„Oskarżony jest człowiekiem bardzo niebezpiecznym” — mówił sędzia Henryk Komisarski przy ogłaszaniu wyroku. Sąd apelacyjny skazał we wtorek Błażeja K. na dożywocie za skonstruowanie bomby i wysłanie jej w paczce żonie. Urszula S. przeżyła, ale odniosła poważne obrażenia i straciła rękę.
W grudniu 2022 roku kobieta ze Siecieborzyc znalazła przed drzwiami paczkę zostawioną przez kuriera. Zaniosła ją do mieszkania i otworzyła. W środku był ładunek, który Błażej K. złożył sam. Wybuchowi towarzyszył wyrzut śrub i ocynkowanych kolców, które umieścił w bombie. Chciał mieć pewność, że kobieta nie przeżyje.
„Tylko szczęściu i działaniu służb medycznych zawdzięczamy to, że nikt nie zginął” — mówił sędzia Komisarski. Zagrożone były też 8-letnia Ola i 2,5-letni Bartek, dzieci Urszuli S., oraz ich babcia. Kobieta przeszła szereg operacji.
Co zmienił wyrok z wtorku wobec kary z marca?
W marcu Sąd Okręgowy w Zielonej Górze skazał Błażeja K. na 25 lat więzienia. Orzekł zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i kontaktowania się z nimi oraz zadośćuczynienie: 500 tys. zł dla kobiety i po 200 tys. zł dla jej dzieci. Prokuratura zabezpieczyła hipotekę domu oskarżonego na poczet kar. Sąd zastrzegł, że mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach. Wyrok był nieprawomocny.
Prokuratura i pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych domagały się surowszej kary i wniosły apelację. Obrońcy też złożyli apelację: chcieli uniewinnienia albo łagodniejszego wymiaru i podważali materiał dowodowy wskazujący na winę.
Sąd apelacyjny wydał prawomocny wyrok i podniósł karę do dożywocia. Uznał, że 25 lat to zbyt łagodna kara. Skazany będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie po 35 latach. Pozostałe części orzeczenia z pierwszej instancji utrzymano. Mężczyzna nie pojawił się na sali rozpraw.
Na czym sąd oparł ocenę zagrożenia ze strony skazanego?
Sędzia Komisarski, powołując się na opinię biegłych psychiatrów i psychologów, stwierdził, że Błażej K. jest „osobą, która jest bardzo zapatrzona w siebie, która dominuje, która nie znosi sprzeciwu i która jest osobą bardzo agresywną, skorą do używania przemocy”.
Jest człowiekiem bardzo niebezpiecznym, agresywnym, mściwym i sąd apelacyjny podziela poglądy pani prokurator oraz pani pełnomocnik, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że oskarżony po odbyciu kary, gdyby to była kara terminowa, zechciałby dokończyć to, co wcześniej zaczął.
Wyrok z wtorku jest prawomocny. Sąd utrzymał zakaz kontaktu z pokrzywdzonymi oraz zadośćuczynienie w wysokości 500 tys. zł dla Urszuli S. i po 200 tys. zł dla dzieci.