W 2025 roku zespoły reagowania na incydenty cyberbezpieczeństwa w Polsce obsłużyły ponad 260 tysięcy potwierdzonych zdarzeń – o 152 procent więcej niż rok wcześniej. Prawie 97 procent z nich stanowiły oszustwa komputerowe, a phishing pochłonął niemal 78 tysięcy przypadków. Jednocześnie na przełomie grudnia doszło do pierwszego w historii kraju skoordynowanego ataku sabotażowego na infrastrukturę energetyczną, który objął dziesiątki farm wiatrowych i fotowoltaicznych oraz dużą elektrociepłownię. Te wydarzenia pokazują, że cyberprzestrzeń stała się realnym polem walki o stabilność państwa, gospodarki i codziennego życia milionów obywateli.
Równolegle rosła świadomość instytucjonalna. Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, wdrożona wiosną 2026 roku, rozszerzyła obowiązki na setki nowych podmiotów kluczowych i ważnych, wprowadzając surowsze wymagania w zakresie zarządzania ryzykiem, raportowania i odporności łańcuchów dostaw. Inwestycje publiczne w tym obszarze przekroczyły w planach na 2026 rok pięć miliardów złotych. Mimo to luka między skalą zagrożeń a poziomem przygotowania organizacji pozostaje wyraźna – aż 96 procent firm zgłosiło przynajmniej jeden incydent bezpieczeństwa w 2025 roku.
Skuteczna obrona wymaga dziś połączenia trzech warstw: zaawansowanych narzędzi technicznych, świadomości ludzkiej oraz spójnych procedur organizacyjnych. Polska, jako kraj na wschodniej flance NATO i aktywny sojusznik Ukrainy, znajduje się w szczególnym polu widzenia grup sponsorowanych przez państwa. Jednocześnie cyfryzacja energetyki, transportu i administracji tworzy nowe powierzchnie ataku, których wcześniej nie było.
Od prostych wirusów do niszczących operacji na infrastrukturze
Zespół CERT Polska powstał w 1996 roku jako odpowiedź na pierwsze masowe incydenty w polskim internecie. Wówczas wystarczało kilka osób, by monitorować kilkanaście zdarzeń miesięcznie – głównie wirusy rozprzestrzeniające się na dyskietkach i wczesne formy spamu. Przez kolejne dekady zagrożenia ewoluowały wraz z rozwojem sieci i usług cyfrowych. Lata 2010–2015 przyniosły falę wycieków baz danych i ataków DDoS na serwisy bankowe oraz rządowe. W 2020 roku odnotowano jeden z największych w historii Polski ataków DDoS o sile przekraczającej 2 Tbps.
Prawdziwy przełom nastąpił po 2022 roku. Wsparcie Polski dla Ukrainy sprawiło, że kraj stał się celem hybrydowych operacji informacyjno-cybernetycznych. Początkowo dominowały głośne, ale stosunkowo proste ataki DDoS na strony administracji publicznej i mediów. Z czasem grupy przestępcze i sponsorowane przez państwa zaczęły łączyć techniki: od kradzieży danych po szyfrowanie systemów i wycieki. W 2025 roku ransomware przestał być wyłącznie narzędziem szantażu finansowego – pojawiły się warianty zaprojektowane do trwałego niszczenia danych i zakłócania procesów przemysłowych.
Grudzień 2025 roku pokazał nową jakość. 29 grudnia skoordynowany atak uderzył w liczne instalacje OZE oraz elektrociepłownię zaopatrującą ciepło dla prawie pół miliona odbiorców. Sprawcy wykorzystali złośliwe oprogramowanie zdolne do usuwania danych z systemów IT i jednoczesnego blokowania pracy urządzeń sterujących procesami przemysłowymi (OT). Mimo skali incydentu nie doszło do przerw w dostawach energii – system elektroenergetyczny zachował stabilność, a służby szybko ograniczyły zagrożenie. Atak przypisano klastrze aktywności znanemu jako Static Tundra, Berserk Bear i powiązanym grupom. Był to pierwszy tak wyraźny przypadek sabotażu infrastruktury krytycznej w Polsce o motywacji geopolitycznej.
Rekordowe liczby 2025 roku
Skala zjawiska wymyka się potocznym wyobrażeniom. Polskie firmy i instytucje padały ofiarą średnio ponad 250 prób ataków dziennie według danych Check Point Research. Wzrost rok do roku przekroczył 50 procent, a w niektórych sektorach – administracji publicznej i energetyce – sięgał nawet 100 procent. Sektor rządowy i użyteczności publicznej stał się jednym z najczęściej atakowanych w całej Unii Europejskiej.
Najczęściej stosowaną bronią pozostawał phishing. Oszuści masowo wysyłali wiadomości podszywające się pod banki, urzędy, dostawców energii czy platformy e-commerce. Coraz częściej wykorzystywali do tego generatywną sztuczną inteligencję, która pozwalała tworzyć przekonujące teksty w języku polskim bez błędów gramatycznych. Drugie miejsce pod względem zagrożenia zajął ransomware – w 2025 roku CERT Polska zidentyfikował 179 takich incydentów, najwięcej w historii.
Poniższa tabela pokazuje dynamikę wzrostu na podstawie oficjalnych danych:
| Rok | Incydenty obsłużone przez CERT Polska | Wzrost r/r | Dominujące kategorie |
|---|---|---|---|
| 2024 | ok. 107–112 tys. | +23% | Phishing, oszustwa, malware |
| 2025 | 260 783 | +152% | Phishing (78 391), ransomware (179), oszustwa komputerowe |
Dane te pochodzą z raportów zespołu CERT Polska oraz sprawozdań Ministerstwa Cyfryzacji. Warto zauważyć, że niemal co drugi zgłoszony przypadek okazywał się realnym incydentem wymagającym interwencji – to wysoki wskaźnik skuteczności zgłaszania, ale jednocześnie dowód na ogromną presję na systemy obronne.
Dlaczego właśnie Polska
Położenie geopolityczne Polski czyni ją atrakcyjnym celem. Jako kraj wspierający Ukrainę i będący wschodnią flanką NATO, Polska doświadcza hybrydowych działań ze strony grup powiązanych z Federacją Rosyjską. Ataki nie służą już tylko kradzieży pieniędzy – ich celem staje się destabilizacja zaufania do instytucji, zakłócenie procesów gospodarczych i demonstracja siły w cyberprzestrzeni.
Drugim czynnikiem jest szybka cyfryzacja kluczowych sektorów. Przejście energetyki na odnawialne źródła energii oznacza masowe wdrażanie systemów sterowania zdalnego w farmach wiatrowych i fotowoltaicznych. Te instalacje często łączą świat IT (biurowy) z OT (technologia operacyjna) bez wystarczającego segmentowania sieci. Podobne procesy zachodzą w transporcie kolejowym, wodociągach i administracji samorządowej. Każdy nowy czujnik, sterownik czy aplikacja mobilna zwiększa powierzchnię ataku.
Trzeci element to wartość danych. Polskie bazy klientów banków, placówek medycznych i urzędów zawierają informacje, które na czarnym rynku mają wysoką cenę. Jednocześnie wiele organizacji wciąż opiera bezpieczeństwo na przestarzałych systemach lub niewystarczającym szkoleniu pracowników. Czynnik ludzki pozostaje najsłabszym ogniwem – według różnych badań nawet 80–90 procent udanych włamań zaczyna się od błędu pracownika lub źle skonfigurowanego konta.
Techniczne mechanizmy współczesnych ataków
Współczesny cyberatak rzadko przypomina hollywoodzki scenariusz z genialnym hakerem przy klawiaturze. Większość operacji to złożone łańcuchy działań, w których automatyzacja i sztuczna inteligencja odgrywają coraz większą rolę.
Typowy scenariusz ransomware zaczyna się od phishingu lub wykorzystania podatności w oprogramowaniu zdalnego dostępu. Po uzyskaniu pierwszego dostępu atakujący poruszają się po sieci (lateral movement), eskalują uprawnienia i ostatecznie szyfrują dane lub kradną je przed zaszyfrowaniem. Coraz częściej stosują technikę „living off the land” – wykorzystują legalne narzędzia systemowe do maskowania aktywności, co utrudnia wykrycie przez tradycyjne antywirusy.
W sektorze energetycznym i przemysłowym dodatkowym wyzwaniem jest konwergencja IT i OT. Systemy sterowania procesami (SCADA, DCS) projektowano dawniej z myślą o izolacji od internetu. Dziś wiele z nich jest podłączonych do sieci korporacyjnych lub chmury w celu zdalnego monitoringu i optymalizacji. Atak z grudnia 2025 roku pokazał, że możliwe jest jednoczesne uderzenie w oba światy – usunięcie danych z serwerów i zakłócenie pracy sterowników przemysłowych.
Sztuczna inteligencja przyspiesza zarówno atak, jak i obronę. Generatywne modele pozwalają tworzyć spersonalizowane wiadomości phishingowe w ciągu sekund, generować deepfake’i do oszustw głosowych lub automatycznie skanować tysiące systemów w poszukiwaniu podatności. Z drugiej strony narzędzia oparte na uczeniu maszynowym pomagają centrom bezpieczeństwa wykrywać anomalie w ruchu sieciowym szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Instytucjonalna odpowiedź: Krajowy System Cyberbezpieczeństwa po nowelizacji
Polska od lat buduje system reagowania na incydenty. Na poziomie krajowym działają trzy główne zespoły CSIRT: NASK (dla większości podmiotów), MON (sektor obronny) oraz GOV (administracja rządowa). Podmioty uznane za operatorów usług kluczowych lub ważne podmioty mają obowiązek zgłaszania incydentów i wdrażania minimalnych środków bezpieczeństwa.
Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, która weszła w życie wiosną 2026 roku, stanowi największą zmianę od 2018 roku. Wprowadza szerszy katalog podmiotów objętych regulacją, nowe obowiązki w zakresie zarządzania ryzykiem łańcucha dostaw oraz surowsze terminy raportowania. Dostosowuje polskie prawo do unijnej dyrektywy NIS2. Organizacje, które dotychczas nie musiały martwić się o certyfikacje czy audyty, teraz stoją przed realnymi wymaganiami i ryzykiem kar finansowych.
Równolegle rosną nakłady na zdolności defensywne. Planowane wydatki na cyberbezpieczeństwo w 2026 roku przekraczają pięć miliardów złotych. Środki te idą zarówno na rozwój narzędzi technicznych (systemy wczesnego ostrzegania, platformy wymiany informacji), jak i na budowanie kompetencji – od szkoleń dla urzędników po programy akademickie kształcące specjalistów.
Praktyczna ochrona – warstwowe podejście
Nie istnieje pojedyncze rozwiązanie, które chroniłoby przed wszystkimi zagrożeniami. Skuteczna strategia składa się z kilku uzupełniających się warstw.
Dla osób prywatnych i małych firm fundamentem pozostaje podstawowa higiena cyfrowa:
- Używanie menedżera haseł i unikalnych, silnych haseł dla każdego serwisu.
- Włączenie uwierzytelniania dwuskładnikowego (najlepiej aplikacji lub klucza sprzętowego, nie SMS).
- Regularne aktualizacje systemów i aplikacji – większość włamań wykorzystuje znane, niezałatane podatności.
- Ostrożność wobec wiadomości z linkami lub załącznikami, nawet jeśli nadawca wydaje się znajomy.
W organizacjach średniej wielkości kluczowe staje się segmentowanie sieci, regularne wykonywanie kopii zapasowych (najlepiej w modelu 3-2-1 z kopiami offline lub immutable) oraz program szkoleń dla pracowników. Coraz więcej firm wdraża rozwiązania klasy EDR (Endpoint Detection and Response), które monitorują zachowanie urządzeń w czasie rzeczywistym i pozwalają na szybką reakcję.
Duże organizacje i podmioty kluczowe powinny myśleć w kategoriach architektury zero trust – nigdy nie ufać domyślnie żadnemu użytkownikowi ani urządzeniu, nawet wewnątrz sieci. Wymaga to mapowania procesów biznesowych, klasyfikacji danych, wdrożenia silnego zarządzania tożsamością oraz ciągłego monitorowania (SIEM/XDR). W sektorze przemysłowym niezbędna jest dodatkowa ochrona systemów OT: segmentacja strefowa zgodnie z modelem Purdue, monitoring protokołów przemysłowych i regularne testy penetracyjne uwzględniające specyfikę sterowników.
Co przyniesie najbliższa przyszłość
Trendy wskazują na dalszą eskalację. Sztuczna inteligencja pozwoli atakującym na automatyzację większej części łańcucha ataku – od rozpoznania celu po wykonanie działań. Pojawią się autonomiczne agenty zdolne do adaptacji w trakcie operacji. Jednocześnie rozwój komputerów kwantowych w perspektywie kilku–kilkunastu lat zacznie stanowić zagrożenie dla obecnie stosowanych algorytmów kryptograficznych.
Z drugiej strony Polska systematycznie poprawia swoją pozycję w międzynarodowych rankingach cyberbezpieczeństwa. Wzrost świadomości wśród decydentów, rekordowe inwestycje i nowe regulacje tworzą fundamenty pod budowanie rzeczywistej odporności. Kluczowe będzie jednak to, czy organizacje potraktują cyberbezpieczeństwo jako ciągły proces, a nie jednorazowy projekt wdrażania narzędzi.
Cyberataki w Polsce przestały być abstrakcyjnym zagrożeniem z nagłówków. Stały się codziennym elementem krajobrazu, z którym mierzą się zarówno pojedynczy obywatele, jak i całe sektory gospodarki. Skala wyzwań jest duża, ale dostępne są też narzędzia, wiedza i doświadczenia, które pozwalają skutecznie się bronić – pod warunkiem, że podejdziemy do tematu z odpowiednią powagą i systematycznością.