Najbogatszy Czech 2026: Michal Strnad i jego zbrojeniowe imperium

alt

Michal Strnad, 33-letni właściciel Czechoslovak Group, w 2026 roku stał się najbogatszym Czechem z majątkiem szacowanym na 31,1 miliarda dolarów. To nie tylko liczba – to efekt spektakularnego wzrostu wartości firmy dzięki rekordowemu IPO i eksplozji popytu na amunicję w Europie. Strnad wyprzedził dotychczasową liderkę, Renatę Kellnerovą, której fortuna opiera się na grupie inwestycyjnej PPF, i udowodnił, że w Czechach bogactwo może wyrosnąć z dziedzictwa ojca, ale rozkwitnąć dzięki wizji i timingowi.

Jego historia to klasyczna czeska opowieść o transformacji po 1989 roku: od handlu demobilizowanym sprzętem wojskowym po budowanie europejskiego giganta obronnego. CSG nie tylko produkuje amunicję, ciężarówki Tatra czy radary, ale też dywersyfikuje się w lotnictwo, kolej i motoryzację. W tle czai się kontekst całego kraju – Czechy mają więcej miliarderów niż Polska mimo mniejszej populacji, bo prywatyzacja kuponowa otworzyła drzwi dla lokalnych graczy, a stabilna gospodarka i brak agresywnych podatków pozwoliły im rosnąć.

Strnad nie jest samotnym wilkiem. Obok niego w czołówce stoją postacie jak Daniel Křetínský z energetycznego imperium EPH czy Karel Komárek z KKCG. Razem pokazują, jak Czechy stały się regionalnym liderem koncentracji majątku, gdzie biznes miesza się z geopolityką, a wojna na Ukrainie przyspieszyła kariery tych, którzy byli gotowi na dostawy.

Od magazynu w Chrudim do globalnego kolosa obronnego

Michal Strnad urodził się 4 sierpnia 1992 roku w Chrudim, małym mieście w środkowych Czechach. Jego ojciec, Jaroslav Strnad, założył w 1995 roku Excalibur Army – firmę, która zaczynała od kupna i sprzedaży starego sowieckiego sprzętu wojskowego po upadku Żelaznej Kurtyny. To nie był romantyczny start w garażu, ale praktyczny chwyt: kraje bloku wschodniego tonęły w nadwyżkach uzbrojenia, a ktoś musiał je wycenić i sprzedać.

Michal nie czekał na dyplom, by wejść w biznes. Już jako dwunastolatek spędzał wakacje w magazynie ojca, pakując części, sprzątając i ucząc się od podstaw. „Wszystko, co wiem, nauczyłem się od ojca”, wspominał później w rzadkich wywiadach. W 2011 roku dołączył na pełen etat, w 2016 został przewodniczącym rady nadzorczej, a w 2018 – w wieku zaledwie 26 lat – przejął 100 procent udziałów. Firma zmieniła nazwę na Czechoslovak Group i ruszyła w świat.

Dzisiaj CSG to holding z ponad 100 spółkami, zatrudniający ponad 14 tysięcy osób i generujący w 2024 roku przychody na poziomie 5,2 miliarda euro. Produkują amunicję (Czechy są czwartym największym producentem w UE), specjalistyczne pojazdy wojskowe, w tym legendarne Tatry, aktywne radary i komponenty lotnicze. Firma ma fabryki nie tylko w Czechach i na Słowacji, ale też w Hiszpanii, Włoszech i USA po kluczowych akwizycjach.

Jak wojna na Ukrainie i IPO w Amsterdamie zmieniły wszystko

Kiedy w lutym 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, wielu europejskich producentów broni patrzyło z niepokojem. Michal Strnad zobaczył szansę. CSG błyskawicznie zwiększyło produkcję amunicji – w pewnym momencie nawet 42 procent przychodów pochodziło z kontraktów związanych z Ukrainą. Zakupy Fiocchi Munizioni we Włoszech w 2022 roku i Kinetic Group w USA w 2024 roku dodały moce produkcyjne i know-how.

Kulminacją był styczeń 2026 roku. CSG przeprowadziło największe w historii IPO w sektorze obronnym na giełdzie Euronext Amsterdam. Sprzedano 15,2 procent akcji, zbierając około 3,8 miliarda euro (ponad 4,5 miliarda dolarów). Wartość firmy wystrzeliła w górę, a majątek Strnada wzrósł siedmiokrotnie w ciągu kilku miesięcy. To nie był przypadek – rynek obronny Europy głodował amunicji po latach oszczędności, a CSG miało gotowe moce i łańcuch dostaw.

Strnad nie ukrywa ambicji. Chce uczynić CSG jednym z dwóch największych graczy obronnych w Europie. Po IPO zapowiedział kolejne akwizycje, zwłaszcza w dronach i bezzałogowych systemach. „Chcemy budować niezależność Europy w zakresie bezpieczeństwa”, podkreśla w komunikatach firmy. To nie puste słowa – Czechy od lat są jednym z największych dostawców pomocy wojskowej dla Ukrainy w proporcji do PKB.

Porównanie z innymi czeskimi miliarderami – kto jeszcze rządzi w Czechach?

Michal Strnad nie jest jedynym, który buduje fortuny w Czechach. Oto jak wygląda czołówka według rankingu Forbes na 2026 rok:

Miejsce Imię i nazwisko Majątek (mld USD) Główne źródło
1 Michal Strnad 31,1 Czechoslovak Group (zbrojeniówka)
2 Renáta Kellnerová z rodziną 20,2 PPF Group (finanse, telekomunikacja)
3 Karel Komárek 10,3 KKCG (energia, gaz)
4 Daniel Křetínský 10,2 EPH (energia, media)
5 Pavel Tykač 9,1 Sev.en Energy (węgiel, energia)

Dane pochodzą z rankingu Forbes 2026 oraz Bloomberg Billionaires Index. Renáta Kellnerová, wdowa po zmarłym w 2021 roku Petru Kellnerze, nadal trzyma potężną pozycję w finansach i nieruchomościach. Daniel Křetínský zbudował imperium na energii i mediach, kupując udziały w zachodnich gazetach. Wszyscy oni pokazują, że czeskie fortuny najczęściej rosną na prywatyzacji, energii i – ostatnio – na bezpieczeństwie.

Dlaczego akurat Czechy mają tak wielu miliarderów?

Czechy to mały kraj – zaledwie 10,9 miliona mieszkańców – a jednak w rankingu Forbes regularnie ląduje więcej miliarderów niż w Polsce czy na Węgrzech. Klucz leży w transformacji ustrojowej po 1989 roku. Prywatyzacja kuponowa oddała państwowe zakłady w ręce Czechów, a nie zagranicznych korporacji. Petr Kellner kupował banki i telekomunikację, Strnadowie – resztki zbrojeniówki.

Brak agresywnego opodatkowania bogatych, stabilna gospodarka z niskim bezrobociem i silny eksport do Niemiec stworzyły idealne warunki. Do tego dochodzi kultura przedsiębiorczości: Czesi szybko nauczyli się grać w globalnym świecie. Wojna na Ukrainie tylko przyspieszyła proces – kraje NATO zaczęły uzupełniać zapasy, a CSG było gotowe.

Nie brakuje jednak krytyki. Niektórzy mówią o oligarchizacji gospodarki, gdzie kilku graczy kontroluje kluczowe sektory. Strnad jednak trzyma się z dala od polityki, skupiając się na biznesie i ekspansji. Jego firma inwestuje w Czechach i Słowacji, tworząc tysiące miejsc pracy i wspierając lokalne społeczności.

Życie poza biznesem – człowiek za liczbami

Michal Strnad nie jest typowym miliarderem z jachtem i paparazzi. Mieszka w rodzinnej Chrudim, jest żonaty i ma dziecko. Jego pasja? Samochody i motorsport. CSG sponsoruje drużynę hokejową HC Plzeň i ma udziały w Scuderia – to nie tylko biznes, ale też osobista frajda.

W rzadkich wypowiedziach podkreśla, że sukces to praca zespołowa i długoterminowa wizja. „Chcę zostawić firmę silniejszą, niż ją dostałem”, mówi. Po IPO część środków idzie na dalsze akwizycje, ale też na rozwój technologii i zrównoważoną produkcję – nawet w zbrojeniówce liczy się odpowiedzialność.

Jego historia inspiruje nie tylko Czechów. Pokazuje, że w Europie Środkowej da się zbudować globalny koncern bez startu z Silicon Valley czy Wall Street. Od pakowania skrzynek w magazynie po kierowanie firmą wartą dziesiątki miliardów – to droga, którą może powtórzyć każdy, kto ma determinację i wyczucie rynku.

W 2026 roku Michal Strnad nie zwalnia tempa. CSG patrzy na nowe rynki, nowe technologie i nowe wyzwania geopolityczne. Czechy mogą być małe, ale ich najbogatszy obywatel udowadnia, że ambicja nie zna granic. A my, obserwując ten wzrost, widzimy, jak jeden człowiek i jedna firma mogą zmienić nie tylko własną fortunę, ale też pozycję całego kraju na mapie Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *