Jaki jest kurs funta brytyjskiego — przewodnik 2026

Kurs funta brytyjskiego (GBP) wobec polskiego złotego oscyluje w maju 2026 roku wokół 4,90 zł za 1 funta — według tabeli A Narodowego Banku Polskiego z 21 maja 2026 r. dokładnie 4,9078 PLN. To wartość bliska średniej z ostatnich dwunastu miesięcy, choć w ostatnich tygodniach złoty nieco się umocnił.

Wahanie funta wynika z mieszanki czynników: utrzymanej na poziomie 3,75% stopy procentowej Banku Anglii, inflacji CPI spadającej w kwietniu 2026 do 2,8%, oraz globalnych napięć geopolitycznych związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie, które windują ceny energii. Funt względem dolara handluje się w okolicach 1,32–1,34, a wobec euro w paśmie 1,14–1,16.

Dla Polaków pracujących na Wyspach, prowadzących firmy z brytyjskimi kontrahentami albo planujących wakacje w Londynie kurs GBP/PLN to nie czysta abstrakcja, lecz realna pozycja w portfelu. Różnica między 4,80 a 4,95 zł za funta przekłada się na setki, a przy większych przelewach — na tysiące złotych miesięcznie.

Aktualny kurs funta brytyjskiego — twarde liczby

Według tabeli A Narodowego Banku Polskiego z 21 maja 2026 roku jeden funt brytyjski kosztuje dokładnie 4,9078 zł. Dla porównania: dwa tygodnie wcześniej, 8 maja, kurs wynosił 4,8931 zł, a 5 maja sięgnął 4,9297 zł. Wahania w skali miesiąca pozostają więc w bardzo wąskim paśmie — niespełna jednego procenta. To nietypowo spokojny okres jak na walutę, która w 2022 roku, po pamiętnym mini-budżecie Liz Truss, w ciągu kilku dni runęła wobec dolara do historycznego minimum 1,035.

Kurs średni NBP nie jest jednak kursem, po którym faktycznie kupisz funta w kantorze ani w banku. To wartość referencyjna, wyliczana raz dziennie między 11:45 a 12:15 jako średnia z kwotowań rynku międzybankowego. W kantorach internetowych funt potrafi być tańszy nawet o 1–2 grosze, w oddziałach banków stacjonarnych — droższy nawet o 10–15 groszy. Realny koszt zakupu funta to zawsze kurs sprzedaży plus ewentualne prowizje.

Na rynku globalnym funt kwotowany jest najczęściej w parze z dolarem (GBP/USD, tzw. „kabel” — nazwa pochodzi od podmorskiego kabla telegraficznego łączącego Londyn z Nowym Jorkiem w XIX wieku). W maju 2026 ta para handluje się w paśmie 1,32–1,34, a względem euro funt utrzymuje przewagę około 14–16%, co oznacza kurs EUR/GBP na poziomie 0,87.

Para walutowa Kurs (maj 2026) Zmiana roczna Charakter ruchu
GBP/PLN 4,9078 −1,5% Stabilizacja, lekkie umocnienie złotego
GBP/USD 1,32–1,34 +0,9% Słabszy dolar, neutralna techniczna
EUR/GBP 0,8686 +4,0% Euro silniejsze, funt traci do strefy euro
GBP/JPY 211,0 +9,2% Mocne umocnienie wobec słabego jena
GBP/CHF 1,058 −7,3% Frank w roli waluty bezpieczeństwa

Dane zaczerpnięte z notowań Narodowego Banku Polskiego (nbp.pl) oraz serwisu Trading Economics. Wartości zaokrąglone do czterech miejsc po przecinku.

Co rusza funtem — zaglądamy pod maskę rynku

Funt szterling to piąta najczęściej handlowana waluta świata — zaraz po dolarze, euro, jenie i juanie. Codzienny obrót w parach z GBP przekracza bilion dolarów. W praktyce oznacza to, że nawet drobne wahnięcia danych makro z Wysp potrafią zatrząść kursem mocniej niż podobne newsy z Polski czy Szwecji. Bo gracze siedzący przy ekranach w Londynie, Singapurze i Nowym Jorku reagują w sekundach.

Najważniejszym dyrygentem tej orkiestry pozostaje Bank Anglii i jego dziewięcioosobowy Komitet Polityki Pieniężnej (MPC). W cyklu rozpoczętym w sierpniu 2024 roku Bank ściął stopy o łącznie 150 punktów bazowych — z 5,25% do obecnych 3,75%. Po grudniowej obniżce z 2025 roku Komitet wszedł w fazę wyczekiwania: w lutym, marcu i kwietniu 2026 stopy pozostały bez zmian. Powód? Wybuch konfliktu w Iranie wywindował ceny ropy i gazu, a brytyjska inflacja, która spadała w przewidywalnym tempie, znów zaczęła straszyć.

Drugi filar to dane makroekonomiczne. Inflacja CPI w kwietniu 2026 spadła do 2,8% (z 3,3% w marcu), głównie dzięki obniżce taryf energetycznych dla gospodarstw domowych. Wzrost PKB w pierwszym kwartale 2026 roku był jednak rozczarowujący, a bezrobocie podskoczyło do 5,1% — najwyższego poziomu od pandemii. Trzeci filar — geopolityka. Kiedy świat się boi, kapitał ucieka do dolara i franka szwajcarskiego, a funt traci. Kiedy nastroje się stabilizują, GBP wraca do gry.

  • Decyzje Banku Anglii — co sześć tygodni MPC ogłasza stopę bazową. Każda niespodzianka „goluby” (bardziej restrykcyjne podejście) windowuje funta o 0,5–1,5% w ciągu godziny.
  • Odczyty inflacji CPI i CPI bazowej — publikowane co miesiąc przez ONS (Office for National Statistics). Wyższa inflacja zwykle wzmacnia funta, bo zwiększa szanse na podwyżki stóp.
  • Dane z rynku pracy — bezrobocie, dynamika płac, liczba wniosków o zasiłki. Mocny rynek pracy oznacza presję płacową, presja płacowa — drożejące usługi, a to z kolei twarda inflacja.
  • PKB i PMI — kwartalny PKB oraz miesięczne indeksy menedżerów logistyki (PMI) dla przemysłu i usług. Najnowsze odczyty PMI usług powyżej 50 punktów to dla funta solidny argument za umocnieniem.
  • Bilans handlowy i deficyt obrotów bieżących — Wielka Brytania od lat ma głęboki deficyt, co strukturalnie ciąży na GBP.
  • Sentyment globalny i risk-on/risk-off — w okresach paniki funt zachowuje się jak waluta ryzykowna, podobnie do dolara australijskiego, a nie jak typowy „bezpieczny port”.

Te sześć kategorii to nie matematyka, lecz nawigacja po mglistym morzu. Doświadczeni traderzy mówią, że funt potrafi „udawać”, że ignoruje dane przez tydzień, a potem nadrobić cały ruch w ciągu jednej sesji. Dlatego śledzenie kalendarza ekonomicznego — choćby na investing.com lub forexfactory.com — to absolutne minimum dla kogoś, kto regularnie kupuje albo sprzedaje funty.

Historia funta w pigułce — od srebrnej sztabki do globalnej waluty

Funt szterling jest najstarszą wciąż używaną walutą świata. Jego korzenie sięgają roku 760 — wówczas anglosaski król Offa z Mercji bił srebrne pensy, z których 240 sztuk ważyło dokładnie jedną „funtową” sztabkę srebra (łac. *libra* — stąd dziś jeszcze symbol £). Przez ponad tysiąc lat funt był walutą imperium, na którym, jak głosiło powiedzenie, słońce nigdy nie zachodziło.

Złoty standard, do którego funt został przywiązany w 1816 roku, uczynił z Londynu finansowe centrum świata. Każdy banknot Bank of England można było wymienić na konkretną ilość kruszcu. Ten układ runął ostatecznie po I i II wojnie światowej, a w 1971 roku Bretton Woods zakończył erę walut zakotwiczonych w złocie. Od tamtej pory funt płynie wolno — kurs ustala rynek.

Wielkie momenty w nowoczesnej historii GBP to: Czarna Środa z 16 września 1992 roku, gdy George Soros zarobił miliard dolarów na wyrzuceniu funta z europejskiego mechanizmu ERM; brexitowe referendum z czerwca 2016 roku, po którym GBP/USD spadł w jedną noc z 1,50 do 1,33; oraz wspomniany mini-budżet Liz Truss z września 2022 roku, gdy funt zanurkował do rekordowego dna wobec dolara. Każdy z tych epizodów zapisał się w pamięci traderów jak blizna — i nauczył ich, że GBP potrafi tańczyć szybciej, niż się zdaje.

Gdzie wymienić funty — kantor stacjonarny, internetowy czy bank

Brutalna prawda: kurs średni NBP to ładna liczba na ekranie, ale w realnym obrocie nie kupisz po niej ani pensa. Banki i kantory dolewają do tego swoją marżę, a różnice potrafią sięgać 5–8 groszy na funcie. Przy wymianie tysiąca funtów to nawet 80 zł różnicy — czyli przyzwoity obiad w warszawskiej restauracji.

Miejsce wymiany Spread (różnica kupno/sprzedaż) Dostępność Komu polecam
Kantor internetowy (Cinkciarz, Walutomat, InternetowyKantor) 2–6 groszy 24/7 online, wypłata na konto Regularne przelewy, większe kwoty
Kantor stacjonarny (centrum miast turystycznych) 5–15 groszy Gotówka od ręki Wyjazd na Wyspy, drobne kwoty
Bank tradycyjny (oddział) 10–25 groszy Bezpieczeństwo, ale słaby kurs Tylko gdy nie masz alternatywy
Aplikacje fintech (Revolut, Wise, ZEN) 0–2 grosze (poza godzinami giełdy +1%) W telefonie, karta + przelewy Turyści, freelancerzy, podróżnicy
Bankomaty w UK (z polską kartą) Kurs banku + opłata 5–20 zł Wszędzie, ale drogo Awaryjnie, jeśli zabraknie gotówki

Dane na podstawie analizy ofert publikowanych przez money.pl oraz Bankier.pl, stan na maj 2026.

Z mojego doświadczenia z wymianą funtów dla rodziny pracującej w Manchesterze — najtańszą realnie opcją okazują się kantory internetowe przy kwotach powyżej 500 funtów. Poniżej tej kwoty koszty przelewu zaczynają zjadać oszczędność na kursie, i wtedy Revolut albo Wise wygrywają o włos.

Pułapka, na której potyka się wielu turystów, to tzw. DCC (Dynamic Currency Conversion) — w sklepach i bankomatach na Wyspach pojawia się propozycja „chcesz zapłacić w złotówkach?”. Brzmi miło, ale kurs DCC bywa o 3–8% gorszy niż kurs Twojej karty. Zawsze wybieraj płatność w funtach.

Funt a dolar i euro — trójkąt, który decyduje o świecie

Para GBP/USD bywa nazywana „kablem” i to jedna z najpłynniejszych par na rynku. W maju 2026 funt handluje się wobec dolara w okolicach 1,32, czyli sporo poniżej długoterminowej średniej z lat 2010–2020 (około 1,50). Słaby dolar po cięciach Fed pomógł funtowi odzyskać oddech, ale recesyjne sygnały z brytyjskiej gospodarki cofnęły go w kwietniu o niespełna procent.

Z EUR/GBP sytuacja jest ciekawsza. Funt od brexitu utrzymywał wobec euro lekką, ale stałą słabość — kurs EUR/GBP rzadko schodził pod 0,84. Obecnie oscyluje wokół 0,87, co oznacza, że euro umocniło się względem funta o około 4% w skali roku. Powód? Niemiecki pakiet fiskalny ogłoszony w 2025 roku, który podbił prognozy wzrostu strefy euro, oraz większa stabilność polityczna na kontynencie.

Dla polskiego importera elektroniki z Londynu te kosmetyczne dla traderów ruchy oznaczają konkretne pieniądze. Jeśli zamawia towar wart 100 tysięcy funtów raz na kwartał, różnica między kursem 4,80 a 4,95 zł to 15 tysięcy złotych na pojedynczej fakturze. To pensja jednego pracownika.

Prognozy na drugą połowę 2026 — co mówią ekonomiści

Analitycy banków inwestycyjnych pozostają w tej kwestii podzieleni jak Komitet Polityki Pieniężnej Banku Anglii. Goldman Sachs i Morgan Stanley w swoich majowych raportach sugerują, że funt może odzyskać przewagę wobec euro, jeśli sytuacja w Iranie ustabilizuje się, a Bank Anglii nie będzie zmuszony do nowych obniżek. Z drugiej strony ING i Société Générale wskazują na słabnący wzrost brytyjskiego PKB i widzą GBP/USD raczej w paśmie 1,28–1,32 do końca roku.

Wobec polskiego złotego rzecz wygląda jeszcze ciekawiej. Nasza waluta korzysta z wysokich realnych stóp procentowych NBP (po pamiętnej obniżce w 2025 roku stopa referencyjna w Polsce nadal pozostaje wyższa niż w UK), z napływu funduszy unijnych z KPO oraz z relatywnie zdrowych fundamentów makroekonomicznych. Wielu analityków, w tym zespół XTB i Trading Economics, wskazuje na pasmo 4,80–5,00 zł za funta jako prawdopodobne na najbliższe miesiące.

Co może wywrócić tę prognozę? Trzy scenariusze. Pierwszy: eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i ropa po 120 dolarów za baryłkę — wtedy funt traci jako waluta importera energii, a GBP/PLN może osunąć się do 4,70. Drugi: szybkie zakończenie konfliktu i powrót Banku Anglii do obniżek stóp — także negatywne dla GBP. Trzeci: niespodziewane podwyżki stóp, jeśli inflacja w usługach utrzyma się powyżej 4% — wtedy funt może wystrzelić do 5,10–5,20 zł.

Praktyczne porady — kiedy kupować, kiedy czekać

Trader z dwudziestoletnim stażem powiedział mi kiedyś, że na rynku walutowym wygrywa nie ten, kto trafia w szczyty i dołki, lecz ten, kto ma plan i się go trzyma. Brzmi banalnie, ale w funcie to święta prawda. Wahania GBP/PLN w paśmie 4,80–5,00 są tak typowe, że łapanie idealnego momentu zwykle kończy się gorzej niż uśrednianie zakupów w czasie.

  • Dla osób pracujących na Wyspach — sprzedawaj funty na konto PLN regularnie, raz w miesiącu, niezależnie od kursu. Tak zwany „dollar-cost averaging” działa też z funtem. Unikniesz emocjonalnych decyzji w stylu „poczekam jeszcze tydzień”.
  • Dla przedsiębiorców z fakturami w GBP — rozważ hedging walutowy, czyli kontrakty forward zawierane przez banki lub fintechy. Pozwala zablokować kurs na 1–6 miesięcy do przodu i spać spokojnie.
  • Dla turystów — kupuj funty stopniowo, gdy widzisz kurs poniżej długoterminowej średniej (ostatnio 4,93). Nie przeliczaj wszystkiego na raz dzień przed lotem.
  • Dla inwestorów — bezpośrednia ekspozycja na GBP w portfelu emerytalnym nie jest dla każdego. Łatwiej zdywersyfikować geograficznie, kupując ETF-y na brytyjskie spółki notowane w funtach (np. iShares Core FTSE 100).
  • Dla freelancerów — załóż konto walutowe w GBP. Większość banków daje je dziś za darmo, a unikasz podwójnego przewalutowania (GBP → EUR → PLN), które potrafi zjeść 3% kwoty.

Jeden szczegół, o którym mało kto pamięta: kurs sprzedaży i kupna NBP (z tabeli C, nie A) jest stosowany przez urzędy skarbowe do przeliczania przychodów i kosztów w walutach obcych. Jeśli prowadzisz JDG i fakturujesz w funtach, używasz średniego kursu NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień uzyskania przychodu. To detal, który potrafi zaważyć na rocznym rozliczeniu PIT.

Funt a polska diaspora — milion historii za jedną liczbą

Na Wyspach Brytyjskich mieszka około 700 tysięcy Polaków — to wciąż jedna z największych mniejszości narodowych. Każdy z nich co miesiąc zerka na kurs GBP/PLN przed wysłaniem pieniędzy do rodziny, opłaceniem rachunku za mieszkanie w Polsce albo planowaniem urlopu. Według danych NBP transfery z Wielkiej Brytanii to drugie co do wielkości źródło prywatnych przekazów do Polski — zaraz po Niemczech.

W 2008 roku, w szczycie kryzysu finansowego, funt kosztował aż 5,80 zł. To była złota era polskich pracowników w UK — minimalne wynagrodzenie po przeliczeniu na złotówki dawało wręcz astronomiczne kwoty względem polskich realiów. Dzisiaj, przy kursie 4,90, ten arbitraż się skurczył, ale wciąż brytyjska pensja minimalna (11,44 funta na godzinę dla osób 21+) daje po przeliczeniu około 56 zł na godzinę — sporo powyżej polskiej średniej. To ekonomiczna grawitacja, która wciąż przyciąga część emigrantów.

Inny ciekawy aspekt: brytyjskie banknoty. W obiegu znajdują się obecnie nominały 5, 10, 20 i 50 funtów — wszystkie z wizerunkiem króla Karola III, sukcesywnie zastępujące banknoty z królową Elżbietą II od 2024 roku. Starsze banknoty pozostają w obiegu, ale stopniowo są wycofywane. Banknoty papierowe (przed polimerem) straciły status prawnego środka płatniczego — jeśli ktoś znalazł w starej szufladzie zielonego dziesiątaka z 1990 roku, może go wymienić tylko bezpośrednio w Bank of England. Z mojej praktyki — jedna pani z Krakowa wymieniła w ten sposób 800 funtów w 2025 roku, formularz online i przelew na konto wystarczyły.

Kurs funta to liczba, ale za każdą jego setną częścią stoi konkretna historia. Mama wysyłająca pieniądze synowi studiującemu w Edynburgu. Mała firma kupująca whisky bezpośrednio od destylarni na Islay. Emeryt rozliczający brytyjską państwową emeryturę. Trader siedzący o trzeciej w nocy nad wykresem GBP/USD. Każdy z nich patrzy na te same cztery cyfry po przecinku i widzi coś innego — i właśnie ta wielogłosowość sprawia, że funt szterling pozostaje fascynujący nawet po tysiącu lat istnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *