W programie Rafała Zalewskiego „Na miejscu zbrodni” Jarosław Kowalski, ojciec zamordowanej 16-letniej Mai Kowalskiej, oraz mecenas Wojciech Kasprzyk omówili zapis z kamer monitoringu ukazujący przebieg zdarzenia z 23 kwietnia 2025 roku.
Maja Kowalska miała 16 lat i pochodziła z Mławy. Mieszkała w Olsztynie, lecz często wracała do rodzinnego miasta do znajomych. Jednym z nich był 17-letni Bartosz G., jej były chłopak. Tego dnia wyszła się z nim spotkać i powiedziała rodzinie, że nie będzie jej pół godziny. Czas minął, a nastolatka zniknęła.
Służby rozpoczęły poszukiwania. Bartosz G. wyjechał wówczas do Grecji na wymianę uczniowską. Telefon Mai odnaleziono na torowisku; wyglądał tak, jakby ktoś go tam położył i odszedł. Tydzień po zaginięciu w gęstych zaroślach niedaleko domu Bartosza G. znaleziono ciało 16-latki. Tego samego dnia chłopak został aresztowany przez grecką policję. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Starania o ekstradycję do Polski trwały kilka miesięcy. Bartosz G. nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. W tym czasie jego matka Katarzyna G. broniła go w sieci i szkalowała zamordowaną Maję oraz jej rodzinę. Sąd nakazał kobiecie przeprosić państwo Kowalskich i wypłacić 150 tys. zł na ich rzecz. Kobieta odwołała się od wyroku.
Zapis z monitoringu i kwestia kary
Przez długi czas Katarzyna G. broniła syna. Pojawił się jednak nagranie z monitoringu, które pokazuje, co wydarzyło się 23 kwietnia 2025 roku. – Nikt publicznie o nim nie mówił, nie chcieliśmy narażać pana Jarosława na ten dodatkowy stres. Obejrzeliśmy je ze współpracownikami od początku do końca. Część nie wytrzymała, wychodzili w trakcie. To jest naprawdę, mówiąc kolokwialnie, hardkorowe nagranie. Niejeden horror nie dorównuje temu, co tam można obejrzeć – powiedział Wojciech Kasprzyk.
– Nagranie pokazuje wszystko: moment zabójstwa, twarze, przebieg różnych zachowań Bartosza G. Tu nie ma o czym dyskutować – dodał adwokat. Ojciec Mai nie zobaczył zapisu do dziś. – Z relacji mecenasa wiem, że jest bardzo drastyczne i nie wiem, czy jestem w stanie to obejrzeć – komentował Jarosław Kowalski.
Wojciech Kasprzyk przyznał, że obrońca Bartosza G. może spróbować przedstawić go jako osobę niepoczytalną. – Przebieg tego zabójstwa nie wygląda, jakby mordował psychopata. Tak nie wygląda osoba, która jest psychicznie chora. To jest osoba, która po prostu wykonuje pewne czynności i to z łatwością. (…) Jest to przerażające, to był 17-latek wtedy. Jak trzeba być osobą zepsutą wewnętrznie? – zastanawiał się adwokat. – On jest zdrowy, ale jest po prostu złym człowiekiem – powiedział Jarosław Kowalski.
Bartoszowi G. grozi najwyższa możliwa kara, czyli 30 lat więzienia. Dożywocie nie jest rozpatrywane ze względu na wiek, w jakim oskarżony dopuścił się czynu. – Kara nie jest adekwatna, żadna nie będzie – podkreślił ojciec zamordowanej Mai. Do zdarzenia doszło 23 kwietnia 2025 roku, gdy 16-latka wyszła na spotkanie z byłym chłopakiem.