Choć sam koncern Johnson & Johnson pozostaje jednym z najsilniejszych finansowo gigantów farmaceutycznych świata, jego spółki zależne trzykrotnie sięgały po procedurę upadłościową Chapter 11, by raz na zawsze rozwiązać lawinę pozwów związanych z talkiem. Strategia oparta na kontrowersyjnym „Texas Two-Step” miała przenieść odpowiedzialność za dziesiątki tysięcy roszczeń o raka jajnika i mezoteliomę do funduszu powierniczego, chroniąc jednocześnie macierzystą firmę i jej partnerów. Ostatecznie jednak sądy uznały te próby za niewystarczająco uzasadnione, a w marcu 2025 roku trzeci plan upadłościowy upadł definitywnie.
Dziś, w połowie 2026 roku, spory toczą się już bez parasola ochrony upadłościowej – w zwykłych sądach i multidistrict litigation w New Jersey, gdzie czeka ponad 68 tysięcy spraw. Wyroki bywają dramatyczne, koszty prawne ogromne, a naukowa debata o bezpieczeństwie talku wciąż żywa. To nie jest historia bankructwa firmy wartej setki miliardów dolarów, lecz opowieść o prawnym szachowaniu, ludzkim dramacie i granicach, jakie amerykańskie sądy stawiają korporacyjnym manewrom mającym uniknąć procesów przed ławą przysięgłych.
Geneza sporu: ikoniczny puder i narastające wątpliwości zdrowotne
Johnson’s Baby Powder towarzyszył pokoleniom matek od 1894 roku – delikatny, czysty, kojarzony z bezpieczeństwem i tradycją. W Polsce i Europie też przez dekady gościł w szafkach łazienkowych. Tymczasem od lat 2010. zaczęły napływać pozwy kobiet, które po wieloletnim stosowaniu talku w okolicach intymnych usłyszały diagnozę raka jajnika. Część roszczeń dotyczyła też mezoteliomy – rzadkiego nowotworu opłucnej lub otrzewnej, silnie związanego z azbestem.
Wewnętrzne dokumenty koncernu, ujawnione w procesach, sugerowały, że już w latach 50. i 60. XX wieku wiedziano o możliwych śladach azbestu w niektórych partiach talku pochodzącego z kopalń. Firma konsekwentnie utrzymywała, że jej produkty były wolne od azbestu, przechodziły rygorystyczne testy i nie powodują raka. W 2019 roku FDA wykryła śladowe zanieczyszczenie w jednej partii, co skończyło się wycofaniem. W maju 2020 koncern zaprzestał sprzedaży talkowego pudru w USA i Kanadzie, a do 2023 roku wycofał go globalnie, przechodząc na wersję kukurydzianą.
W lipcu 2024 Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) podniosła klasyfikację talku (niezawierającego azbestu) do grupy 2A – „prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi” – na podstawie ograniczonego dowodu na raka jajnika u ludzi, wystarczającego u zwierząt i silnych dowodów mechanistycznych. Talk zawierający azbest pozostaje w grupie 1 (rakotwórczy). Johnson & Johnson podkreśla, że jej talk nigdy nie zawierał azbestu w ilościach mających znaczenie zdrowotne i że wygrywa zdecydowaną większość procesów dotyczących raka jajnika.
Mechanizm „Texas Two-Step” – prawna szermierka, która miała zmienić reguły gry
W 2021 roku Johnson & Johnson sięgnął po mało znany mechanizm prawa stanowego Teksasu. Poprzez tzw. divisive merger (podział przez fuzję) wydzielił odpowiedzialność za roszczenia talkowe do nowo utworzonej spółki LTL Management LLC, która otrzymała minimalne aktywa i natychmiast złożyła wniosek o ochronę upadłościową Chapter 11 w New Jersey. Celem było stworzenie funduszu powierniczego (trustu) na mocy sekcji 524(g) Kodeksu upadłościowego – mechanizmu pierwotnie zaprojektowanego dla azbestu – który miałby wypłacać odszkodowania i jednocześnie chronić macierzysty koncern oraz inne podmioty przed dalszymi pozwami.
Pierwotny plan opiewał na około 2 miliardy dolarów, później podniesiono go znacząco. Pomysł wydawał się sprytny: zamiast setek indywidualnych procesów z nieprzewidywalnymi wyrokami ławy przysięgłych, jedna globalna ugoda i jasne zasady wypłat. Krytycy natychmiast nazwali to „sztuczką upadłościową” mającą chronić wypłacalnego giganta przed odpowiedzialnością.
Pierwsze i drugie podejście LTL – odrzucenia w New Jersey i granice dobrej wiary
Sąd upadłościowy w New Jersey dwukrotnie badał sprawę LTL. W styczniu 2023 roku sędzia Michael Kaplan oddalił wniosek, uznając, że spółka zależna nie znajduje się w rzeczywistych kłopotach finansowych – warunek dobrej wiary (good faith) wymagany przy Chapter 11. Trzeci Okręgowy Sąd Apelacyjny podtrzymał tę decyzję. LTL złożyła wniosek ponownie w kwietniu 2023, tym razem z większym wsparciem części powodów, ale spór ciągnął się dalej. Mechanizm nie zadziałał tak, jak planowano – sądy uznały, że nie można używać upadłości wyłącznie jako narzędzia do uniknięcia masowych procesów cywilnych przez spółkę, która sama nie jest niewypłacalna.
Trzecia próba – Red River Talc w Teksasie i plan wart miliardy dolarów
We wrześniu 2024 roku Johnson & Johnson utworzył nową spółkę zależną – Red River Talc LLC – i złożył trzeci wniosek upadłościowy, tym razem w Sądzie Upadłościowym Południowego Dystryktu Teksasu przed sędzią Christopherem Lopezem. Plan zakładał utworzenie trustu o wartości około 8–10 miliardów dolarów (w zależności od źródła), który miałby obsłużyć roszczenia około 60–93 tysięcy powodów. Szacunkowe wypłaty dla indywidualnych osób z rakiem jajnika wynosiłyby od 75 do 150 tysięcy dolarów, w zależności od ciężkości przypadku.
Głosowanie nad planem przeprowadzono przed złożeniem wniosku. Oficjalnie ponad 75% poparło go, co jest progiem wymaganym przy mechanizmie 524(g). Wydawało się, że tym razem wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Dlaczego sąd odrzucił plan Red River Talc? Kluczowe powody decyzji z marca 2025
31 marca 2025 roku, po dwutygodniowym procesie dowodowym, sędzia Lopez wydał 57-stronicowe orzeczenie oddalające plan i oddalające sprawę upadłościową „z przyczyny” (for cause). Głównych argumentów było kilka.
Po pierwsze, poważne nieprawidłowości w procesie głosowania i solicitacji: zbyt krótki termin na oddanie głosu dla tysięcy osób, głosy oddawane przez kancelarie bez wyraźnego upoważnienia klientów lub bez dowodu zgody, pośpiech mający na celu sztuczne osiągnięcie progu 75%. Sąd uznał, że proces naruszał integralność procedury.
Po drugie, plan zawierał niedopuszczalne, nieuzgodnione zwolnienia z odpowiedzialności dla podmiotów trzecich – w tym macierzystego Johnson & Johnson, spółki Kenvue (wydzielonej w 2023 roku części konsumenckiej) oraz dystrybutorów. Po wyroku Sądu Najwyższego USA w sprawie Purdue Pharma z 2024 roku takie szerokie zwolnienia trzecich stron w upadłości są mocno ograniczone.
Po trzecie, Red River Talc nie spełniała klasycznych przesłanek upadłości – nie była w distress finansowym w tradycyjnym sensie. Sąd nie znalazł podstaw do potwierdzenia planu.
Johnson & Johnson ogłosił, że nie będzie się odwoływał. Firma cofnęła około 7 miliardów dolarów z wcześniej utworzonych rezerw i zapowiedziała powrót do „systemu tortów” – czyli zwykłych procesów cywilnych – by „pokonać bezpodstawne roszczenia oparte na pseudonauce”.
Stan na czerwiec 2026: tysiące spraw w sądach, miliardowe wyroki i brak globalnej ugody
W multidistrict litigation w New Jersey czeka obecnie około 68 tysięcy spraw. Łączna liczba pozwów złożonych na przestrzeni lat przekroczyła 90 tysięcy. Bez parasola upadłościowego sprawy wracają do indywidualnych procesów i bellwether trials.
Wyroki są mieszane, ale niektóre robią wrażenie. W październiku 2025 roku ława przysięgłych w Los Angeles zasądziła 966 milionów dolarów na rzecz rodziny 88-letniej kobiety, która zmarła na raka. W grudniu 2025 roku w Maryland zapadł wyrok przekraczający 1,5 miliarda dolarów w sprawie mezoteliomy otrzewnej. Były też wyroki na dziesiątki milionów w Minnesocie i innych stanach. Jednocześnie Johnson & Johnson podkreśla, że w ostatnich latach wygrał 16 z 17 procesów dotyczących raka jajnika.
Część spraw kończy się ugodami pozasądowymi – zwłaszcza przy mezoteliomie – ale globalnego porozumienia nie ma i na razie nie zapowiada się. Dla poszkodowanych oznacza to dłuższe oczekiwanie, wyższe koszty procesowe i niepewność co do ostatecznej wysokości odszkodowania. Dla koncernu – ciągłe obciążenie bilansu, koszty obrony i ryzyko reputacyjne.
Szersze konsekwencje dla prawa upadłościowego i masowych roszczeń
Sprawa Johnson & Johnson pokazała granice stosowania mechanizmów upadłościowych w sporach masowych. Po wyroku w Purdue Pharma i odrzuceniu planu Red River Talc korporacje będą miały trudniej z tworzeniem „spółek celowych” wyłącznie po to, by przenieść odpowiedzialność i uzyskać szerokie zwolnienia dla macierzystej firmy. Sędziowie coraz uważniej przyglądają się dobrej wierze wnioskodawcy i rzetelności procesu głosowania.
Jednocześnie system tortów – z ławami przysięgłych i możliwością wysokich odszkodowań karnych – pozostaje głównym polem bitwy. To kosztowne i nieprzewidywalne dla obu stron, ale daje poszkodowanym bezpośredni dostęp do wymiaru sprawiedliwości.
Nauka, prawo i ludzkie historie – co naprawdę się liczy
W centrum sporu stoją konkretni ludzie: kobiety, które przez 20–40 lat codziennie sięgały po puder Johnsona, dziś walczące z chorobą lub wspominane przez rodziny. Ich historie trafiają na łamy i do sal sądowych. Z drugiej strony – firma z ponad 130-letnią historią, tysiącami pracowników i produktami obecnymi w milionach domów na całym świecie, która upiera się przy swoim stanowisku naukowym i wygrywa wiele procesów.
W 2026 roku nie ma już talkowego Johnson’s Baby Powder na półkach. Spory prawne trwają. Dla jednych to dowód, że system pozwala korporacjom grać na zwłokę. Dla innych – że nawet największy gracz nie zawsze może narzucić swoją wersję ugody, gdy sądy stoją na straży procedur i konstytucyjnego prawa do procesu przed ławą przysięgłych.
Co dalej? Sprawy będą toczyć się indywidualnie lub w grupach. Niektóre zakończą się wysokimi wyrokami, inne ugodami, jeszcze inne oddaleniem. Johnson & Johnson, mimo wszystkich rezerw i kosztów, pozostaje potężnym, rentownym przedsiębiorstwem. A tysiące poszkodowanych – lub ich spadkobierców – nadal szukają sprawiedliwości w salach sądowych, gdzie każdy proces staje się osobną, dramatyczną opowieścią o zaufaniu, zdrowiu i odpowiedzialności.