W Zabrzu, mieście górniczym z duszą przemysłowej legendy i ambicjami nowoczesnego centrum Śląska, wyniki wyborów w Zabrzu od lat stanowią barometr nastrojów mieszkańców, którzy pamiętają zarówno węglowe prosperity, jak i bolesne transformacje. Po osiemnastu latach stabilnych, często chwalonych rządów Małgorzaty Mańki-Szulik, która przekształciła miasto w przestrzeń inwestycji i kulturalnych wydarzeń, rok 2024 przyniósł gwałtowną zmianę – prezydentem została Agnieszka Rupniewska, wspierana przez Koalicję Obywatelską. Jednak już po niespełna roku, w maju 2025, mieszkańcy w wiążącym referendum odwołali ją z urzędu, otwierając drogę do przedterminowych wyborów. Te zakończyły się w drugiej turze 24 sierpnia 2025 roku dramatycznym zwycięstwem Kamila Żbikowskiego nad Ewą Weber różnicą zaledwie 106 głosów przy frekwencji rzędu 27,4 procenta.
Tak wąski margines zwycięstwa odsłonił głębokie podziały społeczne, zmęczenie ciągłymi kampaniami oraz powszechne poczucie, że lokalna polityka zbyt często oddala się od codziennych trosk zabrzan – od jakości dróg i komunikacji, przez walkę ze smogiem, po perspektywy dla młodych ludzi w mieście wciąż szukającym swojej tożsamości po erze węgla. Jednocześnie wyniki wyborów w Zabrzu pokazały, jak bardzo liczy się każdy oddany głos w społeczności liczącej około 170 tysięcy mieszkańców, gdzie nawet symboliczne 106 głosów może na lata zdefiniować kierunek inwestycji, dialogu z mieszkańcami i odpowiedzi na wyzwania postindustrialne.
Te wydarzenia nie rozgrywają się w próżni – wpisują się w szerszy obraz śląskiej polityki, gdzie lokalne komitety i osobowości często ważą więcej niż ogólnopolskie podziały partyjne, a niska frekwencja w wyborach uzupełniających sygnalizuje pilną potrzebę odbudowy zaufania do instytucji samorządowych.
Od stabilnej ery do politycznej huśtawki – kontekst historyczny Zabrza
Przez prawie dwie dekady Zabrze kojarzyło się z przewidywalnością i konsekwencją. Małgorzata Mańka-Szulik, wybierana wielokrotnie już w pierwszej turze z poparciem często przekraczającym 50-60 procent, zbudowała wizerunek miasta otwartego na zmiany, ale zakorzenionego w śląskiej tradycji. Jej kadencje to czas pozyskiwania funduszy unijnych na rewitalizację terenów poprzemysłowych, modernizacji infrastruktury, tworzenia przestrzeni zielonych i wydarzeń kulturalnych, które przyciągały zarówno mieszkańców, jak i gości z całego regionu. Miasto, niegdyś symbol węglowego Śląska, zaczęło powoli oddychać świeżym powietrzem – dosłownie i w przenośni.
Ta długa dominacja jednego komitetu i jednej osoby dawała poczucie ciągłości, szczególnie w kwestiach kluczowych dla postindustrialnego miasta: restrukturyzacji kopalń, aktywizacji terenów dawnych zakładów przemysłowych czy programów społecznych wspierających starsze pokolenia. Jednocześnie rosło napięcie – część mieszkańców zarzucała rządzącym zbyt wolne tempo zmian lub oderwanie od codziennych problemów, takich jak stan dróg osiedlowych, dostęp do żłobków i przedszkoli czy jakość powietrza w sezonie grzewczym.
Wybory samorządowe w kwietniu 2024 roku stały się więc testem tej stabilności. W pierwszej turze kandydaci związani z dotychczasową władzą musieli zmierzyć się z silną konkurencją, a sama Mańka-Szulik ledwo wyprzedziła Kamila Żbikowskiego o zaledwie 154 głosy. To już wtedy zapowiadało, że miasto jest podzielone i gotowe na weryfikację dotychczasowego kursu.
Przełom kwietnia 2024 – Agnieszka Rupniewska nową prezydent Zabrza
Druga tura wyborów samorządowych 21 kwietnia 2024 roku przyniosła historyczną zmianę. Agnieszka Rupniewska, radna miejska związana z Koalicją Obywatelską, choć startująca jako bezpartyjna, pokonała długoletnią prezydent Małgorzatę Mańkę-Szulik stosunkiem 57,85 procent do 42,15 procent – dokładnie 24 766 głosów wobec 18 044. Frekwencja w drugiej turze, choć nie najwyższa w skali kraju, pokazała, że zabrzanie chcą mieć realny wpływ na kierunek rozwoju miasta.
Rupniewska objęła urząd 7 maja 2024 roku z programem świeżości, dialogu i nowego spojrzenia na finanse oraz inwestycje. Jej zwycięstwo interpretowano jako sygnał, że mieszkańcy pragną odświeżenia elit samorządowych i większego powiązania z ogólnopolskimi nurtami politycznymi. Jednak już od pierwszych miesięcy kadencji zaczęły pojawiać się głosy krytyki – dotyczące tempa realizacji obietnic, decyzji budżetowych czy stylu komunikacji z radą i mieszkańcami. Różnice zdań szybko przerodziły się w otwarty konflikt polityczny.
Maj 2025 – referendum odwoławcze i decyzja, która zmieniła wszystko
Zaledwie rok po objęciu urzędu, 12 maja 2025 roku, mieszkańcy Zabrza wzięli udział w referendum odwoławczym dotyczącym prezydent Agnieszki Rupniewskiej. Referendum okazało się wiążące – frekwencja i poparcie dla odwołania przekroczyły wymagane progi (ponad trzy piąte liczby wyborców, którzy głosowali w drugiej turze 2024 roku). Prezydent została odwołana, a miasto wkroczyło w okres przejściowy z komisarzem rządowym.
To wydarzenie stanowiło rzadki w skali kraju przypadek skutecznego odwołania prezydenta miasta po tak krótkim czasie. Dla wielu zabrzan był to wyraz frustracji nagromadzonej przez lata oczekiwań, które nie zostały spełnione w wystarczającym tempie, oraz rozczarowania jakością debaty publicznej. Dla innych – dowód na to, że mechanizmy demokracji bezpośredniej działają i dają realną władzę mieszkańcom. Ewa Weber, pełniąca obowiązki prezydenta w okresie przejściowym, stanęła przed zadaniem utrzymania ciągłości funkcjonowania urzędu w niezwykle napiętej atmosferze.
Sierpień 2025 – przedterminowe wybory prezydenckie w Zabrzu
Wybory przedterminowe rozpisano na 10 sierpnia 2025 roku (pierwsza tura) i 24 sierpnia (druga tura). W pierwszej turze frekwencja wyniosła około 27,87 procent. Najlepszy wynik uzyskała Ewa Weber z wynikiem 39,29 procent głosów. Kamil Żbikowski, startujący z komitetu KWW Lepsze Zabrze Kamila Żbikowskiego i znany z wcześniejszych startów w 2018 oraz 2024 roku, zdobył 16,14 procent. Pozostali kandydaci nie przekroczyli progu pozwalającego na wejście do drugiej tury.
Kampania w drugiej turze była intensywna i emocjonalna. Żbikowski podkreślał potrzebę odbudowy dialogu z mieszkańcami, transparentności decyzji i skoncentrowania się na praktycznych, widocznych dla ludzi efektach – lepszych drogach, zieleni, wsparciu dla rodzin i seniorów. Weber stawiała na doświadczenie administracyjne, stabilizację finansów miasta (w tym redukcję zadłużenia) oraz kontynuację kluczowych inwestycji. Obie strony mobilizowały swoich zwolenników do ostatniego dnia, a lokalne media i portale społecznościowe wypełniły się gorącymi dyskusjami.
24 sierpnia 2025 – 50,17 procent kontra 49,83 procent. Różnica 106 głosów
Wyniki drugiej tury przedterminowych wyborów na prezydenta Zabrza okazały się jednymi z najciekawszych w skali całego kraju w ostatnich latach. Kamil Żbikowski zdobył dokładnie 16 031 głosów (50,17 procent), pokonując Ewę Weber, która otrzymała 15 925 głosów (49,83 procent). Różnica wyniosła zaledwie 106 głosów. Frekwencja osiągnęła 27,4 procent – przy 116 648 uprawnionych do głosowania oddano 31 956 ważnych głosów.
Te 106 głosów to mniej niż jeden pełny autobus pasażerów – a jednak wystarczyły, by zdecydować o tym, kto przez najbliższe lata będzie kierował miastem liczącym ponad 160 tysięcy mieszkańców.
Tak minimalna przewaga wywołała falę emocji – od euforii wśród zwolenników Żbikowskiego po rozgoryczenie obozu Weber. Dla obserwatorów lokalnej sceny politycznej stało się jasne, że Zabrze jest miastem głęboko podzielonym, w którym nawet niewielka mobilizacja lub demobilizacja wyborców może przesądzić o wyniku. Niska frekwencja jednocześnie pokazała, że spora część mieszkańców albo nie wierzy w realny wpływ głosu, albo jest zmęczona kolejnymi wyborami w krótkim odstępie czasu.
Nowy prezydent – Kamil Żbikowski i jego wizja Lepsze Zabrze
Kamil Żbikowski, radny miejski od 2018 roku, startujący wielokrotnie na prezydenta, wreszcie osiągnął cel. Jego komitet „Lepsze Zabrze” od początku pozycjonował się jako alternatywa wobec zarówno długiej dominacji poprzedniej ekipy, jak i krótkiej, burzliwej kadencji Rupniewskiej. Żbikowski obiecywał przede wszystkim odbudowę zaufania poprzez realny dialog – regularne spotkania z mieszkańcami, transparentne decyzje budżetowe i priorytet dla spraw codziennych: stanu dróg osiedlowych, bezpieczeństwa, zieleni miejskiej oraz programów wspierających rodziny i seniorów.
Jego zwycięstwo interpretowano jako zwycięstwo lokalnego, oddolnego ruchu nad bardziej scentralizowanymi narracjami. Jednocześnie nowy prezydent stanął przed trudnym zadaniem – musi szybko zbudować większość w radzie miasta i przekonać sceptycznie nastawioną część mieszkańców, że jego kadencja przyniesie wymierne efekty, a nie kolejne polityczne spory.
Ewa Weber – doświadczenie, stabilizacja i wąska porażka
Ewa Weber, pełniąca obowiązki prezydenta w okresie przejściowym, reprezentowała podejście bardziej administracyjne i ostrożne. W kampanii podkreślała konieczność uporządkowania finansów miasta, w tym redukcji zadłużenia, oraz kontynuacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych. Jej wynik – przegrana o symboliczną liczbę głosów – pokazał, że spora część zabrzan docenia doświadczenie i stabilność, ale jednocześnie oczekuje większej otwartości i szybszych, widocznych zmian.
Porażka Weber, mimo silnego startu w pierwszej turze, stała się dla wielu obserwatorów dowodem na to, jak dużą rolę w drugiej turze odgrywa mobilizacja i narracja „zmiany” versus „ciągłości”.
Rada Miasta Zabrze 2024–2029 – układ sił po burzliwych wyborach
Równolegle z wyborami prezydenckimi w 2024 roku mieszkańcy wybierali 25 radnych Rady Miasta Zabrze. Najwięcej mandatów – jedenaście – zdobyli kandydaci związani z Koalicją Obywatelską. Pozostałe miejsca przypadły m.in. komitetom Prawa i Sprawiedliwości, KWW Małgorzaty Mańki-Szulik oraz KWW Lepsze Zabrze Kamila Żbikowskiego. Taki układ oznacza, że nowy prezydent musi budować poparcie w radzie w sposób elastyczny, często szukając głosów poza własnym zapleczem.
W praktyce oznacza to konieczność kompromisów przy uchwalaniu budżetu, planów inwestycyjnych czy uchwał dotyczących kluczowych dla mieszkańców spraw – od opłat za komunikację miejską po programy rewitalizacyjne. Wielu radnych podkreślało po wyborach, że priorytetem powinno być zakończenie politycznych sporów i skupienie się na sprawach, które realnie wpływają na jakość życia w dzielnicach.
| Komitet / Ugrupowanie | Liczba mandatów (przybliżona) | Charakterystyka |
| KKW Koalicja Obywatelska | 11 | Największy klub, często kluczowy w głosowaniach |
| KW Prawo i Sprawiedliwość | Kilka | Reprezentacja konserwatywno-prawicowa |
| KWW Małgorzaty Mańki-Szulik | Kilka | Doświadczeni radni związani z poprzednią prezydent |
| KWW Lepsze Zabrze (Żbikowski) | Kilka | Nowe oblicze lokalnego aktywizmu |
Dane o składzie rady na podstawie komunikatów po wyborach samorządowych 2024 (oficjalne wyniki PKW).
Frekwencja i milczący głos większości – co mówią liczby o zabrzanach
Jednym z najbardziej niepokojących elementów wyników wyborów w Zabrzu w 2025 roku jest ekstremalnie niska frekwencja – zarówno w referendum odwoławczym, jak i w przedterminowych wyborach prezydenckich (27,4 procent w drugiej turze). Dla porównania, w drugiej turze wyborów 2024 roku frekwencja była wyraźnie wyższa.
Niska frekwencja w wyborach uzupełniających często interpretowana jest jako wyraz apatii, rozczarowania lub przekonania, że „i tak nic się nie zmieni”. W przypadku Zabrza może to być także efekt zmęczenia – w ciągu kilkunastu miesięcy mieszkańcy uczestniczyli w wyborach samorządowych, referendum odwoławczym i dwóch turach wyborów przedterminowych. Taka kumulacja wydarzeń politycznych może prowadzić do wypalenia obywatelskiego, szczególnie w mieście, gdzie wiele osób pracuje w systemie zmianowym lub dojeżdża do pracy poza Zabrze.
Jednocześnie niska frekwencja sprawia, że wynik staje się jeszcze bardziej reprezentatywny dla najbardziej zmotywowanej i spolaryzowanej części społeczeństwa. To właśnie ci, którzy poszli głosować mimo wszystko, zdecydowali o tak małej różnicy.
Zabrze w szerszym kontekście – wybory parlamentarne 2023 i prezydenckie 2025
Wyniki wyborów w Zabrzu nie istnieją w oderwaniu od trendów ogólnopolskich i regionalnych. W wyborach do Sejmu w 2023 roku okręg numer 29 (obejmujący m.in. Zabrze, Bytom i Gliwice) pokazał typowy dla Śląska obraz – silną pozycję zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Koalicji Obywatelskiej, z wyraźnym udziałem komitetów lokalnych i regionalnych. Mieszkańcy Zabrza, podobnie jak wielu śląskich wyborców, często kierują się w głosowaniu nie tylko sympatiami partyjnymi, ale przede wszystkim oceną tego, co dany kandydat lub komitet może zrobić dla regionu – dla kopalń, dla przemysłu, dla czystego powietrza i dla miejsc pracy.
W wyborach prezydenckich 2025 roku Zabrze również wpisało się w szersze śląskie tendencje, gdzie kwestie lokalne – transformacja energetyczna, fundusze na rewitalizację, ochrona miejsc pracy – często przesłaniają czysto ideologiczne spory. To właśnie połączenie wymiaru lokalnego i ogólnopolskiego sprawia, że wyniki wyborów w Zabrzu są tak ciekawe do analizowania dla socjologów i politologów.
Co dalej? Wyzwania i nadzieje nowego rozdania
Kamil Żbikowski objął urząd w momencie, gdy miasto potrzebuje zarówno stabilizacji finansowej, jak i świeżego impulsu do działania. Przed nowym prezydentem stoją konkretne zadania: uporządkowanie budżetu, kontynuacja lub rewizja kluczowych inwestycji infrastrukturalnych, walka o fundusze zewnętrzne na transformację postwęglową oraz odbudowa zaufania mieszkańców do władz miasta. Kluczowe będzie również znalezienie wspólnego języka z radą miasta, w której żaden klub nie ma absolutnej większości.
Dla zabrzan te wyniki wyborów w Zabrzu oznaczają przede wszystkim nadzieję na to, że ich głos – nawet jeśli oddany w małej liczbie – ma realną moc. Jednocześnie stanowią przestrogę: niska frekwencja i tak wąskie marginesy zwycięstwa pokazują, jak krucha jest legitymizacja władzy i jak łatwo o polityczną niestabilność, jeśli mieszkańcy poczują, że nie są słuchani na co dzień.
W marcu 2026 roku odbyły się wybory do rad dzielnic – kolejny test zaangażowania obywatelskiego. Frekwencja była symboliczna, co tylko potwierdziło obserwacje z poprzednich miesięcy. Zabrze, miasto o silnej tożsamości i dumnej historii, stoi dziś przed pytaniem, czy potrafi przekuć polityczne emocje ostatnich lat w realną, codzienną współpracę na rzecz lepszej jakości życia we wszystkich dzielnicach – od centrum po peryferyjne osiedla.
Te 106 głosów z sierpnia 2025 roku już na zawsze zapiszą się w lokalnej historii jako symbol tego, jak bardzo w demokracji lokalnej liczy się każdy człowiek, który zdecyduje się pójść do urny. A przyszłość Zabrza zależy teraz od tego, czy nowi włodarze miasta potrafią tę lekcję wykorzystać – nie tylko w kolejnych kampaniach, ale przede wszystkim w codziennej pracy na rzecz mieszkańców.