Michał Sołowow uosabia polski kapitał, który wyrósł z chaosu transformacji ustrojowej i dziś kształtuje nie tylko przemysł, ale i przyszłość energetyczną kraju. Zaczynał od budowy firm w Kielcach pod koniec lat osiemdziesiątych, a dziś kontroluje grupę z osiemnastoma zakładami produkcyjnymi w ośmiu krajach, zatrudniającą ponad szesnaście tysięcy osób i dostarczającą towary do ponad sześćdziesięciu państw na sześciu kontynentach. Jego ścieżka łączy żelazną dyscyplinę przedsiębiorcy z pasją rajdową, a najnowsze ruchy w technologii małych reaktorów modułowych pokazują, że nie boi się wyznaczać kierunków tam, gdzie wcześniej dominował wyłącznie wielki kapitał państwowy.
Jego imperium opiera się na trzech filarach – chemii, ceramice i podłogach drewnianych – uzupełnianych śmiałymi inwestycjami w zielone technologie i biotechnologię. W 2026 roku, według rankingu Forbes Polska, jego majątek wyceniono na około 27,65 miliarda złotych, co po raz kolejny czyni go liderem listy najbogatszych Polaków. Jednocześnie rozwija projekt Synthos Green Energy, który w lipcu 2026 ogłosił plany budowy czternastu małych reaktorów BWRX-300 w Wielkiej Brytanii o łącznej mocy 4,2 GW – to już nie tylko polska ambicja, lecz europejska ekspansja prywatnego kapitału w atomie.
Początki w Kielcach i pierwsze lekcje przedsiębiorczości
Urodzony 11 lipca 1962 roku w Kielcach, Michał Sołowow dorastał w czasach, gdy wolność gospodarcza była jeszcze odległym marzeniem. Ukończył IV Liceum Ogólnokształcące im. Hanki Sawickiej, a potem studiował na Politechnice Świętokrzyskiej. Lata osiemdziesiąte spędził na pracy za granicą – głównie w Niemczech – gdzie zarabiał na utrzymanie i gromadził kapitał na przyszłość. To doświadczenie dało mu nie tylko pieniądze, ale i szersze spojrzenie na to, jak działa rynek poza żelazną kurtyną.
Pod koniec dekady, gdy w Polsce zaczęto mówić o swobodzie działalności gospodarczej, założył w Kielcach firmę budowlaną Mitex. W latach dziewięćdziesiątych, w burzliwym okresie prywatyzacji i boomu budowlanego, Mitex szybko urósł do rangi znaczącego gracza regionalnego. Sołowow nie poprzestał na jednym biznesie – już wtedy pokazywał skłonność do dywersyfikacji, choć zawsze z wyraźnym rdzeniem. W 2002 roku sprzedał Mitex francuskiemu gigantowi Eiffage. Pieniądze z transakcji skierował na warszawską giełdę, gdzie zaczął budować pozycję jednego z największych prywatnych inwestorów epoki.
To właśnie wtedy pojawiła się chemia. Nabył pakiet akcji spółki Dwory (późniejszy Synthos) i sfinansował jej rozwój długiem, wykorzystując niskie stopy procentowe tamtego okresu. Ryzyko się opłaciło – Synthos stał się jednym z największych europejskich producentów polistyrenu spienialnego i kauczuku syntetycznego. Podobna strategia zadziałała w ceramice i podłogach. Sołowow nie kupował firm po to, by je szybko odsprzedać – budował trwałe, zintegrowane struktury, które przetrwały wahania koniunktury i kryzysy.
Trzy filary imperium: Synthos, Cersanit i Barlinek
Grupa Michała Sołowowa to nie luźny konglomerat, lecz przemyślana konstrukcja, w której każdy element wspiera inne. Synthos pozostaje sercem chemicznym – zakłady w Polsce i za granicą produkują materiały kluczowe dla budownictwa, opakowań i motoryzacji. Cersanit, po fuzji z Opocznem w 2007 roku, zdominował polski rynek płytek ceramicznych i sanitarnych, a jednocześnie umocnił pozycję w Niemczech, Rumunii i na Ukrainie. Barlinek z kolei to światowy lider w produkcji naturalnych desek podłogowych – marka rozpoznawalna w siedemdziesięciu pięciu krajach, z silną bazą eksportową na sześciu kontynentach.
Te trzy spółki tworzą stabilny fundament, na którym Sołowow mógł pozwolić sobie na eksperymenty w nowszych obszarach. W przeszłości inwestował w deweloperkę (Echo Investment, sprzedane w 2015), handel detaliczny czy media lokalne, ale zawsze wracał do przemysłu ciężkiego i materiałów. Dziś portfel uzupełniają spółki takie jak Corab (fotowoltaika), New Era Materials (kompozyty), 3DGence (drukarki 3D) czy platformy biotechnologiczne. Ta dywersyfikacja nie jest przypadkowa – Sołowow wielokrotnie podkreślał, że polski biznes musi iść w stronę wyższej wartości dodanej i technologii, jeśli chce konkurować globalnie.
Rajdy jako druga twarz przedsiębiorcy
Równolegle z budową imperium Michał Sołowow realizował pasję, która dla wielu wydaje się sprzeczna z wizerunkiem poważnego przemysłowca – rajdy samochodowe. Zainteresowanie motorsportem pojawiło się już w młodości. Profesjonalną karierę rozpoczął w 2001 roku, korzystając ze wsparcia sponsorskiego własnych firm. W kolejnych latach zdobywał tytuły wicemistrza Europy (2008, 2009, 2012) i wicemistrza Polski. Startował też w Rajdowych Mistrzostwach Świata – sporadycznie w latach 2003–2015, a od 2020 regularnie w kategoriach WRC2 i Masters.
W 2026 roku wciąż był aktywny – brał udział m.in. w Rajdzie Szwecji, jadąc Toyotą GR Yaris Rally2. Dla Sołowowa rajdy to nie tylko hobby. To szkoła czytania sytuacji w ułamkach sekund, zarządzania ryzykiem i utrzymywania koncentracji pod presją. Te same cechy przydają się w negocjacjach z międzynarodowymi partnerami czy przy decyzjach inwestycyjnych wartych miliardy. W jednym z wywiadów przyznał, że zazdrości specjalistom jednej branży, bo jego własna droga – wielobojowca – wymagała większej odporności i skupienia. Ta autorefleksja pokazuje człowieka, który nie idealizuje własnej ścieżki, lecz wyciąga z niej wnioski.
Zwrot ku atomowi – prywatny kapitał w służbie energetycznej transformacji
Najbardziej śmiałym i aktualnym rozdziałem w historii Michała Sołowowa jest wejście w energetykę jądrową. W 2019 roku Synthos Green Energy podpisał umowę z GE Hitachi Nuclear Energy na współpracę przy technologii małych reaktorów modułowych BWRX-300. To pierwszy taki krok polskiej firmy prywatnej w tym obszarze. Projekt zakłada budowę floty reaktorów, które dzięki modułowej konstrukcji można wdrażać szybciej i przy niższych nakładach początkowych niż tradycyjne duże elektrownie jądrowe.
W Polsce Sołowow działa we współpracy z Orlenem poprzez spółkę joint venture OSGE – złożono już wnioski o wsparcie w formule kontraktów różnicowych. Równolegle, w lipcu 2026 roku, SGE ogłosiła ambitne plany na Wyspach Brytyjskich: czternaście reaktorów BWRX-300 w trzech lokalizacjach, o łącznej mocy 4,2 GW. Partnerami projektu są m.in. Samsung C&T, Laing O’Rourke, Aecon, Google Cloud i Fermi Development. Szacuje się, że pierwszy blok mógłby ruszyć komercyjnie około 2034 roku i dostarczać czystą energię dla około ośmiu milionów gospodarstw domowych przez co najmniej sześćdziesiąt lat.
Dla Sołowowa atom to nie ideologia, lecz pragmatyczna odpowiedź na wyzwania konkurencyjności polskiej gospodarki. Podkreśla, że prywatny kapitał może dziś inwestować w energetykę jądrową właśnie dzięki mniejszej skali reaktorów modułowych – coś, co wcześniej było domeną wyłącznie państw. Ta wizja wykracza poza Polskę i pokazuje, że polski przedsiębiorca może wyznaczać standardy w Europie Środkowej i nie tylko.
Życie poza światłem reflektorów i lekcje na przyszłość
Mimo skali sukcesu Michał Sołowow pozostaje osobą niskoprofilową. Mieszka w okolicach Kielc, unika medialnego zgiełku i rzadko udziela wywiadów. Ma żonę i córkę – Karolinę, która prowadzi działalność charytatywną wspierającą młodych ludzi. W 2018 roku uzyskał również obywatelstwo austriackie, co ułatwia międzynarodowe operacje biznesowe.
Jego historia niesie konkretne przesłanie dla kolejnych pokoleń przedsiębiorców. Po pierwsze – cierpliwość i długoterminowe myślenie: wiele decyzji z lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych przyniosło owoce dopiero po dekadach. Po drugie – umiejętność łączenia różnych światów: przemysł ciężki z zaawansowanymi technologiami, pasja sportowa z dyscypliną zarządczą. Po trzecie – gotowość do wejścia na nieznane terytoria, gdy widzi się w nich realną wartość dla gospodarki.
W 2026 roku, gdy Polska i Europa stoją przed wyzwaniami energetycznymi i transformacyjnymi, Michał Sołowow pokazuje, że polski kapitał prywatny może być nie tylko beneficjentem zmian, lecz ich aktywnym twórcą. Jego imperium nie powstało z dnia na dzień i nie opiera się na jednym pomyśle – to efekt konsekwentnego budowania, czytania rynku i odważnego stawiania kolejnych kroków. A najciekawsze rozdziały tej opowieści, zwłaszcza te związane z małym atomem, dopiero się piszą.