Kaufland – jaki kraj? Niemiecka historia handlowego giganta

Kaufland to niemiecka sieć hipermarketów z siedzibą w mieście Neckarsulm w Badenii-Wirtembergii. Należy do prywatnej Grupy Schwarz, której właścicielem jest Dieter Schwarz – ten sam człowiek, który zbudował również Lidla. Marka „Kaufland” pochodzi od niemieckiego czasownika „kaufen”, czyli „kupować”.

Pierwszy hipermarket pod tym szyldem otwarto w 1984 roku w Neckarsulm. Pomysł rozrósł się dziś do około 1500 sklepów w ośmiu krajach Europy – od Niemiec, przez Polskę, Czechy, Słowację, Rumunię, Bułgarię, Chorwację, aż po Mołdawię. Na polski rynek Kaufland wkroczył 21 listopada 2001 roku, otwierając swój pierwszy market w Stargardzie (wtedy jeszcze noszącym nazwę Stargard Szczeciński).

Sieć ma rozmach typowy dla niemieckiego handlu detalicznego: szeroki asortyment liczący średnio 30 tysięcy pozycji, silne marki własne (jak flagowa K-Classic), własne piekarnie i zakłady mięsne. To nie zwykły supermarket, lecz hybryda hipermarketu i targowiska, w której dziennie zakupy robią miliony klientów Europy Środkowej.

Skąd właściwie wziął się Kaufland

Korzenie marki sięgają o wiele głębiej niż 1984 rok. W styczniu 1968 roku w sennym, niemieckim miasteczku Backnang pod Stuttgartem otwarto pierwszy sklep Josefa Schwarza pod szyldem „Handelshof”. Był to typowy market typu cash and carry – prosty, surowy, nastawiony na obrót, a nie na estetykę. Klientami byli głównie detaliści, hotelarze i drobni przedsiębiorcy, którzy potrzebowali tanich dostaw w większych ilościach.

Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że ten skromny pomysł zamieni się w jedno z największych imperiów handlowych Europy. Po śmierci Josefa Schwarza w 1977 roku stery przejął jego syn, Dieter – człowiek równie nieśmiały co bezwzględnie skuteczny. To on w 1984 roku otworzył w Neckarsulm pierwszy market pod nową marką: Kaufland. Nazwa brzmi prosto, niemal naiwnie – „kraj kupowania” – i właśnie taki miał być pomysł: jedno miejsce, gdzie znajdziesz wszystko, od ogórków kiszonych po telewizor.

Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku Kaufland błyskawicznie ruszył na wschód kraju. Pierwszy sklep w byłej NRD otwarto w Miśni, a kilka lat później sieć przekroczyła granicę – w 1998 roku zadebiutowała w czeskim Kladnie. Od tej chwili droga przez Europę Środkową stała się drogą bez powrotu.

Kaufland jaki kraj prowadzi firmę i kto za nim stoi

Firmą zarządza Grupa Schwarz z siedzibą w niemieckim Neckarsulm – mieście, które dzięki sieci stało się jednym z najpotężniejszych ośrodków handlu w Europie. Właścicielem grupy pozostaje Dieter Schwarz, urodzony w 1939 roku w Heilbronn, niemal mityczna postać niemieckiej przedsiębiorczości. Człowiek, który mimo majątku liczonego w dziesiątkach miliardów euro nigdy nie udzielił chętnie wywiadu, nie pojawia się na czerwonych dywanach i mieszka skromnie w rodzinnym Heilbronn.

Schwarz w 1999 roku przekazał 99,9% udziałów obu sieci – Lidla i Kauflandu – do prowadzonej przez siebie fundacji Dieter Schwarz Stiftung gGmbH. Zachował jednak pełne prawa głosu i faktyczną kontrolę nad biznesem. Według rankingu „Forbes World’s Billionaires” z 2025 roku majątek Schwarza wyceniany jest na około 41 miliardów dolarów, co czyni go najbogatszym Niemcem.

Skala Grupy Schwarz robi wrażenie. W roku obrotowym 2024 (zakończonym w lutym 2025) grupa wygenerowała przychody na poziomie 175,4 miliarda euro, zatrudniając około 595 tysięcy pracowników w 32 krajach. To największy detalista w Europie i czwarty na świecie. Sam Kaufland odpowiada w tej maszynerii za segment hipermarketów – Lidl ciągle pozostaje większy, ale Kaufland gra w innej lidze, bo stawia na szerokość oferty, a nie na model dyskontu (źródło: en.wikipedia.org, gruppe.schwarz).

W których krajach Kaufland faktycznie działa

Sieć po cichu zbudowała pozycję, której nie ma żaden inny niemiecki hipermarket. Ekspansja przypominała szachy: powolne, ale precyzyjne ruchy, najpierw na rynki sąsiednie, później dalej.

Krótkie zestawienie obecności Kauflandu w poszczególnych państwach na rok 2026 wygląda następująco:

Kraj Rok wejścia Pierwsze miasto Charakterystyka rynku
Niemcy 1984 Neckarsulm Rynek macierzysty, największa liczba marketów
Czechy 1998 Kladno Pierwszy rynek zagraniczny
Słowacja 2000 okolice Bratysławy Silna pozycja w segmencie hipermarketów
Chorwacja 2001 Karlovac Stała ekspansja w turystycznych regionach
Polska 2001 Stargard Ponad 240 sklepów, ok. 15 tys. pracowników
Rumunia 2005 Bukareszt Jeden z największych pracodawców handlu
Bułgaria 2006 Sofia Lider rynku hipermarketów
Mołdawia 2019 Kiszyniów Najmłodszy rynek sieci

Źródła: oficjalna strona firma.kaufland.pl, en.wikipedia.org.

Ciekawa karta w historii to spektakularna porażka w Australii. W 2019 roku Kaufland ogłosił plany otwarcia 20 sklepów na Antypodach. Wybudowano centrum dystrybucyjne, zatrudniono ponad 200 osób, zainwestowano około 310 milionów euro – i w styczniu 2020 roku grupa nagle zwinęła interes, nie otwierając ani jednego sklepu. Decyzja zaskoczyła branżę i pokazała, że nawet niemiecka konsekwencja ma swoje granice.

Historia Kauflandu w Polsce – ćwierć wieku z hakiem

21 listopada 2001 roku to data, którą warto zapamiętać. Wtedy w Stargardzie (jeszcze noszącym przedrostek „Szczeciński”) ruszył pierwszy polski Kaufland. Zaledwie tydzień później kolejny sklep otwarto we Wrocławiu i to właśnie stolica Dolnego Śląska stała się siedzibą polskiej centrali firmy. Tych dwóch otwarć nikt wówczas nie traktował jak rewolucji – w Polsce królowały już Tesco, Real, Auchan i Carrefour. Niemiecki nowicjusz wyglądał jak kolejny gracz w długim szeregu.

Trzeba było sześciu lat, żeby Kaufland uruchomił setny sklep – padło na Tarnowskie Góry, grudzień 2007 roku. Cztery lata później sieć miała już 150 marketów. W 2026 roku Kaufland Polska prowadzi około 240 sklepów w całej Polsce, zatrudnia mniej więcej 15 tysięcy osób i korzysta z trzech centrów logistycznych w Woli Krzysztoporskiej, Bydgoszczy i Gliwicach. Polski rynek stał się dla grupy jednym z najważniejszych poza Niemcami.

Ostatnie lata to dla sieci czas zmian. W 2018 roku Kaufland dołączył do programu Payback, by w 2023 roku z niego wyjść i wprowadzić własny program lojalnościowy – Kaufland Card. Pojawiły się testy aplikacji K-Scan, czyli skanowania produktów telefonem podczas zakupów. Z perspektywy klienta to oszczędność minut, z perspektywy firmy – cenne dane o koszyku zakupowym.

Czym Kaufland różni się od Lidla, skoro mają tego samego właściciela

Pytanie pada w sieci wręcz nagminnie i wcale nie jest naiwne. Obie marki należą do Grupy Schwarz, obie powstały z tego samego pnia, ale gra ją inną muzykę.

Najważniejsze różnice między siostrzanymi sieciami przedstawiają się tak:

  • Format sklepu – Lidl to dyskont, czyli mniejsza powierzchnia, około 1500 produktów w stałej ofercie, prosta ekspozycja, często paleta zamiast półki. Kaufland to hipermarket: średnio 30 tysięcy artykułów, długie regały, mięsny, rybny, ogromne stoiska z warzywami.
  • Strategia cenowa – Lidl pcha ceny w dół na każdym kroku, walcząc z Biedronką i Aldim. Kaufland gra na wartości za rozsądną cenę – jest tańszy od Auchan czy Carrefoura, ale nie tak agresywny jak dyskonty.
  • Asortyment non-food – w Kauflandzie kupisz garnki, narty, wiertarkę, telewizor, ubranie i karmę dla psa pod jednym dachem. Lidl też ma swoje słynne „akcje tygodnia”, ale w mniejszej skali.
  • Świeże produkty – Kaufland chwali się własną piekarnią i przetwórstwem mięsa, a stoisko mięsne z obsługą to dziś jego znak rozpoznawczy. W Lidlu wszystko jest pakowane.
  • Klient docelowy – Lidl trafia do osób, które chcą szybko, tanio i konkretnie. Kaufland do rodzin, które robią duże, „tygodniowe” zakupy w jednym miejscu.

Z mojego osobistego doświadczenia odwiedzania obu sieci przez lata wyłania się jeszcze jedna różnica: Kaufland jest po prostu wolniejszy w rytmie. W Lidlu ludzie pędzą z koszykiem przez wąskie alejki, w Kauflandzie zakupy bardziej przypominają niedzielny spacer – z porównywaniem cen, oglądaniem nowości i z kawą z automatu w ręku.

Marki własne, czyli serce niemieckiego modelu

Kto chce zrozumieć Kaufland, musi zrozumieć fenomen jego marek własnych. Niemcy opanowali tę sztukę do perfekcji – produkt z prostym opakowaniem, krótką listą składników i ceną niższą o 20-40% od znanego brandu. Tak działa flagowa K-Classic, która dziś obejmuje już ponad 2000 artykułów: od mleka, przez makaron, po proszki do prania.

Obok niej w sklepach znajdziesz K-Bio (ekologiczne), K-Free (bez glutenu, laktozy, cukru), K-Take it Veggie (wegetariańskie i wegańskie), K-Purland (mięsne) czy K-to go (produkty na wynos do biura czy na piknik). To nie są przypadkowe submarki – każda celuje w inny segment kupującego.

Sekret niemieckiego modelu marek własnych polega na tym, że są one produkowane w dużej mierze przez Schwarz Produktion – wewnętrzny pion produkcyjny grupy, zatrudniający około 6000 osób. Firma robi własne wody mineralne, czekolady, kawę, makarony, lody, papier. Pełna kontrola łańcucha od fabryki po półkę pozwala trzymać ceny w ryzach i błyskawicznie reagować na trendy.

Ciemniejsze strony historii i wyzwania ostatnich lat

Nie wszystko w historii niemieckiego giganta lśni czystością. W styczniu 2022 roku prezes UOKiK nałożył na Kaufland Polska Markety karę w wysokości 140 milionów złotych za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej wobec dostawców oraz za błędne oznakowanie warzyw krajem pochodzenia. To była jedna z najwyższych kar w historii polskiego UOKiK i wstrząsnęła branżą.

Kilka miesięcy później Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła, że w spółce dochodziło do systemowej dyskryminacji osób korzystających z uprawnień rodzicielskich. To temat, którego sieć długo nie chciała publicznie komentować, ale który zostawił rysę na wizerunku „odpowiedzialnego pracodawcy”.

Z drugiej strony Kaufland w Polsce realnie wspiera lokalnych producentów. Wiele warzyw, mięso, jaja, niektóre nabiały pochodzą od polskich gospodarstw, a sieć regularnie chwali się długoterminowymi kontraktami z polskimi rolnikami. Patrząc na ekspansję w naszym regionie, gigant z Neckarsulm coraz mocniej przeplata się z lokalnymi łańcuchami dostaw – nawet jeśli decyzje strategiczne nadal zapadają w Niemczech.

Co dalej z niemieckim hipermarketem

Mimo że Kaufland to klasyczny stacjonarny hipermarket, grupa coraz mocniej inwestuje w cyfrę. Platforma kaufland.de działa już od 2016 roku jako marketplace skupiający ponad 8 tysięcy firm, a w 2025 roku rozszerzono ją na Francję i Włochy.

Schwarz Digits – cyfrowe ramię grupy – buduje własną chmurę STACKIT, przejął izraelską firmę cyberbezpieczeństwa XM Cyber i w 2025 roku ogłosił plany inwestycji w europejską „gigafabrykę AI”. To znacznie więcej niż handel: to próba uniezależnienia się od amerykańskich gigantów technologicznych. Kiedy następnym razem wjedziesz do polskiego Kauflandu po pieczywo i mleko, pomyśl, że stoi za tym jedna z najambitniejszych firm technologicznych Europy. Niemiecka precyzja zamieniona w handlowy maraton, który zaczął się w 1968 roku w Backnang i wciąż nie zwalnia tempa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *