Ochrona Jarosława Kaczyńskiego opiera się dziś przede wszystkim na prywatnej firmie Grom Group, która z partyjnej kasy Prawa i Sprawiedliwości otrzymuje co roku między 1,6 a 2 miliony złotych. W latach 2016–2023 dochodziły do tego potężne wydatki policji – łącznie ponad 35 milionów złotych na pilnowanie willi na Żoliborzu, siedziby partii przy Nowogrodzkiej oraz comiesięcznych obchodów katastrofy smoleńskiej w Warszawie i Krakowie. Po zmianie władzy w 2023 roku całodobowa ochrona policyjna domu została znacząco ograniczona, a główny ciężar spoczywa na zaufanych byłych komandosach.
Te kwoty nie są abstrakcją. Obejmują pensje ludzi pracujących zmianowo przez całą dobę, paliwo, amortyzację pojazdów, sprzęt specjalistyczny oraz logistykę na ogromną skalę podczas wydarzeń gromad zących setki funkcjonariuszy. W praktyce bezpieczeństwo jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków w Polsce generuje koszty porównywalne z budżetami mniejszych urzędów czy instytucji kultury, jednocześnie stawiając pytania o efektywność nakładających się systemów ochrony i realną wartość życia lidera w podzielonym społeczeństwie.
Prywatna tarcza – Grom Group i subwencja partyjna
Jarosław Kaczyński korzysta z usług firmy ochroniarskiej Grom Group nieprzerwanie od około 2010 roku. Założyli ją byli komandosi jednostki GROM – ludzie o bardzo konkretnych kompetencjach, przyzwyczajeni do pracy w warunkach wysokiego ryzyka i dyskrecji. To nie jest typowa agencja ochrony mienia. Jej pracownicy towarzyszą prezesowi PiS podczas wyjazdów, sesji Sejmu, spotkań partyjnych i codziennych obowiązków, tworząc stały, osobisty „parasol”.
Z sprawozdań finansowych Prawa i Sprawiedliwości wynika, że roczny koszt tej całodobowej ochrony mieści się w przedziale 1,6–2 milionów złotych. W 2018 roku partia wydała na ten cel około 1,8 miliona, rok później – blisko 2 miliony. W kolejnych latach kwota oscylowała wokół 1,65–1,8 miliona złotych rocznie. Pieniądze pochodzą z subwencji państwowej, czyli ostatecznie z podatków obywateli, choć formalnie są to środki partyjne.
Nawet gdy w latach 2020–2023 Kaczyński pełnił funkcję wicepremiera i przysługiwała mu z mocy ustawy ochrona Służby Ochrony Państwa, prywatna firma nie została wycofana. Dla PiS było to uzasadnione zaufaniem do konkretnych ludzi i potrzebą ciągłości. Krytycy wskazywali jednak na inny aspekt: prywatna firma nie ma automatycznego dostępu do informacji niejawnych o zagrożeniach, które gromadzą ABW czy SKW. SOP takie informacje posiada.
- Firma działa na rynku od lat i realizuje też inne zlecenia, ale kontrakt z PiS stanowi jej największe i najbardziej stabilne źródło przychodów.
- W 2024 roku przychody Grom Group sięgnęły 6,5 miliona złotych – to najwyższy wynik w historii spółki.
- Ochrona jest całodobowa, co oznacza kilka zmian dziennie i stałą obecność kilku uzbrojonych funkcjonariuszy w pobliżu chronionej osoby.
W praktyce oznacza to, że przez ponad dekadę PiS przeznaczał na prywatną ochronę swojego lidera kwotę równą budżetowi sporej szkoły średniej lub małego szpitala powiatowego. Dla jednych to cena lojalności i bezpieczeństwa, dla innych – przykład tego, jak mechanizmy finansowania partii mogą służyć bardzo konkretnym, osobistym potrzebom.
Policyjny wymiar – miliony na Żoliborz i miesięcznice
Równolegle z prywatną ochroną przez lata działał system policyjny. Willę Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu pilnowano od 2019 roku, a w szczytowym momencie, w 2020 roku, koszt tej ochrony wyniósł 5 330 272,54 zł. Rok później było to już 1 592 163,43 zł, a w 2022 – 442 787,47 zł. Spadek po 2020 roku wynikał częściowo z mniejszego natężenia protestów i zmiany priorytetów policji.
| Rok | Koszt ochrony domu (zł) | Koszt ochrony biura PiS (zł) |
|---|---|---|
| 2020 | 5 330 272,54 | – |
| 2021 | 1 592 163,43 | 143 843,84 |
| 2022 | 442 787,47 | 264 096,84 |
| 2023 | – (znaczne ograniczenie) | 289 014,53 |
Znacznie większe pieniądze pochłaniały jednak comiesięczne obchody katastrofy smoleńskiej. W samym 2023 roku zabezpieczenie wydarzeń w Warszawie kosztowało ponad 5 milionów złotych. W 2017 roku było podobnie – ponad 5 milionów. Funkcjonariusze zamykali ulice w centrum, wystawiali snajperów na dachach hoteli, ściągali posiłki z innych miast, blokowali dojścia manifestantom. Logistyka jednego takiego dnia potrafiła angażować setki policjantów i kilkadziesiąt radiowozów.
Według danych ujawnionych przez Super Express na podstawie informacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, łączny koszt policyjnych działań związanych z ochroną willi Kaczyńskiego, siedziby PiS oraz miesięcznic w latach 2016–2023 wyniósł 35 236 714,90 zł. To kwota, która wystarczyłaby na modernizację kilku komisariatów lub zakup nowoczesnego sprzętu dla sporej części garnizonu stołecznego.
SOP w tle – uprawnienia z ustawy i wybór zaufania
Służba Ochrony Państwa ma jasno określony katalog osób chronionych z mocy ustawy: prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, wicepremierzy, ministrowie spraw wewnętrznych i zagranicznych oraz byli prezydenci. Kaczyński jako wicepremier w latach 2020–2023 znajdował się na tej liście. Mimo to równolegle działała prywatna ochrona, a policja nadal angażowała znaczne siły przy willi i podczas miesięcznic.
Minister spraw wewnętrznych może dodatkowo objąć ochroną „inne osoby ze względu na dobro państwa”. To elastyczny mechanizm, ale w przypadku byłego premiera i lidera dużej partii opozycyjnej decyzje bywały politycznie wrażliwe. SOP oferuje coś, czego prywatna firma nie ma – dostęp do pełnego obrazu zagrożeń, zaawansowane środki łączności i możliwość koordynacji z innymi służbami specjalnymi.
W praktyce przez lata funkcjonował system trójstopniowy: SOP (gdy przysługiwała), policja (przy willi i wydarzeniach) oraz prywatna firma (zawsze). Dla PiS oznaczało to maksymalne bezpieczeństwo i lojalność ludzi sprawdzonych od dekady. Dla krytyków – niepotrzebne dublowanie kompetencji i dodatkowe obciążenie budżetu państwa oraz partyjnego.
Skąd się biorą takie sumy? Codzienność ochrony na najwyższym poziomie
Ochrona 24/7 to nie tylko kilku ludzi stojących pod drzwiami. W szczytowym okresie przy willi na Żoliborzu pracowało nawet 18 funkcjonariuszy na jednej zmianie. Przy pensji rzędu 3875 zł miesięcznie (dane z analiz z 2021 roku) i uwzględnieniu składek oraz nadgodzin, sam koszt osobowy jednej doby przekraczał 3400 zł. Do tego dochodziło paliwo, amortyzacja radiowozów i sprzętu – szacunkowo kolejne 1600 zł dziennie. Razem wychodziło około 5 tysięcy złotych na dobę tylko na ochronę domu.
Podczas miesięcznic skala rosła dramatycznie. Jedno wydarzenie w 2017 roku pochłonęło 325 tysięcy złotych tylko na wynagrodzenia i podstawową logistykę (bez barier i wynajmu). Ściągano funkcjonariuszy z Gdańska czy Białegostoku, wystawiano snajperów, blokowano ulice, angażowano policję konną. To nie była rutynowa służba – to była operacja na poziomie zabezpieczenia wizyty głowy obcego państwa.
Prywatna ochrona Grom Group działa inaczej – mniejsza liczba ludzi, ale za to wysoka specjalizacja i stała obecność tych samych osób. Koszt jest bardziej przewidywalny, bo wynika z długoterminowego kontraktu, a nie z doraźnych decyzji operacyjnych policji.
Łączny rachunek i polityczny kontekst
Jeśli zsumować prywatne wydatki PiS na Grom Group przez lata (szacunkowo 1,6–2 mln rocznie przez ponad dekadę) oraz policyjne 35 milionów z lat 2016–2023, to całkowity koszt ochrony Kaczyńskiego łatwo przekracza 50 milionów złotych. To kwota, która w polskim życiu publicznym robi wrażenie nawet przy największych skandalach finansowych.
Zwolennicy tezy o konieczności takiej ochrony wskazują na realne zagrożenia – groźby, które regularnie pojawiały się pod adresem lidera PiS, oraz burzliwy charakter polskiej sceny politycznej po 2015 roku. Przeciwnicy odpowiadają, że w demokratycznym państwie ochrona powinna być równa dla wszystkich osób na podobnych stanowiskach i nie powinna generować tak gigantycznych, dublujących się kosztów.
Po 2023 roku, gdy PiS znalazło się w opozycji, policja znacząco ograniczyła stałą obecność przy willi. Miesięcznice nadal wymagają zabezpieczenia, ale skala jest mniejsza. Głównym i najbardziej stabilnym elementem pozostała prywatna ochrona opłacana z partyjnej subwencji.
Sytuacja w 2026 roku – co zostało z dawnego systemu
Dziś, w połowie 2026 roku, ochrona Jarosława Kaczyńskiego opiera się przede wszystkim na kontrakcie z Grom Group. Partia nadal przeznacza na ten cel około 1,6–2 milionów złotych rocznie ze środków pochodzących z subwencji. Policyjna obecność przy willi jest minimalna lub okresowa, a SOP angażuje się głównie wtedy, gdy Kaczyński uczestniczy w wydarzeniach wymagających ochrony z mocy ustawy lub decyzji ministra.
W Sejmie toczyły się dyskusje o ograniczeniu możliwości wstępu prywatnych uzbrojonych ochroniarzy na teren parlamentu. Marszałek Szymon Hołownia i część koalicji rządzącej argumentowali, że w gmachu powinny wystarczyć służby państwowe. PiS odpowiadało, że to ograniczenie bezpieczeństwa ich lidera.
System się więc nie rozpadł – po prostu wrócił do wcześniejszego modelu, w którym prywatna ochrona stanowi rdzeń, a państwowe służby włączają się doraźnie. Dla podatnika oznacza to mniejsze bezpośrednie obciążenie policji, ale nadal realny koszt w postaci subwencji partyjnej, z której finansowana jest firma Grom Group. Dla obserwatorów polityki – kolejny dowód na to, jak bardzo w Polsce bezpieczeństwo najwyższych rangą polityków splata się z mechanizmami władzy, zaufania osobistego i pieniędzy publicznych.
Każda kolejna faktura za ochronę, każdy raport roczny PiS i każde sprawozdanie MSWiA pokazują jedno: cena bezpieczeństwa lidera opozycji w dzisiejszej Polsce jest wysoka, przewidywalna i – jak na razie – akceptowana przez system. Pytanie, czy w kolejnych latach ten model się utrzyma, czy też presja na transparentność i oszczędności wymusi zmiany.