Jakub Porzycki — fotoreporter, który łapie świat w kadrze

alt

Jakub Porzycki to krakowski fotoreporter rocznika 1995, którego zdjęcia trafiały na pierwsze strony „The Times”, do „The New York Times”, „Washington Post” czy „Paris Match”. Pracuje dla „Gazety Wyborczej”, współpracuje z agencjami NurPhoto, Reuters, a wcześniej z Forum Polskiej Agencji Fotografów. Akredytowany na wyścigach Formuły 1, obecny przy demonstracjach, powodziach i meczach piłkarskich — równie dobrze radzi sobie z polityką, sportem, jak i codziennym życiem.

Na koncie ma m.in. pierwsze miejsce w Istanbul Photo Awards 2020 w kategorii Single Sports za fotografię „Gymnastics”, kolejne pierwsze miejsce w 2023 roku w kategorii Single Daily Life za portret 111-letniej Wandy, a także trzecie miejsce w Grand Press Photo 2023. Absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, twórca, dla którego fotografia jest, jak sam mówi, pretekstem do bycia blisko wydarzeń i poznawania ludzi.

Krakowski rocznik 1995 i droga przez Uniwersytet Jagielloński

Krótkie, suche fakty na początek — bo bez nich nie da się zrozumieć, skąd wzięła się ta konsekwencja w pracy. Jakub Porzycki przyszedł na świat w 1995 roku, mieszka w Krakowie i to właśnie to miasto stało się jego naturalną bazą operacyjną: stąd jeździ na powodzie do Krzesławic, stąd wyrusza na tory Formuły 1, stąd wraca do redakcji „Gazety Wyborczej”, dla której pracuje na co dzień.

Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim — to wykształcenie wciąż wybrzmiewa w jego pracy, gdy patrzy na wydarzenie nie tylko okiem fotografa, ale i reportera szukającego sensu. Zanim trafił do „Wyborczej”, współpracował z agencją Forum Polskiej Agencji Fotografów, co dało mu rzemiosło i tę szczególną szybkość, która odróżnia uczciwego fotoreportera od pasjonata z aparatem. Dziś jest też freelancerem działającym jako stringer i kontrybutor dla międzynarodowych agencji prasowych — w tym Reuters i NurPhoto.

Od „Gymnastics” po stulatkę z Krakowa — najgłośniejsze kadry

Jest taki moment w karierze, w którym jedno zdjęcie zmienia wszystko. Dla Porzyckiego był to rok 2020 i fotografia zatytułowana „Gymnastics”, która zdobyła pierwszą nagrodę w kategorii Single Sports w prestiżowym konkursie Istanbul Photo Awards, organizowanym przez turecką agencję Anadolu. Jurorzy, w tym główny fotograf sportowy Getty Images Cameron Spencer, podkreślali kreatywność i kompozycję — to nie był prosty kadr akcji, lecz obraz, który sam w sobie opowiadał historię ruchu, światła i napięcia. Główna nagroda za zdjęcie roku trafiła wtedy do Yik Fei Lama za fotografię z protestów w Hongkongu, ale Porzycki znalazł się w gronie laureatów obok ludzi z Getty Images i AFP. To liga, do której wchodzi się raz na całe życie.

Trzy lata później Porzycki znów stanął na najwyższym podium tego samego konkursu, tym razem w kategorii Single Daily Life — za portret Wandy, kobiety obchodzącej swoje 111. urodziny. Trudno wyobrazić sobie większy kontrast z dynamiczną gimnastyką: tam zatrzymane w powietrzu ciało, tutaj zmarszczki, oczy i cisza stulatki, w której mieści się cały XX wiek. To pokazuje, jak wielką rozpiętością emocjonalną dysponuje ten fotograf.

W Polsce jego nazwisko mocno wybrzmiało także w Grand Press Photo — w 2020 roku otrzymał drugą nagrodę w kategorii Culture and Entertainment Stories, w 2018 nominację w kategorii People Stories, a w 2023 trzecie miejsce w jednej z kategorii konkursu, w której rywalizowali fotografowie pracujący dla „Die Zeit”, „The New York Times” czy „Bloomberga”. Do tego dochodzą liczne wyróżnienia w konkursie Stowarzyszenia Fotoreporterów, w tym pierwsza nagroda w kategorii Culture w 2021 roku oraz nominacja do tytułu Fotoreportera Roku w tym samym roku — a wcześniej już w 2020 znalazł się w trójce nominowanych do tytułu Fotoreportera Roku 2020, organizowanego przez Stowarzyszenie Fotoreporterów.

Co go pociąga: polityka, sport, codzienność

Trudno przypiąć Porzyckiemu jedną etykietę. Jego archiwum to mozaika tematów, w której obok siebie funkcjonują portrety prezydentów, kadry z meczów Ekstraklasy, zdjęcia powodzian, demonstracji ulicznych, koncertów i scen z codziennego Krakowa. To rzemiosło fotoreportera w klasycznym wydaniu — gotowość do robienia tego, czego w danej chwili potrzebują media, bez kapryszenia o temat.

Sport zajmuje w tej układance miejsce szczególne. Już w 2020 roku Porzycki otrzymał Specjalną Nagrodę Ekstraklasy w polskim konkursie fotografii sportowej. Od kilku lat regularnie pojawia się jako akredytowany fotoreporter na wyścigach Formuły 1 — pasja do tego sportu sięga, jak sam wspominał w wywiadach, dzieciństwa. Ale jego sportowe zdjęcia nie kończą się na samochodach: gimnastyka, boks, piłka, koszykówka — szuka tam zawsze tej jednej szczeliny w czasie, w której ruch zamienia się w obraz.

Polityka i wydarzenia społeczne stanowią drugi filar. Jego sygnatura pojawia się pod fotografiami prezydenta Andrzeja Dudy na podtopionych terenach w Krzesławicach z czerwca 2020 roku, pod kadrami z Krakowa w trakcie protestów, pod zdjęciami sztandarów Konferencji Klimatycznej COP29 w Baku w listopadzie 2024 roku, które trafiły do niemieckiej prasy opinii. Z kolei jego ujęcie Białego Domu z 9 lipca 2024 roku ilustruje analizy amerykańskich think tanków o Project 2025, a fotografia Donalda Trumpa z konferencji prasowej szczytu NATO w Hadze 25 czerwca 2025 roku weszła do obiegu agencyjnego przez Reuters Connect.

Trzeci filar — codzienność i ludzie — to ten obszar, w którym Porzycki wydaje się najbardziej autorski. Tu mieści się portret stulatki z Krakowa, sceny z miejskich uliczek, zdjęcia, w których nie chodzi o gorącego newsa, tylko o znalezienie czegoś prawdziwego w zwykłym dniu.

Najważniejsze nagrody i wyróżnienia — przegląd

Krótkie zestawienie pokazuje, jak gęsta jest jego lista osiągnięć w ostatnich latach. Poniżej najważniejsze pozycje, ułożone według roku i rangi.

Rok Konkurs Kategoria Wynik
2023 Istanbul Photo Awards Single Daily Life 1. miejsce („Wanda, 111 lat”)
2023 Grand Press Photo jedna z kategorii Singles 3. miejsce
2021 Stowarzyszenie Fotoreporterów (Polska) Kultura 1. nagroda
2021 Stowarzyszenie Fotoreporterów (Polska) Fotoreporter Roku nominacja
2020 Istanbul Photo Awards Single Sports 1. miejsce („Gymnastics”)
2020 Grand Press Photo Culture and Entertainment Stories 2. miejsce
2020 Polish Sports Photography Contest Nagroda Specjalna Ekstraklasy wyróżnienie
2019 Stowarzyszenie Fotoreporterów (Polska) Kultura Best Picture Award
2018 Grand Press Photo People Stories nominacja

Źródła zestawienia: oficjalna strona fotografa jakubporzycki.com, portal Press.pl, serwis Daily Sabah oraz komunikaty agencji Anadolu (aa.com.tr). Lista pokazuje wyraźną dynamikę — od pojedynczych nominacji w 2017 i 2018 roku, przez przełom 2020, aż po dwa pierwsze miejsca w Istanbul Photo Awards w odstępie trzech lat.

Publikacje: od „Wyborczej” po „The New York Times”

Lista mediów, w których ukazywały się zdjęcia Porzyckiego, brzmi jak zestaw obowiązkowych pozycji z półki światowego dziennikarstwa: „The New York Times”, „The Times”, „Washington Post”, „The Wall Street Journal”, hiszpański „El Pais”, agencja Reuters, magazyn „Time”, „Newsweek”, polski „Newsweek”, „Paris Match”. W rodzimych mediach jego nazwisko widnieje pod fotografiami w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym” czy agencji Forum.

Sam fotograf wskazuje pierwszą stronę „The Times” jako swoją najważniejszą publikację — i to jest moment, w którym warto się zatrzymać. Pojawić się na okładce brytyjskiego dziennika oznacza wpisać się w wizualny dzień miliona czytelników, którzy kupują tę gazetę rano w londyńskich kawiarniach, w hotelach, na lotniskach. To inna skala niż lokalna publikacja.

Sieć agencyjnej dystrybucji oznacza też, że jego kadry żyją własnym życiem. Te same fotografie pojawiają się w analizach amerykańskich ośrodków polityki, w niemieckich miesięcznikach o polityce międzynarodowej, w szwajcarskich materiałach o aplikacjach randkowych z 2026 roku, w komentarzach dotyczących szczytów NATO. Jedno naciśnięcie spustu migawki w Krakowie potrafi po kilku godzinach zilustrować artykuł czytany w Waszyngtonie.

Styl pracy: czego można się od niego nauczyć

W rozmowie z portalem Szeroki Kadr Porzycki podzielił się radą, która brzmi prosto, ale zawiera w sobie cały etos fotografii prasowej: znajdź niewielką grupę osób, których pracę cenisz, ucz się od nich i nie przejmuj się zbytnio tym, co mówią pozostali. To filozofia daleka od mediowego szumu i lajków pod zdjęciami — i właśnie dlatego skuteczna. Sam przyznaje, że bliższy mu jest rezultat niż proces, a poczucie humoru woli od powagi.

Co z jego doświadczenia może zabrać początkujący fotograf, który dopiero zastanawia się, czy warto wchodzić w ten zawód? Kilka konkretów, które wyłaniają się z analizy jego ścieżki:

  • Solidne wykształcenie kierunkowe — dziennikarstwo na UJ dało mu warsztat reporterski, dzięki któremu rozumie historię, którą fotografuje, a nie tylko technikę zdjęcia. Fotografia prasowa to przede wszystkim narracja, dopiero potem światło i obiektyw.
  • Praca w agencji jako pierwsza szkoła — staż w Forum Polskiej Agencji Fotografów to klasyczna droga: nauka pracy pod presją czasu, oddawania materiału w godzinę, dostosowywania kadru do potrzeb gazety. Bez tego trudno wejść do międzynarodowego obiegu.
  • Specjalizacja przy zachowaniu szerokości — Porzycki ma swoją niszę (sport, Formuła 1), ale nie zamyka się w niej. Każdy dzień zaczyna się od pytania, czego potrzebuje redakcja, a nie czego chciałby sam fotografować.
  • Cierpliwa praca z portretem — drugie pierwsze miejsce w Istanbul Photo Awards za zdjęcie stulatki dowodzi, że nawet w epoce krzyczących nagłówków potrafi się jeszcze cenić cichy obraz z dużym ładunkiem ludzkim.
  • Sieć międzynarodowych kontaktów — bycie stringerem dla Reuters, NurPhoto i innych agencji to nie kwestia szczęścia, tylko lat budowania relacji, dostarczania niezawodnych materiałów i obecności na właściwych wydarzeniach.

Powyższe punkty nie są kopią CV — to wnioski, które można wyciągnąć z analizy publicznie dostępnej drogi zawodowej. Dla każdego, kto myśli o fotografii prasowej w Polsce w drugiej połowie lat 20. XXI wieku, to konkretna mapa drogowa.

Krakowska scena fotoreporterska — gdzie wpisuje się Porzycki

Trudno opowiedzieć o Jakubie Porzyckim bez tła, na którym działa. Kraków od lat ma silną reprezentację fotoreporterów — to miasto, które jednocześnie generuje świetne tematy (uniwersytet, rocznice oświęcimskie, polityka małopolska, wydarzenia sportowe Wisły i Cracovii) i daje dostęp do silnych redakcji „Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego” czy portalu Onet.

W tym środowisku Porzycki funkcjonuje obok takich nazwisk jak Beata Zawrzel czy Maciej Stanik — wszyscy troje znaleźli się w 2020 roku w gronie nominowanych do tytułu Fotoreportera Roku, organizowanego przez Stowarzyszenie Fotoreporterów. To zdrowa konkurencja, która sprawia, że poprzeczka jest wysoko. W szerszej skali jego rówieśnikami i punktami odniesienia w branży są laureaci Grand Press Photo: Wojciech Grzędziński, Marek M. Berezowski, Jędrzej Nowicki, Michał Siarek, Łukasz Cynalewski.

Polska fotografia prasowa ma w tej chwili silne pokolenie ludzi po trzydziestce — i Porzycki, jako rocznik 1995, jest jego naturalnym przedstawicielem, jednym z tych, którzy wyznaczają nowy standard wizualny w polskich mediach. Nie boi się surowości światła, używa szerokich kadrów łączących bohatera z otoczeniem, dba o emocjonalną szczerość — i to dlatego jego zdjęcia podają dalej zachodnie agencje.

Gdzie znaleźć jego prace

Dla każdego, kto chce zobaczyć portfolio z pierwszej ręki, internet jest dziś pełen punktów dostępu. Można sięgnąć po:

  1. Stronę autorską jakubporzycki.com — gdzie publikuje wybrane materiały, listę nagród i kontakt.
  2. Instagram @jakub_porzycki — niemal 2,5 tysiąca obserwujących i regularne aktualizacje z miejsc, w których właśnie pracuje, w tym z torów Formuły 1.
  3. Archiwum „Agencji Wyborcza.pl” (dawnej Agencji Gazeta) — pełna baza jego prac wykonanych dla „Gazety Wyborczej”, dostępna m.in. dla mediów.
  4. Banki agencyjne NurPhoto, Reuters Connect, Alamy — gdzie pojawiają się jego zdjęcia opatrzone podpisem „Photo by Jakub Porzycki/NurPhoto”, „Jakub Porzycki/NurPhoto via AFP” czy „Jakub Porzycki/NurPhoto via Reuters Connect”.
  5. Portal Blink — branżowa platforma fotoreporterska, gdzie ma swój profil zawodowy.

Spoglądając na rozproszone obiegi tych zdjęć, łatwo zauważyć, że dziś fotoreporter nie tyle „pracuje dla gazety”, ile dla globalnej infrastruktury obrazu. Jedno zdjęcie z Krakowa może wieczorem zilustrować amerykański tekst o Project 2025, a rano niemiecką analizę COP29. Jakub Porzycki świetnie odnajduje się w tej ekonomii.

Co dalej i czego można się spodziewać

Rok 2026 ma być dla polskich fotoreporterów wyjątkowo intensywny — zarówno z powodu krajowej kadencji parlamentarnej, jak i ze względu na duże wydarzenia międzynarodowe, w tym zaplanowany na ten rok szczyt NATO w Ankarze. Krakowski rocznik 1995 ma w tym roku idealny moment kariery: doświadczenie, kontakty, sieć agencyjna i renoma podpartą dwoma pierwszymi miejscami w Istanbul Photo Awards.

Jeśli ktoś szuka dziś w Polsce fotografa, który łączy międzynarodową rangę z lokalnym zakorzenieniem, klasę warsztatową z gotowością do reagowania na codzienność, Jakub Porzycki jest jednym z najbardziej oczywistych wyborów — i niewiele wskazuje na to, by jego najlepsze kadry były już za nim.

Trzymanie się tej obserwacji nie wymaga wielkiego ryzyka prognostycznego. Wystarczy patrzeć na rytm jego ostatnich pięciu lat: nominacja w 2018, druga nagroda w 2020, pierwsza nagroda w Stambule w 2020, pierwsza nagroda w Stambule w 2023, kadry w globalnych mediach w 2024, 2025 i 2026. Krzywa rośnie spokojnie, bez fajerwerków, ale konsekwentnie — a w fotografii prasowej to najlepszy ze wszystkich znaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *