja od samego początku była więc naznaczona asymetrią sił i różnicą oczekiwań. Trump postrzegał Ukrainę przez pryzmat „America First” – pomocy nie za darmo, a Zełenski musiał bronić suwerenności kraju, który właśnie zaczynał odbudowywać się po latach korupcji i konfliktu na Donbasie.
Pierwsza kadencja Trumpa i ostrożne, ale realne wsparcie dla Ukrainy
W latach 2017–2021 Trump nie był największym entuzjastą pomocy dla Ukrainy. Opóźniał zatwierdzenie pakietów uzbrojenia, publicznie kwestionował sensowność wydatków i naciskał na europejskich sojuszników, by płacili więcej. Mimo to administracja przekazała Ukrainie znaczące wsparcie – systemy Javelin, szkolenia, wywiadowcze dane. To właśnie za Trumpa Ukraina po raz pierwszy otrzymała śmiercionośną broń defensywną od Stanów Zjednoczonych.
Zełenski, który objął urząd w maju 2019 roku, szybko nauczył się poruszać w tym trudnym terenie. Spotkania na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, rozmowy o reformach antykorupcyjnych i potrzebie wzmocnienia armii ukraińskiej – wszystko to działo się w cieniu amerykańskiej polityki „najpierw Ameryka”. Trump chwalił Zełenskiego za walkę z korupcją, ale jednocześnie dawał do zrozumienia, że Europa powinna brać większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo wschodniej flanki.
Dla Polski ten okres był sygnałem ostrzegawczym. Warszawa już wtedy rozumiała, że amerykańskie zaangażowanie w regionie może być zmienne i uzależnione od bieżących kalkulacji w Waszyngtonie. Jednocześnie jednak to właśnie w tamtym czasie budowano fundamenty polsko-ukraińskiego partnerstwa strategicznego, które dziś stanowi jeden z filarów bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej.
Powrót Trumpa do władzy i nowe otwarcie w 2025 roku
Po zwycięstwie w wyborach 2024 roku i zaprzysiężeniu w styczniu 2025 Donald Trump wrócił do Białego Domu z jasnym przekazem: wojna musi się skończyć szybko. Obiecywał podczas kampanii, że „załatwi sprawę w 24 godziny”. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana.
Już w pierwszych miesiącach drugiej kadencji administracja Trumpa zaczęła naciskać na Kijów w sprawie umowy surowcowej. Chodziło o dostęp Stanów Zjednoczonych do ukraińskich złóż surowców krytycznych – tytanu, litu, grafitu i pierwiastków ziem rzadkich. Trump otwarcie mówił o „odzyskaniu pieniędzy” wydanych na pomoc Ukrainie. Zełenski z kolei podkreślał, że Ukraina potrzebuje nie tylko inwestycji, ale przede wszystkim realnych gwarancji bezpieczeństwa, które zapobiegną kolejnej rosyjskiej agresji.
Dramatyczne spotkanie w Gabinecie Owalnym – 28 lutego 2025
Kulminacją napięć stało się spotkanie 28 lutego 2025 roku w Gabinecie Owalnym. Zełenski przybył do Waszyngtonu z nadzieją na podpisanie umowy surowcowej i omówienie dalszego wsparcia. Spotkanie transmitowano na żywo. Początkowo atmosfera była nawet poprawna – Trump żartował na temat stroju Zełenskiego (prezydent Ukrainy od początku inwazji nosił wojskowe bluzy), nazywając go „pięknym”.
Sytuacja zmieniła się dramatycznie, gdy w rozmowę włączył się wiceprezydent JD Vance. Oskarżył Zełenskiego o brak szacunku, „procesowanie” spraw przed mediami i zmuszanie Ukraińców do walki na froncie. Zełenski odpowiedział spokojnie, ale stanowczo: „W czasie wojny każdy ma problemy, nawet wy. Ale wy macie piękny ocean i nie czujecie tego teraz. Bóg jeden wie, czy nie poczujecie tego w przyszłości”.
Trump przerwał: „Nie mów nam, co my poczujemy”. Padły twarde słowa o „hazardzie z milionami istnień” i „Trzeciej Wojnie Światowej”. Zełenski podkreślił, że nie gra w karty – „jestem prezydentem w czasie wojny”. Spotkanie zakończyło się bez podpisania umowy i bez wspólnej konferencji prasowej. Trump napisał później na Truth Social, że Zełenski „może wrócić, gdy będzie gotowy na pokój”.
To wydarzenie wstrząsnęło opinią publiczną na całym świecie. Dla wielu obserwatorów było dowodem na to, jak bardzo styl „America First” różni się od tradycyjnego amerykańskiego przywództwa opartego na sojuszach i wartościach. Dla Ukraińców – momentem próby godności. Dla Polaków – sygnałem, że amerykańska polityka wobec Europy Wschodniej wchodzi w zupełnie nową fazę.
Umowa surowcowa – od konfliktu do podpisania w kwietniu 2025
Mimo dramatycznego starcia negocjacje trwały. 30 kwietnia 2025 roku Stany Zjednoczone i Ukraina podpisały umowę o utworzeniu Wspólnego Funduszu Inwestycyjnego na Odbudowę Ukrainy. Ukraina zobowiązała się przekazywać część przyszłych dochodów z wydobycia surowców krytycznych do funduszu, który będzie finansował odbudowę infrastruktury i gospodarki. W zamian Stany Zjednoczone zadeklarowały dalsze wsparcie inwestycyjne i polityczne.
Umowa była korzystniejsza dla Ukrainy niż pierwotne propozycje – uwzględniała mechanizmy ochronne i powiązanie z procesem pokojowym. Dla Trumpa oznaczała realizację hasła „pay back”. Dla Zełenskiego – pragmatyczny krok w stronę odbudowy, choć okupiony trudnymi kompromisami.
Kolejne spotkania i widoczny postęp w negocjacjach 2025–2026
Po burzliwym początku druga połowa 2025 roku przyniosła wyraźne ocieplenie. W sierpniu spotkanie w Waszyngtonie przebiegło w znacznie bardziej konstruktywnej atmosferze. Trump zadeklarował gotowość do pomocy w gwarancjach bezpieczeństwa. W październiku podczas lunchu w Gabinecie Owalnym pojawiły się napięcia wokół kwestii terytorialnych, ale rozmowy trwały.
Kulminacją optymizmu było spotkanie 28 grudnia 2025 roku w Mar-a-Lago. Po kilku godzinach rozmów Trump powiedział mediom: „Mamy podstawy do dealu, który będzie dobry dla Ukrainy i dobry dla wszystkich”. Zełenski ocenił, że 20-punktowy plan pokojowy jest uzgodniony w 90 procentach, a amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa – w 100 procentach. Pozostały „jedna lub dwie bardzo trudne kwestie”, przede wszystkim ziemia.
W styczniu 2026 roku w Davos Zełenski potwierdził gotowość do trójstronnych rozmów z USA i Rosją. W czerwcu 2026, podczas szczytu G7, Trump mówił o „bardzo dobrych rozmowach” z obu prezydentami i wyraził nadzieję na zakończenie wojny, choć przyznał, że „nie lubią się zbytnio”. Administracja Trumpa naciskała na przyspieszenie – pojawiały się nawet wzmianki o możliwym terminie do czerwca.
Osobowości i style przywództwa – Trump kontra Zełenski
Porównanie tych dwóch liderów to fascynujące studium kontrastów. Trump to urodzony negocjator, człowiek spektaklu i presji. Potrafi w jednej chwili chwalić partnera, a w następnej wywierać brutalny nacisk. Jego siłą jest nieprzewidywalność i umiejętność tworzenia faktów dokonanych. Słabością – skłonność do personalnych starć i lekceważenia dyplomatycznych niuansów.
Zełenski to lider wojenny o zupełnie innym profilu. Aktor z wykształcenia, który w 2022 roku odmówił ewakuacji z Kijowa słowami „Potrzebuję amunicji, nie taksówki”. Potrafi być jednocześnie charyzmatyczny na arenie międzynarodowej i twardy w obronie ukraińskich interesów. Jego siłą jest autentyczność i zdolność do budowania emocjonalnej więzi z własnym narodem oraz sojusznikami. Słabością – ograniczone zasoby i uzależnienie od zewnętrznego wsparcia.
W ich dialogu widać klasyczne starcie dwóch szkół: transakcyjnej versus wartościowej. Trump pyta „co z tego będę miał?”, Zełenski odpowiada „co będzie z moim krajem za dziesięć lat?”.
Wpływ na Polskę i bezpieczeństwo Europy
Dla Polski relacje trump zelensky mają fundamentalne znaczenie. Warszawa jest jednym z największych dostawców pomocy dla Ukrainy – zarówno militarnej, jak i humanitarnej. Polska granica z Ukrainą to wschodnia flanka NATO, a stabilność tego regionu bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo nad Wisłą.
Zmiany w podejściu Waszyngtonu budzą w Polsce mieszane uczucia. Z jednej strony nadzieja, że twarda postawa Trumpa wobec Rosji i presja na szybki pokój mogą przynieść realny efekt. Z drugiej – obawa, że ewentualne ustępstwa terytorialne lub osłabienie amerykańskich gwarancji dla Europy Zachodniej i Środkowej mogą zachęcić Moskwę do dalszych prób rewizji porządku powojennego.
Jednocześnie Polska widzi szanse. Polskie firmy mogą odegrać istotną rolę w odbudowie Ukrainy, a umowa surowcowa między USA a Ukrainą może otworzyć nowe możliwości współpracy trójstronnej. Kluczowe pozostaje jednak pytanie: czy pokój, który powstanie, będzie trwały i czy Ukraina otrzyma realne instrumenty obrony przed kolejną agresją.
Perspektywy na lato i jesień 2026 – co dalej?
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Negocjacje trwają, terminy są przybliżane, a Trump konsekwentnie powtarza, że „wojna musi się skończyć”. Zełenski podkreśla gotowość do rozmów, ale jednocześnie twardo stoi na stanowisku, że Ukraina nie odda suwerenności i nie zgodzi się na pokój, który będzie jedynie zawieszeniem broni na rosyjskich warunkach.
W grę wchodzą różne scenariusze: od szybkiego porozumienia o zawieszeniu broni i rozpoczęciu rozmów o statusie terytoriów, przez przedłużające się negocjacje z okresowymi eskalacjami, aż po scenariusz najgorszy – załamanie rozmów i wznowienie intensywnych działań wojennych.
Najważniejsze pozostaje jednak jedno: relacje między Trumpem a Zełenskim, mimo wszystkich zwrotów akcji, nadal kształtują losy Ukrainy i całej Europy. To nie jest już tylko historia dwóch prezydentów. To historia o tym, jak wielcy gracze negocjują przyszłość mniejszych narodów – i o tym, jak te mniejsze narody, reprezentowane przez tak różnych liderów, walczą o prawo do decydowania o własnym losie.
Rozmowa trwa.