Jaka jest teraz inflacja w Polsce — dane GUS maj 2026

Image of pink piggy bank surrounded by stacks of dollar bills

Inflacja w Polsce w kwietniu 2026 roku wyniosła 3,2 procent rok do roku — to ostateczny odczyt GUS i jednocześnie najwyższy poziom od dziesięciu miesięcy. Wskaźnik wyraźnie przebił cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. z pasmem odchyleń ±1 pkt proc.) i powrócił do okolic górnej granicy tego pasma.

Za przyspieszeniem stoi przede wszystkim szok paliwowy związany z napięciami na Bliskim Wschodzie — ceny paliw płynnych były w kwietniu blisko 60 procent wyższe niż rok wcześniej. Mocno przyspieszyła też inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii, sięgając 3,0 proc. r/r, co sygnalizuje, że drożyzna nie jest już zjawiskiem czysto paliwowym.

Stopa referencyjna NBP pozostaje na poziomie 3,75 proc. po marcowej obniżce o 25 punktów bazowych, a Rada Polityki Pieniężnej zawiesiła luzowanie polityki monetarnej, zajmując pozycję „wait and see” w obliczu rosnącej presji cenowej i ryzyka, że CPI w kolejnych miesiącach może otrzeć się o 4 procent.

Aktualny odczyt inflacji CPI — co pokazują liczby z kwietnia 2026

Główny Urząd Statystyczny w połowie maja potwierdził finalny odczyt wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych: 3,2 proc. rok do roku oraz 0,6 proc. miesiąc do miesiąca. Te liczby brzmią technicznie, ale w portfelu zwykłego Kowalskiego oznaczają konkretną rzecz — koszyk zakupów, który w kwietniu 2025 roku kosztował równo sto złotych, dzisiaj wymaga z portfela 103 zł i 20 gr. Drobiazg? W skali miesięcznych wydatków rodziny czterosobowej różnica zaczyna gryźć.

Dynamika zmiany budzi większy niepokój niż sam poziom wskaźnika. Jeszcze w lutym i marcu inflacja oscylowała wokół 2,1–3 proc., a styczeń przyniósł odczyt rzędu 2,2 proc. Skok do 3,2 proc. w jeden miesiąc, w połączeniu z miesięcznym wzrostem o 0,6 proc., to wyraźny sygnał, że dezinflacyjny trend, który cieszył ekonomistów na początku roku, się zatrzymał. Od początku 2026 roku koszyk dóbr konsumpcyjnych podrożał już o 2,7 proc. — i to w cztery miesiące.

Warto też pamiętać, że od stycznia 2026 GUS liczy CPI według nowej, międzynarodowej klasyfikacji wydatków konsumpcyjnych. Zmieniły się wagi koszyka — żywność i napoje bezalkoholowe ważą obecnie 25,91 proc., a nośniki energii i utrzymanie mieszkania 20,35 proc. — co odrobinę poprawia odzwierciedlenie realnej struktury naszych zakupów. Drobna techniczna zmiana, a wpływa na to, jak czujemy odczyt w mediach.

Najważniejsza liczba do zapamiętania: inflacja CPI w Polsce wynosi w tej chwili 3,2 proc. rok do roku (kwiecień 2026), a inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii — 3,0 proc. r/r. Cel NBP to nadal 2,5 proc. ±1 pkt proc.

Co konkretnie drożeje najmocniej — anatomia inflacji według GUS

Surowy procent kryje historie produktów, na które patrzymy codziennie. Kategoria „transport” okazała się głównym sprawcą miesięcznej zwyżki, a paliwa do prywatnych środków transportu zdrożały o 8,4 proc. rok do roku — choć przy cenach paliw płynnych liczonych „czysto”, GUS zaraportował wzrost o blisko 60 proc. r/r i 9,7 proc. m/m. Tak duża rozbieżność wynika z efektu bazy: rok temu rynek korzystał z obniżonych stawek VAT i akcyzy, dziś tych ulg już nie ma, a do tego dochodzi rekordowy poziom cen ropy wywołany blokadą cieśniny Ormuz.

Drugie miejsce na liście najgwałtowniej drożejących pozycji zajęły krajowe bilety lotnicze — wzrost o 54,1 proc. r/r. Wakacje pod hasłem „lecimy do Krakowa, bo szybciej niż autem” stały się odczuwalnie droższe. Trzeci silny napęd to napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe — +6,7 proc. r/r — efekt kolejnej rundy podwyżek akcyzy na piwo, wino, mocniejsze trunki i papierosy.

Tabela poniżej zbiera najważniejsze kategorie z koszyka CPI i ich roczne dynamiki, byś od razu widział, gdzie pieniądze tracą siłę nabywczą najszybciej, a gdzie sytuacja jest jeszcze znośna.

Kategoria koszyka CPI Zmiana r/r (kwiecień 2026) Charakter wzrostu
Paliwa do prywatnych środków transportu +8,4 proc. (paliwa płynne: blisko +60 proc.) Szok podażowy, geopolityka
Krajowe bilety lotnicze +54,1 proc. Przeniesienie kosztu paliwa lotniczego
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe +6,7 proc. Podwyżki akcyzy (cykl podatkowy)
Edukacja +6,0 proc. Presja płacowa, koszty usług
Energia elektryczna, gaz, opał +4,7 proc. Wygaśnięcie tarcz energetycznych
Restauracje i hotele +4,4 proc. Koszty pracy, najmu
Żywność i napoje bezalkoholowe +1,9 proc. Spadek względem szczytów 2022–23
Ceny usług ogółem +5,2 proc. Twarda, „lepka” presja kosztowa
Ceny towarów ogółem +2,4 proc. Schłodzony popyt

Źródło danych: Główny Urząd Statystyczny (stat.gov.pl) oraz komunikaty NBP (nbp.pl), maj 2026.

Co rzuca się w oczy? Usługi rosną grubo ponad dwa razy szybciej niż towary — 5,2 proc. wobec 2,4 proc. r/r. Z mojej obserwacji codziennych wydatków wynika, że właśnie usługi (fryzjer, dentysta, mechanik, opieka nad dzieckiem) bolą rodziny najmocniej, bo trudno je czymś zastąpić. Cebulę można kupić tańszą, ale wizyty u stomatologa raczej nie pominiesz.

Inflacja bazowa, czyli prawdziwy termometr trwałej drożyzny

Główny wskaźnik CPI bywa zwodniczy — wystarczy gwałtowny skok cen ropy lub jednorazowa decyzja podatkowa, by przeskoczył o pół punktu w górę albo w dół. Dlatego NBP publikuje aż cztery miary inflacji bazowej, które filtrują koszyk z różnych „szumów”. W kwietniu 2026 wyglądały tak: po wyłączeniu cen administrowanych — 2,9 proc., po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych — 3,0 proc., po wyłączeniu cen żywności i energii — 3,0 proc., a tzw. 15-procentowa średnia obcięta — również 3,0 proc.

Najczęściej cytowany wariant — po wyłączeniu cen żywności i energii — wzrósł z 2,7 proc. w marcu do 3,0 proc. w kwietniu. To trzy dziesiąte w jeden miesiąc, czyli całkiem energiczny ruch. Ekonomiści odczytują go jako sygnał, że ceny paliw zaczynają być przerzucane na inne kategorie — głównie usługi i sprzęt audiowizualny. Innymi słowy, drożyzna „migruje” głębiej w gospodarkę.

Dla Rady Polityki Pieniężnej taki wzrost inflacji bazowej jest dużo groźniejszy niż chwilowy skok cen benzyny. Stopy procentowe nie zmienią ceny ropy na giełdzie w Rotterdamie, ale mogą schłodzić popyt krajowy i zatrzymać efekty drugiej rundy. Stąd zaostrzona retoryka jastrzębich członków RPP w ostatnich tygodniach.

Skąd ten powrót inflacji — trzy nakładające się fale

W marcowej projekcji NBP scenariusz wyglądał wręcz sielankowo: inflacja w okolicach 2,3–2,4 proc. przez cały horyzont prognozy. Dwa miesiące i wszystko się zmieniło. Co się stało? Tu nie ma jednego winowajcy — splatają się trzy fale.

  1. Fala paliwowa z Bliskiego Wschodu. Eskalacja konfliktu w regionie Zatoki Perskiej i blokada cieśniny Ormuz wystrzeliły ceny ropy Brent na poziomy, jakich rynek nie widział od dwóch lat. Polski rafineryjny łańcuch reaguje na to z opóźnieniem dwóch–trzech tygodni — i właśnie te opóźnienia widzimy w kwietniowych odczytach.
  2. Wygaśnięcie osłon energetycznych. Mechanizm ceny maksymalnej energii elektrycznej dla gospodarstw domowych wygasł, a wraz z nim część tarcz dla gazu i opału. Ceny administrowane wracają do poziomów rynkowych, co dodaje do CPI ułamki procenta miesiąc po miesiącu.
  3. Trwała presja w sektorze usług. Płaca minimalna w 2026 roku znowu poszła w górę, choć wolniej niż w latach 2023–24. Realne wynagrodzenia rosną, konsumpcja prywatna napędza popyt, a firmy usługowe — od restauracji po fryzjerów — przerzucają wyższe koszty pracy na klienta.

Do tego dochodzi czwarty, mniej widoczny czynnik — akcyza. Roczny harmonogram podwyżek akcyzy na alkohol i papierosy działa jak metronom: co kwartał stuknie kolejny procent w kategorii „napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe”. Tego nikt nie wyłączy bez decyzji politycznej.

Co na to RPP — stopa referencyjna i scenariusze do końca roku

Po marcowej obniżce o 25 punktów bazowych stopa referencyjna NBP zatrzymała się na poziomie 3,75 proc. Majowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zakończyło się utrzymaniem stóp bez zmian, zgodnie z oczekiwaniami rynku. Prezes Adam Glapiński studzi nastroje: powtarza, że „wzrost inflacji jak po agresji na Ukrainę nam nie grozi”, ale jednocześnie zamknął drzwi do szybkich obniżek.

Wśród członków RPP rysują się trzy obozy. Jastrzębi, na czele z Maciejem Zarzeckim, sygnalizują, że nie wykluczają podwyżek, jeśli dane okażą się niekorzystne — szczególnie gdyby inflacja przekraczała stopę referencyjną przez trzy miesiące z rzędu. Środkowi, jak Ludwik Kotecki czy Wiesław Janczyk, mówią o utrzymaniu stóp bez zmian przez kilka kwartałów. Trzecia grupa milczy i czeka na lipcową projekcję inflacji NBP, która ma być punktem zwrotnym dla dalszych decyzji.

Część ekonomistów rynkowych — szczególnie z mBank Research i analitycy z parkietu warszawskiego — szacuje, że w kolejnych miesiącach inflacja może otrzeć się o 4 proc. r/r. Zastrzegają jednak, że nawet w takim scenariuszu byłoby to zjawisko jakościowo inne niż epizod z 2022 roku. Wtedy zbiegły się: szok energetyczny, zerwane łańcuchy dostaw po pandemii, silny popyt i napięty rynek pracy. Dzisiaj rynek pracy stygnie, dynamika płac spada (prognoza 6,4 proc. w 2026 wobec 7,8–8,7 proc. w 2025), a popyt zewnętrzny jest słaby.

Prognozy inflacji w Polsce — co mówią modele NBP, analitycy i ankiety

Ścieżka oficjalnych prognoz przez ostatnie pół roku gwałtownie się zmieniała, co samo w sobie pokazuje, jak nieoczywisty jest ten cykl inflacyjny. Listopadowa projekcja NBP zakładała średnioroczną inflację 2,9 proc. na 2026 rok. Marcowa już tylko 2,3 proc. na koniec 2026 i 2,4 proc. na koniec 2027. Tymczasem rzeczywistość kwietniowa — 3,2 proc. r/r — wystawiła obu projekcjom rachunek.

Ankieta Makroekonomiczna NBP z grudniowej rundy pokazała przedział oczekiwań ekspertów na 2026 rok między 2,2 a 3,0 proc., z centralną prognozą 2,6 proc. Po kwietniowym odczycie zakłady się zmieniają — średnioroczna inflacja w 2026 prawdopodobnie wyląduje powyżej tych wcześniejszych szacunków, w okolicach 3 proc., a być może wyżej. Na 2027 rok ekonomiści wciąż widzą powrót w okolice celu, ale niepewność jest spora.

Źródło prognozy Inflacja 2026 Inflacja 2027 Komentarz
Projekcja NBP — marzec 2026 2,3 proc. (koniec roku) 2,4 proc. Zdezaktualizowana po szoku paliwowym
Ankieta Makroekon. NBP — grudzień 2025 2,6 proc. (średnio) 2,5 proc. Przedział 2,2–3,0 proc.
Konsensus rynkowy — maj 2026 ok. 3,0–3,5 proc. 2,4–2,7 proc. Część ekonomistów ostrzega przed 4 proc.
Scenariusz pesymistyczny 3,7 proc. (możliwy) do 3,7 proc. Trwały szok energetyczny

Źródło: opracowanie własne na podstawie publikacji Narodowego Banku Polskiego oraz portali finansowych (Bankier, Money.pl, RMF24), stan na maj 2026.

Co to oznacza dla twojego portfela — przełożenie na codzienne życie

Suchy procent ma swoje skutki praktyczne, które warto rozumieć. Przy inflacji 3,2 proc. depozyt oprocentowany na 4 proc. nadal daje dodatnią realną stopę zwrotu, ale ta poduszka topnieje. Po odjęciu 19-procentowego podatku Belki realna stopa zwrotu lokaty 4 proc. wynosi ok. 0,04 proc. — czyli kapitał ledwo dotrzymuje kroku drożyźnie. Jeszcze parę miesięcy podobnych odczytów i będziemy w realnym minusie.

Drugie ważne pole to kredyty. WIBOR 3M, do którego przywiązana jest większość kredytów hipotecznych ze zmienną stopą, podąża za stopą referencyjną NBP. Jeśli RPP zdecyduje się utrzymać stopy lub — co w skrajnym scenariuszu nie jest wykluczone — podnieść je, rata kredytu hipotecznego znów może pójść w górę. Średni kredyt 400 tys. zł reaguje na każde 25 pkt bazowych zmianą raty o ok. 60–80 zł miesięcznie, w zależności od pozostałego okresu spłaty.

Trzecie pole to waloryzacja świadczeń. Emerytury, renty, świadczenia socjalne i wynagrodzenia w sferze budżetowej są — w różnym stopniu — powiązane ze wskaźnikiem inflacji. Wyższy odczyt CPI w 2026 oznacza wyższą waloryzację w 2027, a zatem także wyższy koszt po stronie budżetu państwa, co z kolei wraca do gospodarki przez popyt.

Co praktycznie warto zrobić w obecnej sytuacji? Z kilku rozmów z doradcami finansowymi i własnej praktyki obserwacyjnej rynku wyłania się parę rozsądnych ruchów:

  • Sprawdź realne oprocentowanie swoich oszczędności. Jeśli twoja lokata daje mniej niż 4–4,5 proc. brutto, po inflacji i podatku Belki tracisz wartość. Rozważ obligacje skarbowe indeksowane inflacją (rodzina COI, EDO) — ich oprocentowanie w drugim roku jest powiązane bezpośrednio z CPI.
  • Zaktualizuj budżet domowy. Skup się na kategoriach, które rosną najszybciej — paliwo, usługi, edukacja. Czasem prosta zmiana nawyku (carpooling, posiłki w domu zamiast restauracji w dni powszednie) daje większą oszczędność niż polowanie na promocje w spożywczaku.
  • Nie panikuj z kredytem hipotecznym ze zmienną stopą. Marcowa obniżka stóp już zadziałała, a kolejne ruchy RPP są niepewne. Warto przeliczyć opcję przejścia na stały procent, ale tylko po porównaniu kosztów na dłuższym horyzoncie.
  • Uważaj na pułapkę „inwestycji w towary luksusowe”. W okresie inflacyjnego niepokoju marketing finansowy promuje zegarki, whisky, sztukę. Z mojej praktyki — to rynek dla wąskiej grupy specjalistów, a nie dla przeciętnego oszczędzającego.
  • Negocjuj wynagrodzenie raz w roku. Realne płace rosną tylko wtedy, gdy nominalna podwyżka przekracza CPI. Przy 3 proc. inflacji podwyżka o 5 proc. to ledwie 2 proc. realnego wzrostu — nie tyle, ile sugeruje papier.

Te porady brzmią banalnie, ale w czasach, gdy nagłówki o inflacji codziennie nakręcają emocje, najlepszą strategią jest właśnie banalność i konsekwencja. Spekulanci tracą najwięcej, a ludzie z planem — utrzymują się na powierzchni.

Polska na tle Europy — porównanie, które warto znać

Czasem warto wyjść z perspektywy „u nas drogo” i spojrzeć szerzej. W marcu 2026 inflacja HICP (ujednolicony europejski wskaźnik) w strefie euro wzrosła do 2,5 proc. r/r — zgodnie ze wstępnymi danymi Eurostatu. Polska, używająca własnej waluty, ma trochę bardziej zmienną ścieżkę, ale wciąż znajdujemy się w środku stawki państw regionu.

Czechy, Węgry, Rumunia — wszystkie te kraje przeszły podobne cykle: szok 2022 roku, gwałtowne podwyżki stóp, mozolną dezinflację w 2024–2025 i teraz lekkie odbicie napędzane geopolityką i kosztami energii. Co nas różni? Polska ma stosunkowo silny rynek pracy (stopa bezrobocia rejestrowanego prognozowana na 5,4–5,5 proc. w latach 2026–2027) i mocną konsumpcję krajową, co podtrzymuje inflację bazową na wyższym poziomie niż u sąsiadów.

Wniosek praktyczny: trzyprocentowa inflacja w Polsce maja 2026 nie jest powodem do paniki, ale wymaga aktywnego zarządzania finansami osobistymi. To nie jest 2022 rok z dwucyfrowym galopem cen — to bardziej „zarządzane wzburzenie morza”, w którym dobrym sternikom nadal się płynie, a tym bez planu — odbiera koło ratunkowe.

Co dalej — czego pilnować w najbliższych miesiącach

Najbliższe tygodnie przyniosą trzy kluczowe punkty zwrotne. Pierwszy: lipcowa projekcja inflacji NBP, na którą Rada Polityki Pieniężnej wprost wskazuje jako podstawę kolejnych decyzji o stopach. Jeśli projekcja zrewiduje ścieżkę CPI w górę, scenariusz utrzymania stóp na dłużej staje się bazowy, a w skrajnym przypadku do gry wraca temat podwyżki.

Drugi punkt: sytuacja w cieśninie Ormuz i ceny ropy Brent. Każde 10 dolarów za baryłkę przekłada się — z opóźnieniem 2–4 tygodni — na ok. 15–20 groszy na litrze paliwa w Polsce. Trzeci to dane majowe i czerwcowe GUS, które pokażą, czy szok paliwowy przerzuca się na pozostałe kategorie, czy raczej wygasa.

Inflacja to nie jest temat, który się „kończy” — to ciągły strumień danych, decyzji politycznych, międzynarodowych napięć i zachowań konsumentów. Ten majowy obraz pokazuje gospodarkę w fazie nerwowego oddechu: dezinflacja, której wszyscy oczekiwali, zatrzymała się na progu celu NBP, a kolejne miesiące zdecydują, czy to tylko pauza, czy zwrot kierunku. Warto trzymać rękę na pulsie — i na własnym portfelu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *