Pepco narodziło się w Polsce w 1999 roku jako lokalny oddział brytyjskiej spółki Brown & Jackson, a pierwszy sklep pod obecnym szyldem otworzył się w Poznaniu w 2004 roku — i to właśnie stolica Wielkopolski do dziś pozostaje sercem operacyjnym całej firmy.
Sytuacja własnościowa jest jednak znacznie bardziej zawiła. Operacyjnie marka jest polska, korzeniami kapitałowymi sięga Republiki Południowej Afryki (przejęcie przez Pepkor w 2004), a formalnie spółka-matka Pepco Group N.V. zarejestrowana jest w Holandii i notowana na warszawskiej GPW od maja 2021 roku.
Najkrótsza odpowiedź dla niecierpliwych: Pepco to marka polska z międzynarodowym kapitałem — codzienne decyzje zapadają w Poznaniu, ale właścicielska układanka rozciąga się od Sandton w RPA, przez Amsterdam, aż po parkiety warszawskiej giełdy.
Skąd wzięła się ta charakterystyczna nazwa
Geneza Pepco bywa mylona z momentem otwarcia pierwszego sklepu — a to dwie zupełnie różne historie. Pod koniec 1999 roku do Polski wszedł brytyjski detalista Brown & Jackson plc, uruchamiając czternaście placówek pod marką Poundstretcher, między innymi w Bydgoszczy. Biznes szedł kiepsko, a w 2002 roku polski oddział sprzedano południowoafrykańskiej grupie Tradegro. Dwa lata później, w 2004 roku, pałeczkę przejął Pepkor — i dopiero wtedy narodziła się marka, którą znamy z każdej galerii handlowej.
Słowo „Pepco” to nie przypadkowy zlepek liter. „PEP” pochodzi od południowoafrykańskiej sieci PEP Stores założonej w 1965 roku przez Renier van Rooyena w mieście Upington — to właśnie tam zrodził się koncept taniego sklepu odzieżowego dla mas. „CO” to po prostu „company”. Brzmi banalnie, lecz w skrócie kryje się cała filozofia firmy: PEP-ekonomia w wersji „spółka”.
Od pierwszego sklepu w Poznaniu do giganta Europy
Pierwszy sklep z logo Pepco zaświecił neonami w Poznaniu w 2004 roku — niepozorny lokal, w którym koszulka kosztowała mniej niż lody na deptaku. Rok później w sieci było już kilkadziesiąt placówek, a do 2007 roku setka. Tempo było szaleńcze: w 2014 roku Pepco świętowało dwusetny sklep, a w międzyczasie ruszyła zagraniczna ekspansja. Czechy i Słowacja w 2013, potem Węgry, Rumunia, kraje bałtyckie, Chorwacja, Słowenia, Bułgaria, w końcu Włochy, Hiszpania, Austria i Grecja.
Z perspektywy klienta to była mała, codzienna rewolucja. Dorosłe ubrania w cenie kebaba, dziecięca piżamka za kilkanaście złotych, świąteczne łańcuchy choinkowe tańsze niż kawa w centrum miasta. Średnia liczba nowych otwarć ustabilizowała się na poziomie około trzystu sklepów rocznie, a firma weszła w nawyki Polaków równie głęboko, co Biedronka czy Rossmann.
Pepco z jakiego kraju jest dziś — układanka właścicielska
Tu zaczyna się część, w której większość opisów zatrzymuje się na półprawdach. Spójrzmy na to trzeźwo. Operacyjna centrala Pepco mieści się przy ulicy Strzeszyńskiej 73A w Poznaniu — to stamtąd zarządzane są sklepy, zaopatrzenie, marketing i zatrudnienie ponad 31 tysięcy osób w Europie. Grupa kapitałowa Pepco Group N.V. została zarejestrowana w Holandii (osobowość prawna typu naamloze vennootschap), a akcje firmy notowane są na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie od 26 maja 2021 roku.
Większościowy pakiet akcji Pepco Group przez lata trzymał Steinhoff International — międzynarodowy holding o południowoafrykańskich korzeniach, formalnie zarejestrowany w Holandii. Po słynnej aferze księgowej z grudnia 2017 roku Steinhoff zaczął się rozpadać. W 2023 roku akcjonariat został przebudowany, a udział byłego głównego akcjonariusza trafił do nowego podmiotu — Ibex Topco B.V. Skutek? Pepco Group działa praktycznie jak niezależna spółka giełdowa.
Dla porządku — krótka tabela, która rozplątuje ten węzeł lepiej niż jakikolwiek akapit.
| Wymiar | Kraj | Szczegóły |
|---|---|---|
| Pierwsze sklepy i siedziba operacyjna | Polska | Poznań, ul. Strzeszyńska 73A — od 2004 roku |
| Rejestracja spółki-matki | Holandia | Pepco Group N.V., spółka prawa holenderskiego |
| Korzenie kapitałowe | RPA | Pepkor (założony w 1965), później Steinhoff |
| Notowania giełdowe | Polska | GPW w Warszawie od maja 2021 |
| Największy rynek zbytu | Polska | Około 1 400–1 500 sklepów, największa część przychodów grupy |
Źródło danych: oficjalna strona pepco.pl oraz raporty Pepco Group publikowane na GPW.
Z tej tabelki da się wyciągnąć rzecz najważniejszą: nie ma jednej, prostej odpowiedzi na pytanie, z jakiego kraju jest Pepco. Każda warstwa — operacyjna, prawna, kapitałowa, giełdowa — wskazuje na inną geografię. Ale w praktyce, gdy pytasz sprzedawczynię z poznańskiego biura albo magazyniera w Tychach, dla niej i dla niego firma jest polska jak rzeka Warta.
Gdzie dziś można spotkać sklep z niebieskim logo
Geografia obecności Pepco rozciąga się od fiordów Estonii po słoneczne plaże Andaluzji. Sieć działa w 18–19 krajach, a liczba placówek przebiła barierę 4 tysięcy. Polska to królestwo marki — pod koniec 2025 roku działało tu około 1 400 sklepów, więcej niż w jakimkolwiek innym państwie. Drugie miejsce zajmuje Rumunia (około 500 placówek), trzecie Czechy (około 300).
Lista krajów Pepco w 2026 roku obejmuje:
- Polska — bezdyskusyjny lider, sklepy w każdym mieście powyżej 20 tysięcy mieszkańców, często też w miasteczkach o znacznie mniejszej skali. To tutaj testowane są nowe formaty regałów, kategorie produktowe i koncepty rebrandingu.
- Czechy i Słowacja — pierwsze rynki zagranicznej ekspansji od 2013 roku, dziś dojrzałe i stabilne, z mocną pozycją w mniejszych miejscowościach.
- Rumunia, Węgry, Bułgaria — Europa Środkowo-Wschodnia, w której model „taniego, ale schludnego” trafia idealnie w portfele klasy średniej.
- Państwa bałtyckie — Litwa, Łotwa, Estonia; tu Pepco często zastępuje droższe sieci odzieżowe niedostępne dla rodzin z dziećmi.
- Bałkany i Adriatyk — Chorwacja, Słowenia, Serbia, Bośnia i Hercegowina; wejście w tradycyjnie trudne rynki bałkańskie.
- Europa Południowa — Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja; tutaj Pepco mierzy się z lokalnymi dyskontami modowymi i tureckimi gigantami.
- Niemcy i Austria — najtrudniejszy odcinek; o Niemczech jest osobny wątek poniżej, bo to bolesna lekcja, której nie sposób przemilczeć.
Niemiecki rynek to obecnie najgłośniejszy kryzys w historii grupy. W lipcu 2025 roku Pepco Germany GmbH złożyła wniosek o postępowanie ochronne w sądzie w Berlinie-Charlottenburgu (Schutzschirmverfahren). Do końca stycznia 2026 zamknięto 28 z 64 niemieckich sklepów, a pracę straciło około 150 osób z około 500 zatrudnionych. Sprawcami porażki nie były ceny, lecz brutalna konkurencja Action i Tedi oraz drogie czynsze w niemieckich miastach. Centrala w Poznaniu zapowiedziała, że pozostałe 36 placówek pojedzie w „odchudzonym modelu”, a ekspansja na zachód Europy zostanie wstrzymana.
Co tak naprawdę leży na półkach Pepco
Asortyment Pepco to mieszanka, która spotyka się w jednym koszyku: pidżamka dla trzylatka, świeczka zapachowa, skarpetki za parę złotych, miska do sałatek i lampki choinkowe. Sieć skupia się na czterech filarach: odzieży dla całej rodziny, tekstyliach domowych, dekoracji wnętrz oraz produktach sezonowych i FMCG.
Z mojego doświadczenia jako klienta, który od lat zagląda do Pepco średnio raz w miesiącu, najwyższą wartość mają trzy kategorie: ubranka dla dzieci (jakość do ceny — bezkonkurencyjna), bielizna pościelowa z bawełny oraz dekoracje świąteczne, gdzie wybór bywa naprawdę imponujący. Mocne i słabe strony oferty da się streścić w prostym zestawieniu.
| Kategoria produktu | Najmocniejsza strona | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|
| Odzież dziecięca | Świetna relacja jakości do ceny, regularnie odświeżane kolekcje | Pepco jest liderem w segmencie najtańszej bielizny dziecięcej w Polsce |
| Tekstylia domowe | Pościel, ręczniki, koce — solidna baza za grosze | Najlepsze okazje w sezonowych zmianach kolekcji (wiosna, jesień) |
| Dekoracje i święta | Ogromny wybór ozdób Halloween, Bożego Narodzenia, Wielkanocy | Asortyment pojawia się i znika w tygodniach — kto pierwszy, ten lepszy |
| Kosmetyki i FMCG | Drobne produkty marek własnych, świece, akcesoria łazienkowe | Wybór znacznie węższy niż w drogeriach typu Rossmann |
Źródło: dane operacyjne pepco.pl oraz raporty branżowe publikowane w serwisie portalspozywczy.pl.
Filozofia ceny — to fundament całego modelu. Pepco kupuje ogromnymi partiami głównie u producentów azjatyckich (Chiny, Bangladesz, Indie, Pakistan), wycina pośredników, ogranicza marketing telewizyjny i postawiło zdecydowane „nie” sprzedaży internetowej. Brak własnego e-commerce dziwi w epoce smartfonów, ale to świadoma decyzja: koszty logistyki ostatniej mili zjadałyby marżę szybciej, niż klient zdąży nacisnąć „dodaj do koszyka”.
Dlaczego Polacy uznali Pepco za swoje
Identyfikacja marki z Polską nie wzięła się z marketingowej propagandy, lecz z surowych liczb i codziennych doświadczeń. Pepco zatrudnia w Polsce kilkanaście tysięcy osób, płaci podatki w Polsce, planuje strategie w Poznaniu i ma centra dystrybucji w Tychach. Dla pracowników handlu, magazynierów i logistyków to firma swojska — z polskim zarządem operacyjnym, polskimi szkoleniami i polskim systemem benefitów.
Nie bez znaczenia jest również moment historyczny. Sieć weszła na rynek w czasie, gdy polskie rodziny szukały sposobu, by ubrać dzieci na zimę i ozdobić mieszkanie bez sprzedawania nerki. Marka odpowiedziała na realną potrzebę: niedrogie, ale nie tandetne, dostępne tuż za rogiem. Stąd silna emocjonalna więź — Pepco kojarzy się ludziom z konkretną oszczędnością, z dziecięcym garniturkiem na komunię, ze świątecznym łańcuchem na choinkę, z pierwszym mieszkaniem urządzonym za niewielkie pieniądze.
Konkurencja, czyli kto następuje Pepco na pięty
Rynek tanich sklepów wielobranżowych zrobił się w Europie zaskakująco gęsty. Pepco walczy w Polsce z kilkoma frontami jednocześnie — i każdy z nich ma własną strategię.
- Action — holenderski dyskont non-food, który w 2017 roku wkroczył do Polski. Asortyment jeszcze szerszy, ceny porównywalne, ekspansja agresywna. To właśnie Action zadał Pepco najmocniejszy cios w Niemczech.
- TEDi — niemiecka sieć grosza, znana z niezwykle niskich cen na drobiazgi. W Polsce dopiero raczkuje, ale w segmencie dekoracji bywa bardzo konkurencyjna.
- KiK — kolejny gracz z Niemiec, mocno wbity w polski rynek, z naciskiem na odzież.
- Sinsay (LPP) — polska marka, która zaskakuje cenami na ubrania porównywalnymi z Pepco, ale z znacznie szerszą ofertą trendowych krojów.
- Half Price — sieć outletowa typu off-price, gdzie można upolować markowe perełki w cenach Pepco, choć z mniejszą przewidywalnością asortymentu.
Każdy z tych graczy nieco inaczej rozumie pojęcie „taniego sklepu”. Action ciągnie w stronę zaskakujących nowości i bazaru emocji, Sinsay stawia na modę i Instagram, KiK na powtarzalność asortymentu, a Pepco — na rodzinną solidność i obecność tuż za rogiem każdego osiedla.
Plany na 2026 rok i dalej
Strategia grupy na najbliższe lata wyłania się jasno z komunikatów inwestorskich. W marcu 2025 roku Pepco Group ogłosiło, że koncentruje się wyłącznie na marce Pepco. W czerwcu 2025 roku grupa sprzedała brytyjską sieć Poundland funduszowi Gordon Brothers za symboliczne jedno euro, zachowując mniejszościowy pakiet w nowej spółce. Bratnia marka Dealz jest stopniowo przekształcana w sklepy pod szyldem Pepco — z wyjątkiem Polski, Irlandii i Wyspy Man.
Polska pozostaje zaś sercem operacji. Sieć planuje dalsze otwarcia, modernizację istniejących placówek w nowym formacie (jaśniejsze wnętrza, szersze alejki, lepiej wyeksponowany dział dziecięcy) oraz większy nacisk na lokalne kolekcje. Wstrzymane są natomiast plany agresywnej ekspansji do Niemiec — model 2 tysięcy niemieckich sklepów, zapowiadany jeszcze w 2023 roku, trafił do zamrażarki. Kierunek przyszłości to konsolidacja w Europie Środkowo-Wschodniej i ostrożne podboje Europy Południowej.
Z perspektywy 2026 roku Pepco jest fenomenem ekonomicznym: marka stworzona w Polsce, zarządzana po polsku, ale finansowo splątana z trzema kontynentami — i właśnie ta hybrydowa tożsamość okazuje się jej największym atutem na coraz bardziej konkurencyjnym europejskim rynku.
Ciekawostka, o której rzadko się mówi: Pepco świadomie nie ma wielkich kampanii telewizyjnych z gwiazdami pierwszego rzędu. Zamiast tego stawia na liderów opinii w mediach społecznościowych, lokalne gazetki promocyjne i… wystrój samego sklepu. To paradoks niskich kosztów reklamy, który tłumaczy, dlaczego ceny na półkach mogą pozostawać na takim poziomie. Następnym razem, gdy będziesz przechodzić obok niebiesko-żółtej witryny w lokalnej galerii, pamiętaj — to nie jest „polski sklep z RPA”, „brytyjska sieć z holenderskim akcentem” ani „południowoafrykańska sieć z polskim oddziałem”. To po prostu Pepco — twór europejski w najczystszej postaci, który w polskich realiach znalazł grunt urodzajny jak czarnoziem.