Najgłębszy odwiert w Polsce sięga 7541 metrów w głąb

alt

Najgłębszy odwiert w Polsce to Kuźmina-1, która w 1988 roku osiągnęła 7541 metrów i do dziś utrzymuje ten rekord mimo upływu dekad oraz ambitnych współczesnych projektów. Wiercenie w odległej miejscowości na Pogórzu Przemyskim w województwie podkarpackim powstało jako badawczo-poszukiwawczy otwór naftowy, a jego historia pokazuje determinację polskich wiertników w czasach ograniczeń technologicznych i gospodarczych.

Współczesny konkurent w postaci odwiertu Bańska PGP-4 w Szaflarach na Podhalu zatrzymał się na 6103,2 metra w 2025 roku, stając się najgłębszym odwiertem geotermalnym w kraju. Projekt ten, choć nie pobił absolutnego rekordu, dostarczył bezcennych danych o gorących wodach na głębokościach 3 i 5 kilometrów oraz potwierdził potencjał termalny niecki podhalańskiej.

Te dwa przedsięwzięcia – jedno z ery przemysłowych poszukiwań węglowodorów, drugie z czasów zielonej transformacji – odsłaniają nie tylko tajemnice geologicznej budowy Polski, ale też ewolucję ludzkiej ciekawości i umiejętności radzenia sobie z ekstremalnymi warunkami panującymi pod powierzchnią Ziemi.

Rekordzista z Podkarpacia – historia Kuźminy-1

W lutym 1983 roku w małej miejscowości Kuźmina koło Birczy na Pogórzu Przemyskim stanęła potężna wieża wiertnicza F-400 4DH. Kierownik wiertni Tadeusz Laskoś oraz zespół dozoru geologicznego pod wodzą Borysa Dziwika podjęli się zadania, które miało sprawdzić, czy głębokie fałdy jednostki borysławsko-pokuckiej sięgają na teren Polski. Cel był konkretny: poszukać dodatkowych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego szacowanych na dziesiątki milionów ton i miliardy metrów sześciennych.

Prace trwały pięć lat. Codziennie wiertnicy walczyli z rosnącym ciśnieniem, które na głębokości siedmiu kilometrów osiąga wartości zdolne zmiażdżyć zwykłe rury, oraz z temperaturą, która według średniego gradientu geotermicznego w Polsce (około 21–25°C na kilometr) mogła przekraczać 150°C. Skały fliszowe Karpat zewnętrznych stawiały opór – twarde piaskowce i łupki wymagały częstej wymiany świdrów i precyzyjnego doboru płuczki wiertniczej.

W lutym 1988 roku, dokładnie 11 lutego, wiertło zatrzymało się na 7541 metrach. To był nowy krajowy rekord, bijący poprzedni wynik odwiertu Paszowa-1 (7210 m z 1984 roku). Badania laboratoryjne próbek, w tym te wykonane z udziałem firmy Halliburton, wykazały jedynie śladowe ilości węglowodorów bez wartości przemysłowej. Mimo to otwór dostarczył bezcennych informacji o budowie geologicznej głębokiego podłoża Karpat – danych, które geolodzy wykorzystują do dziś przy modelowaniu struktur naftowych i tektonicznych regionu.

Od tamtej pory żaden inny odwiert w Polsce nie zszedł głębiej. Kuźmina-1 pozostaje symbolem technologicznego osiągnięcia lat osiemdziesiątych, gdy polscy specjaliści z Przedsiębiorstwa Poszukiwań Nafty i Gazu w Jaśle operowali sprzętem wymagającym ogromnej precyzji i doświadczenia.

Dlaczego schodzenie na siedem kilometrów to prawdziwa batalia z Ziemią

Wiercenie na taką głębokość przypomina wspinaczkę na Mount Everest, tylko w dół i w warunkach, gdzie każdy błąd może kosztować miliony oraz miesiące przestoju. Ciśnienie litostatyczne rośnie liniowo – na 7 km przekracza 180–200 MPa, co oznacza, że ściany otworu chcą się zapaść, a płuczka musi być odpowiednio ciężka, by je ustabilizować. Temperatura, zgodnie z regionalnym gradientem, sięga 140–160°C, co wpływa na właściwości płynów wiertniczych i wytrzymałość narzędzi.

Sprzęt zużywa się błyskawicznie. Świder napotyka na przemian miękkie i ekstremalnie twarde warstwy – w Karpatach flisz potrafi być jak beton zbrojony. Każda wymiana narzędzia to wielogodzinna operacja podnoszenia całego przewodu wiertniczego, który waży setki ton. W latach osiemdziesiątych nie było jeszcze nowoczesnych systemów telemetrycznych w czasie rzeczywistym – decyzje podejmowano na podstawie pomiarów powierzchniowych i doświadczenia załogi.

Współczesne technologie zmieniły wiele, ale nie wszystko. Automatyczne systemy napędu wierzchniego, lepsze płuczki polimerowe i monitoring w czasie rzeczywistym pozwalają wiercić szybciej, jednak twarde formacje lub niestabilne ściany nadal potrafią zatrzymać prace na tygodnie. Koszt jednego metra głębokiego odwiertu geotermalnego lub poszukiwawczego w Polsce oscyluje w dziesiątkach tysięcy złotych, a cały projekt na 6–7 km to wydatek rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Lista kluczowych wyzwań podczas głębokiego wiercenia:

  • Utrzymanie stabilności ścian otworu przy rosnącym ciśnieniu – wymaga precyzyjnego doboru gęstości płuczki i czasem cementowania problematycznych stref.
  • Zarządzanie temperaturą – powyżej 120–130°C tradycyjne płuczki tracą właściwości, a narzędzia elektroniczne wymagają specjalnego chłodzenia lub odpornych komponentów.
  • Zużycie narzędzi – świdry PDC lub rolkowe zużywają się szybciej w twardych skałach, co wydłuża czas i podnosi koszty.
  • Logistyka i bezpieczeństwo – transport rur, obsługa ciężkiego sprzętu w terenie górskim (jak Podhale) lub podgórskim oraz rotacja załóg 24/7.
  • Ochrona środowiska – minimalizacja wycieków płuczki i monitoring wód podziemnych na każdym etapie.

Te przeszkody sprawiają, że każdy głęboki odwiert to nie tylko inżynierski wyczyn, ale też lekcja pokory wobec sił działających we wnętrzu planety.

Ambitna wyprawa pod Tatry – odwiert Bańska PGP-4 w Szaflarach

W kwietniu 2023 roku w Szaflarach koło Zakopanego ruszyło wiercenie, które miało pobić światowy rekord najgłębszego odwiertu geotermalnego. Planowano zejść na 7000 metrów, gdzie temperatura wody miała przekraczać 150–180°C. Inwestorem była gmina Szaflary, a wykonawcą nowoczesna firma dysponująca sprzętem zdolnym do pracy non-stop.

Postępy początkowo były obiecujące – po roku otwór przekroczył 5900 metrów, a temperatura na dnie sięgała około 140°C. Natrafiono na dwa obiecujące poziomy wodonośne: jeden na głębokości około 3 km z wodą rzędu 85°C oraz drugi około 5 km z temperaturą 120°C i szacowaną wydajnością dochodzącą do 400 m³/h. Mineralizacja wody oscylowała wokół 2,5 g/dm³, co czyniło ją atrakcyjną dla celów grzewczych.

Jednak w 2024 i na początku 2025 roku pojawiły się poważne problemy. Twarde skały powodowały osypywanie się ścian, co wymagało cementowania i przewiercania korków. Spalił się główny silnik napędu górnego, a później doszło do zerwania przewodu wiertniczego na głębokości ponad 6090 metrów. W kwietniu 2025 roku, po osiągnięciu 6103,2 metra, podjęto decyzję o zakończeniu pogłębiania.

Mimo że nie osiągnięto planowanej głębokości, projekt uznano za sukces naukowy. Potwierdzono istnienie zasobów termalnych na znacznych głębokościach niecki podhalańskiej i dostarczono danych, które posłużą do aktualizacji modeli geologicznych. W kolejnych miesiącach i latach (2025–2026) trwają szczegółowe badania hydrogeologiczne i analizy zasobów dyspozycyjnych, które zdecydują o ewentualnym gospodarczym wykorzystaniu otworu lub planowaniu kolejnych, nieco płytszych odwiertów w regionie.

Porównanie dwóch światów – Kuźmina-1 kontra Bańska PGP-4

Parametr Kuźmina-1 Bańska PGP-4 (Szaflary)
Głębokość końcowa 7541 m 6103,2 m
Okres wiercenia 1983–1988 2023–2025
Cel główny Poszukiwania węglowodorów Rozpoznanie zasobów wód termalnych
Lokalizacja Pogórze Przemyskie (Podkarpacie) Podhale (woj. małopolskie)
Główne wyzwania Technologia lat 80., twarde skały fliszowe, brak nowoczesnego monitoringu Twarde formacje, awarie silnika i przewodu, osypywanie ścian
Kluczowe wyniki Dane geologiczne o głębokim podłożu Karpat, śladowe węglowodory Potwierdzenie gorących wód (120°C na 5 km), dane do modeli geotermalnych Podhala

Porównanie pokazuje, jak bardzo zmieniły się priorytety – z czarnego złota na zieloną energię – oraz jak technologie ewoluowały, choć podstawowe prawa fizyki pozostają nieubłagane.

Inne głębokie ślady w polskiej ziemi i ich znaczenie

Oprócz absolutnego rekordzisty warto wspomnieć o odwiercie Paszowa-1 (7210 m), który do 1988 roku trzymał krajowy prymat. W województwie podkarpackim powstało kilka innych głębokich otworów poszukiwawczych, choć żaden nie zbliżył się do siedmiu kilometrów. W rejonach górniczych, jak Zagłębie Lubińskie, wierci się otwory eksploatacyjne i badawcze sięgające 1,5–2 km, ale to zupełnie inna skala.

W ostatnich dekadach pojawiały się plany odwiertów na 5–6 km w kontekście poszukiwań gazu łupkowego lub geotermii głębokiej, jednak realizacje na taką skalę pozostają rzadkością ze względu na koszty i ryzyko. Odwiert w Szaflarach pokazał, że nawet przy wsparciu unijnym i samorządowym granica technologiczna i ekonomiczna jest realna.

Najważniejsze zdanie: każdy metr głębiej to nie tylko liczba, ale miesiące pracy, miliony złotych i nowe fragmenty układanki, którą geolodzy składają od dziesięcioleci.

Co zyskujemy dzięki tym ekstremalnym projektom

Głębokie odwierty to nie tylko rekordy w książkach Guinnessa czy ciekawostki dla miłośników geologii. Dostarczają one fundamentalnej wiedzy o budowie skorupy ziemskiej pod Polską – od struktur tektonicznych po właściwości termiczne skał. Te informacje przekładają się na lepsze prognozy sejsmiczne, planowanie podziemnych magazynów energii czy CO₂ oraz rozwój geotermii.

W przypadku Podhala dane z Szaflar mogą przyspieszyć rozbudowę istniejących instalacji geotermalnych, które już dziś ogrzewają tysiące gospodarstw i obiektów w Zakopanem i okolicach. Wyższa temperatura i większa wydajność na większych głębokościach otwierają perspektywę nie tylko ciepła sieciowego, ale w przyszłości także produkcji energii elektrycznej w układach binarnych.

Dla lokalnych społeczności takie projekty oznaczają miejsca pracy, napływ specjalistów i wzrost świadomości energetycznej. Dla całego kraju – krok w stronę dywersyfikacji źródeł energii i zmniejszenia zależności od importu paliw.

Technologia wiercenia głębokiego rozwija się dalej. Nowe materiały, sztuczna inteligencja wspomagająca optymalizację parametrów wiercenia czy lepsze systemy uszczelniania otworów sprawiają, że kolejne projekty mogą być bezpieczniejsze i bardziej efektywne. Polska, mając doświadczenie zarówno z Kuźminy, jak i ze współczesnych prób na Podhalu, dysponuje kadrą i wiedzą, które pozwalają patrzeć w głąb Ziemi z większym optymizmem niż kiedykolwiek wcześniej.

Ludzie zawsze chcieli wiedzieć, co kryje się pod ich stopami. Odwierty takie jak Kuźmina-1 czy Bańska PGP-4 są dowodem, że ta ciekawość, połączona z inżynierską precyzją, potrafi przesuwać granice możliwego – centymetr po centymetrze, rok po roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *